sobota, 21 sierpnia 2021

Talibowie odbili Afganistan - 2021

Wyzwolenie Ojczyzny: Talibowie odbili Afganistan - 2021 


Kiedyś Afganistan został nazwany „cmentarzyskiem imperiów” oraz "cmentarzem sił okupacyjnych".  Rzeczywiście, nawet w czasach nam współczesnych o niezłomność i krnąbrność tego obszaru potknęli się boleśnie Brytyjczycy, Związek Radziecki w latach 80-tych XX wieku, a ostatnio Stany Zjednoczone wraz z całym światem zachodnim (okupacja od 2001 roku), zgromadzonym pod sztandarem ISAF (International Security Assistance Force), jakże znienawidzonym przez nieomal cały Naród Afgański. Terytorium Afganistanu od dawna było bowiem zamieszkane przez dumnych i niezależnych ludzi kilku narodowości, głównie Pasztunów o śniadych obliczach, o których mówiło się, że rodzą się z karabinami w dłoniach (kiedyś mówiono, że z mieczem w dłoni). Jak pokazywała historia, chociaż kraj ten łatwo można było podbić, ale nie sposób go było utrzymać później w ryzach, o czym także przekonywali się boleśnie dawni Persowie. Po raz kolejny również dewiacyjny i agresywny w swej mentalności świat zachodni przekonał się o prawdziwości starego doświadczenia – okupacja wprowadzana na bagnetach nie zdaje egzaminu. Egzaminu nie zdał też marionetkowy kompradorski rząd afgańskiego reżimu, na którego czele stał wpierw prezydent Hamid Karzaj, a później Aszraf Ghani. Władza utrzymywana wyłącznie dzięki wsparciu zachodnich żołnierzy okupacyjnych pod egidą USA-NATO nie cieszyła się poważaniem, a wręcz przeciwnie, była powszechnie znienawidzona jako okupacyjny i najeźdźczy bestialski reżim. Widać to było zresztą po kolejnej edycji najważniejszych wyborów afgańskich, prezydenckich, w których udział w 2019 roku wzięło niecałe 2 mln osób z blisko 38 mln zamieszkujących ten kraj - takie to poparcie społeczne miał afgański marionetkowy reżim państw "zgniłego Zachodu". Pseudowybory reżimowe powszechnie zbojkotowano, a te 2 mln głosujących, to często obywatele zmuszani presją utraty pracy do głosowania. 

Afgańscy politycy debatują

Sierpień kojarzy się z ofensywą Solidarności w Polsce, a w Afganistanie będzie się kojarzyć z narodową nacjonalistyczną i religijną rewolucją Pasztunów i przejęciem kraju przez sprzymierzone siły narodowe i niepodległościowe. W niedzielę rano, w dniu 15 sierpnia 2021 roku sprzymierzone siły narodowe i niepodległościowe ogłosiły przejęcie Afganistanu okupowanego dotąd przez obce okupacyjne wojska z USA i NATO w tym Polski od 2001 roku, włącznie ze stolicą czyli miastem Kabul, i z wyłączeniem małego górskiego wąwozu w Pandższir. Przypomnijmy, że ponad 99 procent ludności Afganistanu to muzułmanie, w tym ponad 80 procent to sunnici, zwani na Zachodzie Talibami (ṭālibān - studenci, poszukiwacze, uczniowie), od szkół muzułmańskich do których masowo uczęszczają, wywodzący się z nurtu muzułmańskich deobandystów w islamie. Nie udała się Amerykanom i NATO ich brutalna okupacja, nie udało się nachalne chrystianizowanie Afganistanu, nie udało się szerzenie ideologii LGBTQPedo ani tak zwana westernizacja polegająca na szerzeniu wszelkich zachodnich zboczeń i rozwiązłości seksualnej, w tym prostytucji i chorób wenerycznych (jak piszą o tym Pasztunowie oraz liczni Afgańczycy innych narodowości). W szeregach armii narodowo-wyzwoleńczej zwanej Talibanem, walczą także ochotniczki, dziewczęta oraz dojrzałe kobiety, głównie te, którym NATO zamordowało mężów, braci, kuzynów - w czasie trwającej dwadzieścia lat okupacji i jednocześnie najbardziej nieudanego najazdu militarnego w historii USA i NATO. 

Totalna klęska okupacyjnych sił Zachodu w Afganistanie to kolejny dowód na klęskę polityki interwencjonistycznej, narzucania rządów i absurdalnych "wartości" siłą oraz represjami i terrorem. To dowód, że porządek zachodni wprowadzony bestialską siłą, wbrew lokalnym uwarunkowaniom i politycznym tradycjom społeczno-kulturowym oraz religijnym, długo nie przetrwa, a wręcz przecinie, szybko upada i łatwo ginie. Afgańczycy nie chcieli nauczyć się zachodnich "wartości" opartych na terrorze "tolerancji dla wszelkich nienormalności, prostytucji, dewiacji i zboczeń". Może czas zatem, aby to Zachód nauczył się tolerować plemienne i narodowe wartości afgańskie oraz wartości religijne islamu. Lekcja ta może być równie bolesna i szokująca dla państw zachodnich znanych z rozwiązłości i deprawacji dzieci oraz z bandytyzmu wobec wielu narodowości o starożytnym dziedzictwie kulturowym, gdzie ludzie, jak w Afganistanie, mają w genach kulturę i moralność dawnego perskiego mazdaizmu czy zaratusztrianizmu oraz od ponad 1300 lat islamu. Warto przypomnieć, że z obszaru Afganistanu, w tym Chorasanu, pochodziło wielu wybitnych myślicieli mazdaizmu, a także mistyków islamu, w tym kilka potężnych zakonów sufickich opartych na wartościach moralnych Koranu i Hadisów! 

Oryginalnie wymawiamy nazwę kraju jako Afġānistān (jęz. Pasztu, pasztuński), Afġānestān (jęz. Dari, daryjski). Historycznie, etnonim Afghān (Afġān) odnosi się do narodu Pasztunów. Najstarsze ślady zamieszkiwania Homo Sapiens (Człowieka Rozumnego) na terenach Afganistanu mają 50 tysięcy lat, a już 3 tysiące lat przed erą chrześcijańską kwitła tam wyssoko rozwinięta cywilizacja ludzka przy której Amerykanie z USA to smarkacze mający zaledwie 200 lat własnej historii! 

„Są w Ojczyźnie rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli” 


Rozpaczliwy ton medialnych relacji w zachodnich krajach NATO zupełnie zaciemnia nam sytuację i nie pozwala zadać pytania – jak w ogóle Amerykanie i ich sojusznicy z NATO znaleźli się w Afganistanie? Otóż znaleźli się tam w wyniku nielegalnej zbrodniczej agresji na obce państwo, na drugim końcu świata, agresji dokonanej przez reżim chorego psychicznie George Busha jesienią 2001 roku. Niby jest to oczywiste, ale można odnieść wrażenie, iż niektórzy naprawdę uwierzyli w eufemizmy o rzekomej „misji stabilizacyjnej”. Punktem wyjścia do dzisiejszych wydarzeń z sierpnia 2021 roku jest jednak właśnie to: Afganistan był kilkanaście lat pod okupacją innego państwa, pod okupacją agresorów o nazistowskich skłonnościach. Afgańscy bojownicy czyli partyzanci walczący o wyzwolenie swojej Ojczyzny pod przywództwem muzułmańskich Talibów nieustannie prowadzili przez te lata, od 2001 roku, nierówną walkę w górach, ginęli setkami i tysiącami, w kolejnych bitwach ze znakomicie uzbrojoną okupacyjną terrorystyczną US Army i NATO. Im dłużej to trwało, tym opór jednak nie gasł, a tylko coraz bardziej uświadamiał Amerykanom, że nie są w stanie tego Narodu ujarzmić. W końcu w Waszyngtonie ktoś policzył, że dalsze wydawanie miliardów na okupację Afganistanu się już nie bilansuje i należy to zakończyć, bo całkowita suma bezowocnych wydatków w terrorystycznej wojnie krzyżowej mającej na celu niszczenie islamu i nawracanie na chrześcijaństwo amerykańskie przekroczyła w samych USA 2,3 biliona dolarów, tak 2300 miliardów dolarów. 

Ci, którzy z wojskami okupacyjnymi zawierali porozumienia, historycznie rzecz ujmując, zostali uznani za kolaborantów oraz zdrajców Ojczyzny, i tak też są teraz traktowani, a wraz z nimi cała prozachodnia agenda, którą próbowali na własny grunt importować, czyli to co uchodzi w świecie za „zachodnie wartości”, a za zboczenia i zbójeckie deprawacje oraz odczłowieczenie lub neandertalizm w kulturach i cywilizacjach tradycyjnych, w tym w islamie. Jak długo społeczność ludów i plemion Afganistanu nie poczuje się wolna w decydowaniu o własnej tożsamości, tak długo będzie podejrzliwie spoglądać na narzucany im przemocą i terrorem obcy styl życia i tym usilniej będzie trzymać się własnych tradycji i zwyczajów oraz własnych systemów prawnych. Jest coś naprawdę symbolicznego w tych obrazkach z Afganistanu, gdzie odziani w tradycyjne szaty i chusty "arafatki" talibowie przepędzają uzbrojonych po zęby zawodowych żołnierzy oraz komandosów razem z ich nowoczesną elektroniką i rakietami. Stary dobry poradziecki kałasznikow, czy nawet granatnik domowej roboty, okazują się być skuteczniejsze od sterowanej półautomatycznie broni rakietowej i satelitów. To walka prawdziwej siły ducha i patriotyzmu z bezmózgimi aparatczykami skorumpowanych zachodnich reżimów NATO i ich technologii ala "gwiazda śmierci" z sagi Gwiezdnych Wojen, gdzie reżimowe siły Imperium mają zdecydowaną przewagę liczebną i technologiczną, ale zawsze przegrywają z odradzającym się w kolejnym pokoleniu duchem powstańców marzących o wolności i kultywowaniu swojej magicznej religii Mocy! 

Zalążkiem ruchu talibów w Afganistanie była grupa około 30 studentów medresy (szkoły koranicznej nurtu deobandystów) w Kandaharze, skupiona wokół mułły Mohammada Omara. Grupa ta w połowie lat 90-tych XX wieku była jedną z wielu nieformalnych organizacji planujących przejęcie władzy w kraju i wprowadzenie nowego ustroju, opartego na tradycyjnym dla islamu prawie koranicznym (głównie wedle liberalnego w islamie prawa hanafickiego). Stopniowo popularność talibów czy deobandystów rosła, a do ruchu przyłączały się kolejne osoby, w tym całkiem dużo kobiet inspirujących swoich mężów i braci do walki o islamski porządek w Afganistanie. Wynikło to zarówno z powszechnego rozczarowania postkomunistyczną rzeczywistością Afganistanu i zniechęceniem do rządu prezydenta Burhanuddina Rabbaniego, który nie potrafił rozwiązać problemów kraju, jak też z osobowości i zdolności organizacyjnych mułły Omara, popularnego niczym dawny mułła Nasruddin. Uważa się, że do popularyzacji ruchu przyczyniły się też pakistańskie służby specjalne, które w sposób niejawny popierały ogólnie sunnicki ruch talibów, pragnąc zyskać większy wpływ na sytuację w Afganistanie. Talibowie charakteryzowali się noszeniem czarnych turbanów (dlatego tak też niekiedy ich określano) i białej odzieży. Talib to dosłownie uczeń lub poszukiwacz, najczęściej uczeń medresy lub szkoły koranicznej przy meczecie, zdobywający za pomocą nauki pamięciowej ogólną wiedzę na temat Koranu, Hadisów i prawa muzułmańskiego. Edukacja zaczyna się już w wieku dziecięcym od nauki czytania, pisania i liczenia, a trwa około 10 lat, zatem talibowie to generalnie ludzie całkiem dobrze wykształceni, którzy ukończyli dziesięcioletnie wykształcenie powszechne. Obecnie wzrost liczby uczniów kończących medresy jest spowodowany: bezpłatną nauką, zagwarantowanym wyżywieniem oraz mieszkaniem na czas nauki, co w biednych społeczeństwach islamskich jest propozycją bardzo kuszącą, a w Afganistanie w zasadzie jedyną szansą na uzyskanie wykształcenia. 

Krótka historia narodowego powstania w Afganistanie 2021


Ofensywa talibów w Afganistanie to narodowo-wyzwoleńcza ofensywa bojowników Talibów i sił z nimi sprzymierzonych w Afganistanie w 2021 roku, która doprowadziła 15 sierpnia 2021 do upadku stworzonego przez USA i NATO marionetkowego reżimu w Kabulu. Dnia 29 lutego 2020 delegacje partyzantów ruchu Talibanu i Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej podpisały w Dosze (stolicy Emiratu Katar) porozumienie, w myśl którego zagraniczne wojska interwencyjne (okupacyjne) miały stopniowo wycofać się z Afganistanu. Donald Trump zapowiadał wycofanie wojsk USA z Afganistanu w ciągu 14 miesięcy (do końca kwietnia 2021), lecz kolejny prezydent Joe Biden bezprawnie, olewając podpisaną umowę, przedłużył ten termin do końca 31 sierpnia 2021. Wedle pierwotnej umowy Afganistan miał być wolny od okupantów z USA-NATO już od 1 maja 2021! 

Wdowy i sieroty po zabitych przez okupantów mężczyzn noszą czerwony symbol zemsty

Talibowie i sprzymierzone siły partyzanckie rozpoczęły ogólnokrajową ofensywę przeciwko okupantom i marionetkowemu reżimowi w maju 2021 roku. Jednym z pierwszych celów ich narodowo-wyzwoleńczego ataku była zapora wodna w pobliżu Kandaharu, którą zdobyli 6 maja 2021. Zdetonowali też bomby podłożone w podkopie pod bazą wojsk marionetkowego reżimu w Balabolouk, przez co zginęło 20 żołnierzy reżimu. W prowincji Baghlan około stu mundurowych reżimu poddało się talibom i przyłączyło do ogólnonarodowego powstania przeciwko trwającej od 2001 roku bestialskiej okupacji Afganistanu. Dnia 8 maja 2021 w Kabulu potrójny zamach bombowy wymierzony w amerykańską szkołę dla dziewcząt zabił 86 osób; rząd reżimowy oskarżył o ten atak talibów, lecz ci zaprzeczyli jakoby byli sprawcami zamachu. W dniu 24 maja w sześciu atakach w prowincji Badachszan zginęło 20 partyzantów talibańskich i trzech reżimowych mundurowych. Dnia 30 maja talibowie zdobyli rządowe posterunki marionetkowego reżimu w Fajzabadzie. Ogółem w maju 2021 w całym Afganistanie odnotowano zaledwie 405 zabitych mundurowych reżimu i 260 cywilów stających po stronie znienawidzonego przez Naród Afgański reżimu, i był to najwyższy miesięczny bilans strat od lipca 2019 roku. Talibowie i ich sprzymierzeńcy nie ujawniali swoich strat. 

W dniu 2 czerwca 2021 roku talibowie przejęli pięć posterunków sił rządowych w prowincji Nangarhar. Dnia 6 czerwca w Qaisar w prowincji Fajrab talibowie przeprowadzili skuteczny zamach na komisariat reżimowej policji, po czym przejęli kontrolę nad dystryktem (powiatem). Tego samego dnia wysadzono komisariat reżimowej policji w Balchu. W dniach 4–10 czerwca 2021 talibowie zdobyli 11 dystryktów, zaś w dniach 18–24 czerwca kolejne 50 dystryktów, zwłaszcza w północnej części kraju. Dnia 22 czerwca talibowie zajęli główne przejście graniczne z Tadżykistanem, tego samego dnia reżimowa armia kontratakowała pod Pol-e Chomri zabijając 17 talibów. Ogółem w czerwcu 2021 w całym Afganistanie odnotowano 703 zabitych mundurowych i 208 cywilów reżimu. Afgańskie ministerstwo obrony informowało o zabiciu 1535 rebeliantów partyzanckich. 

W dniu 5 lipca 2021 talibowie rozpoczęli serię ataków odbijających okupowane miasta w północnej części kraju. W ciągu dwóch tygodni ponad 1500 afgańskich żołnierzy powszechnie znienawidzonego reżimu Aszrafa Ghaniego uciekło przez granicę do Tadżykistanu. Ponad trzystu uchodźców przedostało się też do Iranu, lecz 9 lipca przejście graniczne z Iranem zostało przejęte przez partyzantów talibów, którzy twierdzili, że opanowali ponad 85% terytorium kraju. Według amerykańskiego dowództwa talibowie i siły sprzymierzone kontrolowali ponad połowę dystryktów Afganistanu na 85 procentach bezprawnie okupowanego przez USA i NATO terytorium Afganistanu. Ogółem w lipcu 2021 w całym Afganistanie odnotowano 335 zabitych mundurowych i 189 cywilów reżimu. 

W dniu 6 sierpnia 2021 talibowie i sprzymierzone siły powstańczej rebelii zajęli położone w zachodniej części kraju miasto Zarandż, stolicę prowincji (wilajetu, województwa) Nimroz. Była to pierwsza stolica prowincji zdobyta przez narodowo-wyzwoleńcze powstanie talibów. Już następnego dnia padło miasto Szeberghan w północnej części kraju. Dnia 8 sierpnia talibowie zdobyli Kunduz, zaś 9 sierpnia bez walki przejęli miasto Ajbak, które samo zaprosiło powstańców cieszac się z odzyskania wolności. Natarcia talibów nie zdołała zatrzymać seria zbójeckich bombardowań przeprowadzonych przez Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Wobec pogarszającej się sytuacji USA wysłały do Kabulu 3000 żołnierzy mających ochraniać ewakuację ambasad zachodnich państw NATO, które brały udział w morderczej okupacji Afganistanu. W ewakuacji miał też pomagać oddział brytyjskich okupantów. Dnia 10 sierpnia padło Pol-e Chomri, 12 sierpnia miasto Ghazni, zaś 13 sierpnia po ponad miesięcznym oblężeniu również Laszkargah. W dniu 14 sierpnia talibowie wkroczyli do Mazar-i Szarif, trzeciego co do wielkości miasta Afganistanu.  Upadek Mazar-i Szarif oznaczał praktycznie koniec zorganizowanego oporu sił rządowych marionetkowego reżimu ustanowionego przez USA i NATO. 

Dnia 15 sierpnia 2021 (Dzień Wyzwolenia) od wczesnego ranka narodowo-wyzwoleńcze oddziały talibów i sił sprzymierzonych  zaczęły wkraczać ze wszystkich stron do Kabulu, stolicy Afganistanu, a ludność bardzo licznie przyłączała się do powstańców. Sympatycy talibańskich partyzantów spontanicznie tworzyli oddziały ochotniczej milicji wspomagającej partyzantów wyzwalających stolice od znienawidzonej powszechnie obcej okupacji. W Kabulu nie toczono walk, a przywódcy powstania talibów nakazali im nie atakować żołnierzy ani mieszkańców pozostających w stolicy, którzy sprawialiby kłopoty lub opór. Ich delegacja udała się do siedzib administracji rządowej upadłego rezimu z zamiarem przyjęcia kapitulacji rządu. Okazało się, że prezydent marionetkowego Aszraf Ghani uciekł do Tadżykistanu lub Uzbekistanu, ostatecznie okazało się, że do Kataru, a potem, że jest w ZEA. Tego samego dnia talibowie przejęli też Dżalalabad. Epidemia koronawirusa znana jako Covid-19 jakoś chyba jest nieobecna w Afganistanie, ani wśród talibów ani na lotnisku w Kabulu nie widać ludzi w maseczkach antybakteryjnych do których zmuszani są ludzie w całej Europie. 

W dniu 16 sierpnia 2021 trwały wciąż reżimowe i okupacyjne ewakuacje przez śmigłowce z ambasady USA oraz ruch lotniczy z głównego lotniska Kabulu, na którym stacjonuje amerykańska dywizja komandosów. W strzelaninie na lotnisku zginęło pięć osób. Tegoż dnia Taliban ogłosił „koniec wojny” w Afganistanie i zapowiedział utworzenie nowych władz oraz Islamskiego Emiratu Afganistanu, który popiera około 99 procent ludności czyli praktycznie wszyscy muzułmanie, bo Afganistan to kraj w którym ponad 99 procent ludności wyznaje islam jako swoją religię. Realnych mniejszości religijnych jest mniej niż jeden procent z 36 milionowej ludności afgańskiej. MSZ Rosji oznajmiło, że przejęcie Afganistanu przez talibów było efektem porażki amerykańskiej strategii wobec tego kraju. MSZ ChRL zapewniło o nieingerencji w sprawy wewnętrzne Afganistanu i zaapelowało do talibów o prowadzenie „umiarkowanej polityki”. Chiński wysłannik w ONZ wyraził nadzieję, że talibowie dotrzymają obietnic i nie będą ściągać do Afganistanu zagranicznych terrorystów. Według relacji rosyjskiej agencji Sputnik, w pierwszych dniach po upadku Kabulu w stolicy nie działała większość sklepów i instytucji publicznych; wiele osób ruszyło do banków chcąc wypłacić swoje oszczędności; w niektórych dzielnicach odnotowywano pobicia, lecz w większości miasta panował względny porządek; kobietom zalecono by przez 2–3 dni nie wychodziły z domu, po czym sytuacja zaczęła się normalizować. Chętni do ucieczki przy lotnisku w Kabulu są tylko kolaboranci upadłego marionetkowego reżimu prozachodniego, którzy mają na sumieniu tysiące ofiar z czasów swoich represejnych rzadów. 

W dniu 17 sierpnia 2021, rzecznik prasowy muzułmańskiego ruchu deobandystów Taliban oświadczył, że ludność cywilna Afganistanu powinna oddać broń i amunicję członkom ruchu, przekazują zachodnie media. „Ludność cywilna Afganistanu powinna oddać broń i amunicję uprawnionym członkom Talibanu” – cytuje agencja Reuters słowa rzecznika prasowego talibów. Zapewnienia o rozbrojeniu lokalnych watażków są zatem realnie wprowadzane w czyn. Ruch Taliban i siły sprzymierzone kontrolują także całą granicę wraz ze wszystkimi przejściami granicznymi Afganistanu. Pentagon potwierdza, że armia USA wycofa się z Afganistanu do końca sierpnia 2021, tak jak obiecała to podpisując układ pokojowy z Talibami. Czas pokaże, czy USA dotrzymują swoich zobowiązań wobec Narodu Afgańskiego. Wiele tysięcy osób, które chce uciec z Kabulu, to koczujący wokół lotniska od lat tamtejsi narkomani uzależnieni od opium i innych narkotyków. Kilku uczepiło się nawet podwozia samolotów i zginęło, gdyż w zaćpaniu narkotycznym robi się różne głupie i niebezpieczne rzeczy. Doprowadzenie się do zaćpania i widocznego ciężkiego stanu uzależnienia może być surowo karane przez prawo islamu, chociażby za pasożytnictwo jak i za samouszkodzenie oraz złodziejstwo. Narkotyki kosztują, a narkomani nie mają siły aby zarabiać, zatem kradną, za co są surowe kary, włącznie z karą śmierci za kolejną recydywę. 

W dniu 18 sierpnia 2021 świat dowiaduje się dokądł uciekł reżimowy marionetkowy prezydent Afganistanu. Prezydent Aszraf Ghani, który uciekł z Afganistanu, jak się okazało, jest w szpitalu w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Abu Zabi, jego stan się pogarsza, donosi irańska agencja YJC, powołując się na źródła w ZEA. Poinformowano, że Aszraf Ghani był hospitalizowany kilka godzin wcześniej, z samego rana. Wcześniej agencje podawały, że marionetka uciekła do Tadżykistanu, Uzbekistanu lub Kataru, czemu Uzbekistan stanowczo zaprzeczył. Obudziły się resorty siłowe w Polsce, MSWiA, MON, MSZ, aby naradzać się razem z premierem PiS co zrobić z kolaborantami polskich wojsk okupacyjnych i ich rodzinami, jako że domagają się natychmiastowej ewakuacji do Polski w obawie przed rzekomą "zemstą talibów". Prawo szariatu w islamie, tak jak Stary Testament opiera się jednak na regule słusznej i stosownej pomsty jako tak zwanym prawie naturalnym, które wyraża zasada biblijna: "oko za oko, ząb za ząb, krew za krew, głowa za głowę". Cóż, ci wszyscy kolaboranci musieli tam mocno wykrwawić lud Afganistanu, że obawiają się jakiejś srogiej zemsty, inaczej nie mieliby powodów do obaw, gdyż talibowie ogłosili dla tych wszystkich kolaborantów amnestię, hurtowe ułaskawienie i jeszcze zaprosili do odbudowy wyniszczonego wojną Afganistanu. Rodziny osób zamordowanych, zgwałconych lub okaleczonych mają jednak zwyczajowe prawo do tak zwanej prywatnej czyli własnoręcznej pomsty Bożej - zatem kolaboranci musieli sporo krwi tam przelać, dużo gwałtów i morderstw poczynić, że koniecznie i w skrajnej panice chcą uciekać, zostawiając cały swój dobytek. Inaczej nie mieliby powodów do obaw, ani do paniki ani do ucieczki. 

Dnia 19 sierpnia 2021 okazuje się, że konflikt pomiędzy Talibami, a ich politycznymi przeciwnikami, Al-Kaidą i ISIL zwanym państwem islamskim spowodował, iż kilka tysięcy uchodźców z Afganistanu to bojownicy Al-Kaidy oraz ISIL - państwa islamskiego. Uciekają, aby siać terror szczególnie w Unii Europejskich i krajach NATO, gdyż chcą się na swój sposób zemścić za lata okupacji i za to, że USA-NATO wyłączyło ich ugrupowania z wszelkich negocjacji tyczących Afganistanu. Wpuszczanie uchodźców z Afganistanu, to wpuszczanie bojowników al-Kaidy oraz ISIL - państwa islamskiego, a kto tych "uchodźców" popiera i chce wpuszczać, ten będzie winny wszelkich terrorystycznych zbrodni w Unii Europejskiej. 

Dnia 20 sierpnia 2021 rzecznik talibów ogłosił, że Afganistan jako muzułmański emirat z dominujacą w 99 procentach religią islamu będzie miał nową Konstytucję, chociaż w aktualnej zapisane jest, że kraj jest formalnie Republiką Islamską. W Polsce pewnie nikt nie wie jak wyglądają Konstytucje państw gdzie islam jest religią państwową, a cały kraj jest prawie w 100 procentach muzułmański, i gdzie co najwyżej walczą ze sobą o władzę i wpływy rozmaite nurty i ugrupowania muzułmańskie - w imię Proroka, oczywiście. 

W dniu 21 sierpnia 2021 prezydent USA Biden powiedział, że Al-Kaida została całkowicie zlikwidowane w Afganistanie, a szef Pentagonu czyli amerykańskiego ministerstwa wojny, że nie jest to prawdą, bo dużo członków al-Kaidy się ukryło i przetrwało. Tyle są warte amerykańskie zapewnienia i opinie polityczne. Lista osób, które chcą się ewakuować do Polski jest coraz dłuższa i ciągle rośnie, a problem z weryfikacją osób zwanych kolaborantami jest coraz większy. Talibowie podjęli pertraktacje pokojowe z niewielkimi grupkami mudżahedinów w województwie (Vilayat) Pandższir, którzy nie chcą uznać władzy ruchu deobandystów awanych talibami w Afganistanie i dążą do utworzenia mini-państwa lub autonomii. 

* Dnia 22 sierpnia 2021, okazuje się, że z powodu tłoku i chaosu zamknięte zostało przez amerykańskie siły okupacyjne lotnisko w Kabulu, na szczęście tylko na dwa dni. Talibowie uszczelnili także "kordon" posterunków i przepuszczają na lotnisko tylko obcokrajowców i tych, co mają stosowne dokumenty, jak chociażby dowód, że byli zatrudnieni jako tłumacze dla sił okupacyjnych. Kto swoje dokumenty zniszczył, nie dojdzie do lotniska, bo nie zostanie przepuszczony. Musi udowodnić swoją kolaboracje z siłami okupacyjnymi USA-NATO lub władze danego państwa muszą przedstawić dokumenty i poprosić o przepuszczenie kolaboranta z rodziną. 

* W dniu 23 sierpnia 2021 sojusznicy USA w okupacji Afganistanu, w tym Wielka Brytania, błagają prezydenta USA o przedłużenie terminu wycofania wojsk i ewakuowania kolaborantów, gdyż nie myśleli dotąd o tym, że termin ewakuacji i opuszczenia Afganistanu zostanie dotrzymany, działania ewakuacyjne prowadzili bardzo opieszale i niechętnie. Jak już wiemy, niemeicka Bundeswera najbardziej zajmowała się piciem piwa i wina oraz pilnowaniem i ewakuacją zasyśmiał porażkę militarną USA i NATO w Afganistanie. Białoruska Straż Graniczna całkiem przestała zwracobów alkoholowych. Czym zajmowała się Wielka Brytania nie podano. Na Białorusi, prezydent Łukaszenko wać uwagę na grupy uciekinierów z krajów okupowanych przez USA-NATO, takich jak Afganistan i Irak, jeśli owi uchodźcy chcą się dostać do krajów Unii Europejskiej. Podobno nawet uczynni pogranicznicy podwożą z rana jak jadą do pracy uchodźców z Al-Kaidy i ISIL, żeby sobie granicę z Unią Europejską (Polską, Litwą i Łotwą) przekraczyli, gdzie tylko im wygodnie - stąd tak zwany kryzys graniczny z uchodźcami, z Afganistanu i Iraku. To zemsta za bandyckie ingerencje i zbrodniczą próbę obalenia legalnej władzy na Białorusi, z czym się władze białoruskie nawet nie kryją. Wnerwiona Turcja ostrzegła UE, że nie jest obozem dla uchodźców z Afganistanu ani innych krajów najeżdżanych przez USA i europejskie państwa NATO, chociaż sama jest członkiem NATO. Wróży to wypuszczenie uchodźców i migrantów alkaidowych i ISILowych z Afganistanu na Grecję! Talibowie w Afganistanie wydali specjalny  dekret zakazujący sprowadzania do Afganistanu odpadów czyli śmieci, bo USA i kraje NATO uczyniły sobie z Afganistanu wielkie śmietnisko! Talibowie okrążyli Dolinę Pandższiru poinformował w poniedziałek 23 sierpnia 2021 na Twitterze ich rzecznik Zabihullah Mudżahid. Dzień wcześniej islamiści talibańscy przekazali, że kilkuset ich bojowników zostało wysłanych w to miejsce, ponieważ mudżahedini odmówili przekazania swoich terytoriów "w pokojowy sposób". Jak przypomina agencja AFP, głównym wejściem prowadzącym do doliny jest wąski wąwóz, który bardzo utrudnia każdą inwazję. Obie strony wąwozu są kontrolowane przez mudżahedinów, którzy mogą ostrzeliwać nieprzyjaciół z dogodnej pozycji z góry. Dolina Pandższeeru jest kontrolowana przez bojowników Narodowego Frontu Oporu (National Resistance Front - NRF) skupionego wokół Ahmada Masuda. 

* Dnia 24 sierpnia 2021 z lotniska w Kabulu został porwany ukraiński samolot, który miała zabrać ukraińskich żołnierzy i ich kolaborantów afgańskich. Samolot podobno uciekł do Iranu, a w chaosie amerykańskiej ewakuacji nikt nie zauważył nawet kto go porwał. Taki burdel na lotnisku w Kabulu kontrolowanym przez kilka tysięcy żołnierzy USA zaskoczył nawet rzecznika Talibów, który stwierdził, że nie wie co ma o tym sądzić. Rosja ustami Putina i Ławrowa przypomina, że nie będzie się mieszać w sprawy wewnętrzne Afganistanu, nie chce powielać błędów kierownictwa ZSRR z lat 1981-1989. Widać rosyjskiej władzy politycznej jedna nauczka wystarczy, żeby z błędów wyciągać wnioski. Rzecznik biura talibanu w Kabulu oświadczył, że nowa władza emiratu będzie angażować się w ochronę praw kobiet oraz mniejszości etnicznych i religijnych. Prezydent USA Joe Biden przyjął rekomendację Pentagonu, aby nie zmieniać terminów wycofania wojsk i zakończyć 20-letnią operację w Afganistanie do końca miesiąca. Prezydent USA Biden dał również do zrozumienia sojusznikom z NATO, że z każdym dniem operacji na miejscu istnieje coraz większe ryzyko dla żołnierzy USA-NATO wraz ze wzrostem zagrożenia PI - Wilayat Khorasan* i że ukończenie misji 31 sierpnia 2021 zależy od dalszej koordynacji z Talibanem, włączając dalszy dostęp do lotniska w Kabulu, który może zostać zablokowany. "Ewakuacja amerykańskich wojsk z Afganistanu ma zakończyć się 31 sierpnia 2021 roku" - oświadczył we wtorek 24 sierpnia 2021 rzecznik talibów Zabihullah Mudżahid, ucinając tym samym spekulacje o rozmowach z Białym Domem na temat przedłużenia ewakuacji. Iran wznowił dostawy ropy naftowej, oleju napędowego i benzyny dla Afganistanu, wstrzymane czasowo 6 sierpnia z powodu niestabilności politycznej w regionie i obaw o bezpieczeństwo handlowców. Talibowie zastanawiali się czy przenieść stolicę z Kabulu (około 6 mln ludzi) do Kandaharu (zaledwie 700 tysięcy mieszkańców), jeśli reżimy USA-NATO będą przedłużać swój pobyt w stolicy kraju. W końcu ich Emir (Król) oraz władze muszą być maksymalnie bezpieczne. Powiedział o tym Abdul Kahar Balchi, przedstawiciel szerokiego kierownictwa talibów, katarskiej telewizji Al-Dżazira.  Kandahar, leżący na południu kraju, to centrala talibów w połowie lat 90-tych, kiedy rozpoczęli pierwszy okres władzy w Afganistanie. 

* W dniu 25 sierpnia 2021 roku okazuje się, że Amerykanie z USA maksymalnie przyspieszyli ewakuację, a przez całą noc z 24/25 odlatywały samoloty z ewakuowanymi wojskami i pracownikami zagranicznymi reżimu. Jak poinformował dzień wcześniej (24 sierpnia) późnym wieczorem na briefingu prasowym Joe Biden,  od 14 sierpnia z lotniska w Kabulu dzięki opanowaniu go przez amerykańskie wojsko udało się już wywieźć drogą powietrzną z Afganistanu ponad 70 tysięcy osób, a licząc od początku lipca już niemal 76 tysięcy. W tej licznie jest też ponad 750 osób wywiezionych przez samoloty polskie. Tylko w ciągu 12 godzin poprzedzających wystąpienie prezydenta USA z lotniska w Kabulu wystartowało 19 amerykańskich samolotów transportowych – 18 ciężkich maszyn C-17 Globemaster i jeden średni C-130 Hercules, które łącznie zabrały na pokład 6,4 tysiąca osób. Dodatkowo samoloty innych państw NATO zabrały kolejnych 5,6 tysięcy ludzi, personelu wojskowego i cywilnego oraz kolaborantów okupanta. Ewakuacja z Afganistanu mocno ostatniej doby przyspieszyła, gdyż powinna się zakończyć do 31 sierpnia 2021, a w każdym razie do tego czasu z kabulskiego lotniska powinni zniknąć zagraniczni żołnierze, inaczej mogą mieć Wielki Sajgon. To bowiem data ostatecznego militarnego wycofania się USA z Afganistanu, uzgodniona z talibami. Dziennik „Wall Street Journal” ujawnił, że obecni na lotnisku amerykańscy najemnicy (tzw. kontraktorzy), którzy chronią m.in. dyplomatów z USA, pobierają opłatę w wysokości 6,5 tys. dolarów od osób, które chcą się znaleźć na listach ewakuacyjnych. Za wszystkim stać ma założyciel m.in. niesławnej firmy Blackwater (obecnie nazywającej się Academi) Erik Prince. Tak to się wywozi ludzi za pieniądze, a nie dlatego, że służyli armii okupacyjnej, a członkowie Al-Kaidy i ISIL - państwa islamskiego - chętnie z tego korzystają! 

* Dzień 26 sierpnia 2021 roku zapamiętamy jako serię wybuchów pod lotniskiem w Kabulu, gdzie żądna zemsty za porażkę w Iraku i Syrii organizacja ISIL-Daesh dokonała masakrycznych zamachów bombowych. Zginęło ponad 60 osób, także dzieci, w tym 12 amerykańskich marines i 4 strażników Talibanu, rannych zostało przynajmniej 143 osób, w tym 15 mundurowych z USA. Do jednej z detonacji doszło nieopodal lotniskowego hotelu Baron, w którym służby brytyjskie do wstępnie sprawdzały Afgańczyków przeznaczonych do ewakuacji. Kolejny materiał wybuchowy zgromadzono w kanale ściekowym pod Abbey Gate - jedną z bram lotniska. Jeden z wybuchów był wynikiem detonacji kamizelki zamachowca-samobójcy, zaś drugi - bomby umieszczonej w samochodzie. Nieznany sprawca ostrzelał z bronii maszynowej włoski samolot wojskowy Herkules C-130  ewakuujący włoskich okupantów i ich afgańskich kolaborantów w czasie, gdy służby strzelały w powietrze dla rozproszenia natarczywej fali nielegalnych uciekinierów. Państwo Islamskie (IS) ISIL-Daesh oficjalnie wzięło na siebie odpowiedzialność za czwartkowy zamach bombowy w pobliżu lotniska w stolicy Afganistanu Kabulu - poinformował organ propagandowy IS (ISIL) agencja Amak na swoim kanale w komunikatorze Telegram. Już dzień wcześniej przed możliwymi wybuchami na kabulskim lotnisku lub w jego okolicach przestrzegały służby wywiadowcze NATO, w tym USA, Wielka Brytania i Niemcy. Z kolei ambasada USA i przedstawiciele innych krajów ostrzegali o możliwym zamachu ze strony sekty Państwa Islamskiego (ISIL-Daesh), wzywając ludzi gromadzących się przed bramami lotniska do opuszczenia terenu, ale ludzie nie chcieli nikogo słuchać. Rzecznik talibów Zabihullah Mudżahid (lat 43) wyraził nadzieję na współpracę ze społecznością międzynarodową w obszarach takich jak walka z terroryzmem i uprawami opium, czy zmniejszenie liczby uchodźców szukających pomocy na Zachodzie. - Zachodnie państwa nie powinny mieszać się w sprawy naszego kraju i zabierać nasze ludzkie zasoby: lekarzy i profesorów, których tu potrzebujemy - powiedział rzecznik talibów. Talibowie są otwarci na udział w rozwoju Afganistanu ze strony Iranu, Chin i Rosji oraz państw sąsiedzkich przez granicę. Niektóre z państw NATO zakończyły już ewakuacje swoich bojowników i obywateli działających w okupowanym przez nich Afganistanie, w tym Niemcy, Dania, Polska i Włochy oraz misjonarski Watykan. Droga prowadząca do portu lotniczego jest już całkowicie zamknięta dla Afgańczyków, którzy nie posiadają wiz lub dokumentów USA-NATO, zatem liczba rzekomych uchodźców znacząco spadła. Talibowie na posterunkach otrzymali od swoich przełożonych rozkaz umożliwienia obcokrajowcom przejazdu na lotnisko. Coraz częściej pojawiają się w mediach informacje, że wśród uchodźców z Afganistanu jest bardzo wiele bojowników organizacji terrorystycznych takich jak Al-Kaida (al-Qaeda) czy Państwo Islamskie (ISIL-Daesh). 

* W dniu 27 sierpnia 2021 podano w mediach, że liczba ofiar wzrosła do przynajmniej 95, a rosła systematycznie w miarę jak umierają kolejni ranni w czwartkowych eksplozjach w dniu poprzednim. Łącznie zginęło 28 bojowników talibańskich strzegących lotniska czyli ponad dwa razy więcej niż amerykańskich. Profilaktycznie, kierowany przez Rosję sojusz militarny Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB) przeprowadzi od września do października 2021 roku manewry wojskowe z udziałem kilku tysięcy żołnierzy – podała w piątek agencja Interfax, powołując się na ODKB. Ćwiczenia odbędą się w Kirgistanie i graniczącym z Afganistanem Tadżykistanie. Wycofanie amerykańskich wojsk z Afganistanu stwarza dla Rosji i sąsiednich republik poradzieckich zagrożenie w sferze bezpieczeństwa, które neutralizują. Cały świat zgniłego Zachodu świat bacznie przygląda się Talibom, którzy po przejęciu władzy w Afganistanie, wprowadzają w kraju nowe porządki oparte na deobandyzmie. Nowe prawo zostanie oparte na szariacie, ale jak zapewniał "The New York Times" rzecznik Talibów Zabihullah Mudżahid "ugrupowanie jest znacznie bardziej liberalne niż przed 20 laty". Zabihullah Mudżahid znów musiał zapewniać, że Talibowie w przyszłości pozwolą kobietom afgańskim pracować i uczyć się, oraz że będą mogły wychodzić same z domów, bez męskiego towarzysza w postaci krewnego, ale tylko w hidżabie (chuście zakrywającej włosy, szyję i uszy) tradycyjnym dla umiarkowanego islamu. Obecność męskiego krewnego będzie jednak wymagana podczas podróży trwających dłużej niż trzy dni, co jednak jest związane z bezpieczeństwem kobiet. Przedstawiciel talibów Abdul Kahar Balchi powiedział w czwartek w wywiadzie dla tureckiej telewizji Haberturk, że wybuchy, do których doszło tego dnia na lotnisku w Kabulu, są aktami terroru, dodał jednak, że ich przyczyną jest obecność obcych wojsk okupacyjnych w Afganistanie. "Gdy tylko sytuacja na lotnisku się wyjaśni i wyjadą zagraniczne wojska okupacyjne, nie będziemy już mieli takich ataków" - oznajmił Balchi, który jest członkiem komisji talibów do spraw kultury. "Obieranie za cel niewinnych cywilów jest aktem terroryzmu, który cały świat powinien potępić" - dodał. Rzecznik talibów Zabihullah Mudżahid oznajmił, że talibscy bojownicy "zdecydowanie potępiają" czwartkowe zamachy i koncentrują się na kwestiach bezpieczeństwa w całym Afganistanie. Jak wynika z pisma MSZ Niemiec do parlamentu, na które powołuje się agencja Reutera, w najbliższych dniach niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas uda się do Tadżykistanu, Uzbekistanu i Pakistanu na rozmowy na temat najnowszych wydarzeń w Afganistanie. Spotkania mają dotyczyć tego, jak społeczność międzynarodowa powinna reagować na sytuację w Afganistanie i na jakich warunkach możliwe są porozumienia z nowym rządem talibańskim w Kabulu. Maas zamierza także odwiedzić Turcję i Katar. Jak widać Niemcy i UE nie wiedzą co mają zrobić, gdy partyzanci wyzwolą swój dotąd bestialsko, na wzór hitlerowski, okupowany kraj. To pewnie znów dziwna sytuacja dla neohitlerowskich Niemiec Angeli Merkel - jakby nie patrzeć, córki kuzynki Adolfa Hitlera. Amerykanie chcą zniszczyć cały swój wojskowy sprzęt jaki pozostawiają na lotnisku w Kabulu, a którego nie dadzą rady zabrać w tym sporo śmigłowców i broni rakietowej oraz amunicji. Brytyjczycy zostawili dokumenty z danymi swoich afgańskich współpracowników w opuszczanej w pośpiechu ambasadzie w Kabulu, podobnie jak polski rząd w 1939 roku, który zostawił hitlerowskim Niemcom teczki swoich agentów polskiego wywiadu w Niemczech, a potem hitlerowcy ich wyłapali i zlikwidowali. Chalil Ur-Rahman Hakkani został mianowany szefem Sił Bezpieczeństwa w Kabulu - stolicy Afganistanu, a jak się okazało, Hakkani to poszukiwany przez USA rzekomy talibański terrorysta, za pomoc w jego złapaniu wyznaczono przed laty bajońską sumę pięciu milionów dolarów. - Skoro jesteśmy w stanie pokonać supermocarstwa, to na pewno zdołamy zapewnić bezpieczeństwo Afgańczykom - zapewniał nowy szef Sił Bezpieczeństwa w Kabulu. Dokładna liczba rannych w obydwu zamachach z dnia poprzedniego wedle Ministerstwa Zdrowia w Afganistanie to 1338 osób. 

Chiński Wang Yi - i - talibański szef Abdul Baradar - spotkanie w Tianjin - lipiec 2021


* Dnia 28 sierpnia 2021 w sobotę katarska telewizja podałe, że w Afganistanie już została powołana Najwyższa Rada Przywódcza w celu podjęcia decyzji w sprawie przyszłego rządu i mianowania ministrów. Źródła talibańskie, których Al-Dżazira nie ujawniła, zapewniły, że ruch talibów zamierza włączyć do przyszłego rządu "nowe twarze", w tym "synów plemiennych liderów tadżyckich i uzbeckich". Talibowie oświadczyli władzom USA, że mogą pozostawić w Afganistanie swoich dyplomatów po wyjściu amerykańskich wojsk – przekazał „Washington Post”. Ahmad Masud, syn legendarnego przywódcy mudżahedinów z okresu wojny z ZSRR Ahmada Szacha Masuda, wygłosił co prawda parę buńczucznych deklaracji, ale po kilku lokalnych starciach skupił się na negocjacjach z talibami, mających mu zapewnić bezpieczeństwo i przynajmniej względną niezależność lub autonomię w jego mateczniku w ramach systemu emiratu tworzonego przez nowych władców kraju. Kilka dni wcześniej, we wtorek długą, bezpośrednią rozmowę telefoniczną odbyli prezydent Rosji Władimir Putin i premier Indii Narendra Modi; umówili się m.in. co do ustanowienia stałego kanału dwustronnych konsultacji na temat rozwoju sytuacji w Afganistanie. Kilkaset mieszkańców Kabulu protestowało przed siedzibą jednego z kabulskich banków - podaje telewizja Al-Dżazira - a wszystko przez to, że nie mogli wypłacić pieniędzy, których jednak nie wolno ani przelewać ani wywozić poza granice kraju. Emigranci zostali bez swoich pieniędzy o ile mieli je w afgańskich bankach. Protestowali także pracownicy sektora publicznego, którzy domagają się wypłaty swoich pensji - podaje Al-Dżazira - a z informacji podawanych przez telewizję wynika, że niektórzy nie otrzymywali wypłaty przez co najmniej trzy miesiące, a niektórzy na swoje wynagrodzenie czekają jeszcze dłużej, bo nawet pół roku. Prozachodni reżim Aszrafa Ghaniego jak się okazuje płacił sługusom i kolaborantom z dużym opóźnieniem, a teraz talibowie radzom sfrustrowanym aparatczykom, aby pisali prośby o zapłatę do szefa byłego reżimu lub aby polecieli sobie do niego i kaskę za zaległe wypłaty odebrali własnoręcznie. Obecne władze talibańskie wprowadziły limit dobowy wypłat z bankomatów i banków, a mieszkańcy Kabulu mogą wypłacić maksymalnie równowartość około 200 dolarów. Takie ograniczenie wypłat bankowych powoduje tworzenie się kolejek przed bankomatami i bankami. Według amerykańskiego prezydenta Joe Bidena, w sobotę 28 sierpnia 2021, na lotnisku w Kabulu pozostało mniej niż 4000 żołnierzy, podczas gdy w szczytowym momencie operacji ewakuacyjnej było ich tam 5800. Tłumy przy bramach lotniska zmniejszyły się po tym, jak rząd USA ostrzegł o możliwych kolejnych atakach w Kabulu, a żołnierze afgańskiego talibanu przejęli kontrolę nad wszystkimi trzema wejściami na lotnisko. Afgańscy talibowie oświadczyli z kolei, że są gotowi do przejęcie lotniska w Kabulu po tym, jak zakończy się ewakuacja cywilów i okupacyjnych sił amerykańskich, co oznacza, że mają już swoich specjalistów do obsługi kontroli lotu i systemów lotniskowych. Czekamy na ostatni sygnał ze strony Amerykanów, aby zapewnić pełną kontrolę nad lotniskiem w Kabulu - powiedział agencji Reuters jeden z wysokich rangą urzędników talibskich. Zapewnił, że talibowie mają zespół ekspertów technicznych i wysoko wykwalifikowanych inżynierów, gotowych do przejęcia lotniska w Kabulu. W sobotę rzecznik talibów Zabihullah Mudżahid mówił, że wyznaczeni zostali już gubernatorowie i szefowie policji w niemal wszystkich prowincjach Afganistanu. Afgańscy talibowie ogłosili także, że pracownice podlegające ministerstwu zdrowia czyli pielęgniarki, salowe, księgowe, lekarki szpitali i przechodni mogą wrócić do pracy - informuje telewizja Al-Dżazira. Indie mogą być krajem, który dużo straci w Afganistanie, gdyż New Delhi zainwestowało 3 miliardy dolarów w projekty rozwojowe, zaoferowało stypendia afgańskim studentom i pomogło w budowie budynku parlamentu kosztem 90 milionów dolarów, zdobywając ogromną wartość poparcia w 38-milionowym kraju, a nowy rząd emiratu woli współpracowac z mentalnie bliskim Pakistanem i z neutralnymi dlań Chinami. W sobotę, Hiszpania, Francja i Wielka Brytania całkowicie zakończyły ewakuacje swoich okupacyjnych żołnierzy z Afganistanu, zostali sami Amerykanie - najważniejszy cel dla ISIL-Daesh czyli Państwa Islamskiego z Chorasanu (IS-Kh). 

* W dniu 29 sierpnia 2021, w ostatnią niedzielę okupacji Afganistanu przez USA-NATO, trwała przyspieszona ewakuacja amerykańskiego żołdactwa okupacyjnego z Afganistanu. W Afganistanie poza lotniskiem wciąż jest około 300 Amerykanów, którzy wyrazili wolę opuszczenia kraju. Doradca ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Jake Sullivan zapewnił, że Amerykanie i afgańscy sojusznicy Ameryki będą mogli bezpiecznie opuścić Afganistan także po wyjściu z kraju wojsk USA. USA "obecnie nie planują" zachowania obecności dyplomatycznej w Afganistanie po 1 września 2021. Wciąż istnieje "bardzo wysokie" zagrożenie zamachem ze strony Państwa Islamskiego Prowincji Chorasan (IS-Kh). Nie wiadomo ilu Amerykanów planuje pozostanie w Afganistanie, w tym jako prywatni doradcy wojskowi czy instruktorzy obsługi sprzętu pozostawionego deobandystycznym Talibom - a tacy Amerykanie jak najbardziej także są w Afganistanie, zupełnie prywatnie. Dzień wcześniej, w sobotę 28 sierpnia z lotniska w Kabulu ewakuowano 2,9 tysiąca osób, zaś od 14 sierpnia - 114 tysięcy - jak podał Biały Dom z Waszyngtonu. Wojska USA w Afganistanie przeprowadziły nielegalny atak rakietowy na rzekomego terrorystę ISIL-Daesh, jadącego na lotnisko w Kabulu samochodem z ładunkiem wybuchowym. Wcześniej tego dnia media informowały o wybuchu niedaleko lotniska; nie jest nawet jasne, czy chodzi o dwa różne wydarzenia. W ataku rakietowym USA zginęło dziecko - poinformował szef policji, cytowany przez agencję AP, najpewniej od wtórnego wybuchu materiałów wybuchowych w samochodzie. Wczoraj (28 sierpnia) swoją akcję ewakuacyjną zakończyła Wielka Brytania, a wcześniej zrobiły to m.in. Niemcy, Francja, Włochy, Australia, Holandia, Belgia, Norwegia, Dania czy Polska. Władze emiratu wyznaczyły już wszystkich nowych gubernatorów regionów, a także szefa policji w każdej części Afganistanu. Najwyższy przywódca Talibów, mułła Hajbatullah Ahundzadeh przebywa w Kandaharze na południu Afganistanu i wkrótce po raz pierwszy wystąpi publicznie - przekazał w niedzielę 29 sierpnia rzecznik Talibów Zabihullah Mudżahid. Afganistan staje się emiratem, państwem rządzonym przez emira, czyli króla, wybieranym przez Radę Starszych na dożywotnią kadencję. Nie może być mowy o żadnych wyborach na szczeblu centralnym - mówił w Polskim Radiu 24 były Konsul RP w Afganistanie Marcin Krzyżanowski. Nowy minister edukacji Afganistanu zapowiedział wstępnie, że kobiety będą mogły kształcić się na uniwersytetach, ale przy zachowaniu separacji płci, nie tylko polegającej na tym, że kobiety i mężczyźni będą mieli osobne zajęcia, ponieważ wykładowcy mężczyzn generalnie mają być mężczyznami, a kobiet kobietami. Talibowie chcą utrzymać handlowe, gospodarcze i polityczne stosunki Afganistanu z Indiami, powiedział wysoki przywódca organizacji Sher Mohammad Abbas Stanekzai, określając Afganistan jako ważny kraj w regionie. W przemówieniu wideo w paszto, Stanekzai powiedział, że konsultacje z różnymi grupami i partiami politycznymi będą zmierzać do utworzenia rządu w Kabulu, który będzie miał reprezentacje ludzi z „różnych środowisk”. Indyjskie wojsko ma kilka obszarów obaw związanych z bezpieczeństwem kraju, gdy po pierwsze, Stany Zjednoczone AP pozostawią w Afganistanie sprzęt wart wiele miliardów dolarów, i nastąpić może poważna proliferacja broni konwencjonalnej wśród dżihadystów salaficko-wahabickich na subkontynencie indyjskim, a wyrafinowane karabiny M-4 i M-16 zastąpią wszechobecne AK-47. Największym zmartwieniem armii są noktowizory klasy wojskowej, które normalnie podlegają amerykańskim reżimom kontroli eksportu, drony taktyczne i amunicja krążąca na dronach. Uważa się, że ten sprzęt wojskowy wyprodukowany w USA trafi do ugrupowań pendżabskich islamistów, takich jak Jaish-e-Mohammed i Lashkar-e-Tayebba (LeT), atakujących Indie w Kaszmirze. Sytuacja bezpieczeństwa stanie się tragiczna, gdy kadra talibów będzie mogła latać porzuconymi eskadrami śmigłowców Blackhawk i obsługiwać zaawansowane terenowe pojazdy wojskowe. Dowództwo indyjskiej armii, kierowane przez szefa sztabu obrony generała Bipina Rawata uważa, że porzucenie broni i amunicji oraz sprzętu przez USA ma na celu zdestabilizować cały region. Antonio Guterres, sekretarz generalny ONZ, zwołuje na poniedziałek 30 sierpnia 2021 roku nadzwyczajne spotkanie z wysłannikami ONZ w Wielkiej Brytanii, Francji, USA, Chinach i Rosji w celu omówienia Afganistanu. Talibowie znają się na Internecie i łączności, gdyż w zbuntowanej prowincji Pandższir jako sobotni prezent wyłączyli Internet oraz łączność telefoniczną - teraz powstańcy antytalibscy ćwiczą kontakt kurierski, a niedługo zabraknie paliwa, i zapewne zostanie uruchomiona poczta konna, o ile hodują jeszcze konie. 

* W dniu 30 sierpnia 2021 roku, w poniedziałek, Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła swoją rezolucję wzywającą talibów do zagwarantowania bezpiecznego wyjścia z Afganistanu. Rezolucja domaga się od talibów "zobowiązania" na rzecz "bezpiecznego" wyjazdu tych, którzy chcą opuścić Afganistan, nie domagając się jednak utworzenia proponowanej przez Francję strefy chronionej w Kabulu, a 13 z 15 członków RB ONZ głosowało na rzecz rezolucji opracowanej przez USA, Francję i Wielką Brytanię, Chiny i Rosja wstrzymały się od głosu. W sieci pojawiło się nagranie z afgańskiej telewizji, w którym prezenter wiadomości wygłasza przemówienie w otoczeniu talibów z karabinami. "Surrealizm" – skomentowała dziennikarka współpracująca z BBC, chociaż była to tylko zbrojna ochrona prezentera wiadomości. Gospodarz programu wezwał obywateli Afganistanu, żeby współpracowali z talibami i zapewnił, że "nie powinni się bać". Ewakuowane z Afganistanu dzieci kolaborantów zatruły się w Polsce grzybami, tak, że ich stan jest bardzo ciężki i konieczny jest przeszczep płata wątroby, w związku z czym pilnie poszukiwani są dawcy do przeszczepu, bo rodzina nie może służyć za dawców. Uciekinierzy z Afganistanu, którzy porzucili własną Ojczyznę w potrzebie, zdradzili i kolaborowali z wojskami okupacyjnymi, są jak widać "prześladowani pechem" przez los czy prawo odpłaty - taki karman jak mawiają buddyści. ISIL-Daesh, w tym IS-Kh, to coś o wiele gorszego od Al-Kaidy – powiedział w programie "Onet Rano" polski generał Bogusław Pacek, komentując obecną sytuację w Afganistanie. Nawet pięć rakiet zostało wystrzelonych przez Państwo Islamskie Daesh w stronę lotniska w Kabulu, ale wszystkie zostały przechwycone przez amerykański system obrony przeciwrakietowej - poinformował przedstawiciela amerykańskiej administracji. Komunikat w tej sprawie przekazała w poniedziałek także związana z dżihadystami ISIL-Daesh agencja Amak. Cztery spośród pięciu pocisków zostały przechwycone przez amerykański system przeciwrakietowy - przekazał rzecznik Pentagonu. Jedna rakieta dotarła na teren lotniska, nie wywierając wpływu na proces ewakuacji - uściślił. "Takich zamachów jak ten z ubiegłego tygodnia na lotnisku w Kabulu może być coraz więcej. Niestety widzę Afganistan jako przyszłe eldorado dla dżihadystów wszelkiej maści. To dla nich szansa na zaistnienie i przypomnienie o sobie" - mówiła w TOK FM dr Magdalena El Ghamari, kierownik Katedry Bezpieczeństwa Kulturowego Collegium Civitas. Niemieccy weterani z Afganistanu, potomkowie krzyżaków i hitlerowców, czują złość i bezsilność. Po przejęciu władzy przez talibów wielu żołnierzy Bundeswehry ma poczucie, że ich misja w Afganistanie poszła na marne, a szczególnie cierpią osoby po traumatycznych przeżyciach, w tym inwalidzi wojenni. Wielu z 160 tysięcy niemieckich żołnierzy, którzy byli w Afganistanie, przeżywa obecnie „gwałtowne emocje" - relacjonuje Drescher, szef Stowarzyszenia Weteranów Niemieckich. Według Ministerstwa Obrony, u ponad 300 żołnierzy, którzy byli na misji w Afganistanie, na nowo zdiagnozowano chorobę psychiczną w 2020 roku. W ciągu ostatniej doby z Kabulu wywieziono około 1,2 tysiąca osób, większość z nich ewakuowano amerykańskimi samolotami - poinformował Biały Dom w poniedziałek. Nie wiadomo, czy wśród dyplomatów, którzy opuścili już Kabul znajduje się kierujący obecnie misją USA w tym kraju Ross Wilson; oczekuje się, że wyjedzie z Kabulu jako jeden z ostatnich - pisze Reuter. W wielu  miejscach Afganistanu widać coraz więcej talibów poruszających się pojazdami amerykańskiej produkcji, a oni sami coraz rzadziej pojawiają się w długich brodach czy tradycyjnym stroju kameez. Talibowie przejęli cały arsenał broni po tym, jak Amerykanie zaczęli się wycofywać, a reżimowe marionetkowe Afgańskie Siły Obrony Narodowej poddawały bez walki jedno miasto po drugim. Według danych, do jakich dotarło BBC, afgańskie siły zbroje dysponowały 167 samolotami i śmigłowcami. Obecnie, na noc z 30/31 sierpnia 2021 jak przekazał mediom sekretarz stanu USA Antony Blinken, na lotnisku w Kabulu zostało już tylko 300 amerykańskich żołnierzy, którzy zajmują się sprzątaniem po sobie i przekazaniem lotniska. Po tym jak rzecznik Talibów Zabiullah Mudżahid ogłosił niespełna dwa tygodnie wcześniej na konferencji prasowej, że nowe talibańskie władze Afganistanu zakończą handel narkotykami w kraju, producenci opium z kilku prowincji podwyższyli jego cenę z równowartości około 50 GBP za kilogram do prawie 150 GBP, co daje  trzykrotny wzrost ceny opium i innych produktów makowych, w tym lekarskich, informuje The Telegraph. Zachód ciągle prawie nic nie mówi o ponad 300 jednostkach talibańskich komandosów zwanych Sara Kheta czyli Czerwonymi Grupami, które dokonują operacji specjalnych w całym kraju, które są od przynajmniej 2016 roku doskonale uzbrojone, w tym w noktowizory i broń ciężką, także do walki w nocy. Sara Kheta są bardzo sprawne w bezpośrednich walkach, błyskawicznych atakach, operacjach specjalnych, i to tych jednostek, ukrywanych dotąd w górach przez Naczelne Dowództwo Talibanu najbardziej boją się Amerykanie oraz wojska NATO uciekając w popłochu - wszak w panice i popłochu uciekli przed nimi ze swojej wielkiej bazy w Bagram. Sara Kheta są podporządkowani najwyższym władzom Talibanu i nie podlegają lokalnym liderom ani plemiennym watażkom - którzy także się ich boją, podobnie jak marionetki z armii rządowej, Al-Kaida i IS-Kh. Jeden z obozów szkolenia komandosów talibańskich znany jest od 2020 roku jako "Tariq bin Ziad Military Corps", a znajduje się w prowincji Paktika we wschodnim Afganistanie. Do korpusu Sara Kheta należy także lepiej znany batalion elitarnych talibańskich sił specjalnych Badri 313

* Dzień 31 sierpnia 2021 świętowany jest w Afganistanie jako Dzień Wyzwolenia i Pierwszy Dzień Wolności! Talibowie po północy, która w Afganistanie jest trzy godziny wcześniej niż w Polsce, ogłosili "pełną niepodległość" Afganistanu po tym, jak ostatni okupacyjni żołnierze amerykańscy odlecieli z Kabulu po około 20 latach obecności w tym kraju! Rzecznik talibów Zabihullah Mudżahid powiedział, że "amerykańscy żołnierze opuścili lotnisko w Kabulu, a nasz naród uzyskał pełną niepodległość". Wysoki rangą urzędnik talibański Anas Hakani napisał na Twitterze, że talibowie "tworzą historię": "Znów tworzymy historię. 20-letnia okupacja Afganistanu przez Stany Zjednoczone i NATO zakończyła się dziś wieczorem - napisał Hakani (Haqqani) - Bardzo się cieszę, że po 20 latach dżihadu, wyrzeczeń i trudów mam mogę odczuwać dumę, widząc te historyczne momenty" - czytamy w oświadczeniu wydanym w nocy z 30/31 sierpnia. W Polsce Solidarność świętuje rocznicę porozumień sierpniowych, jakże podobnych do tych jakie talibowie podpisali z USA. Jak pisze agencja AP, talibscy bojownicy obserwowali, jak ostatnie amerykańskie samoloty okupacyjne odlatują z lotniska w Kabulu, a następnie strzelali na wiwat z karabinów w różnych punktach stolicy powodując ogólną euforię przypominającą świętowanie Nowego roku w całym Kabulu. "Ostatnie pięć samolotów odleciało, to koniec zbrodniczej okupacji USA-NATO!" - mówił agencji AP Hemad Sherzad, talibski bojownik, przebywający na lotnisku w Kabulu. "Nie mogę wyrazić słowami szczęścia z odzyskania Wolności. ... Nasze 20 lat poświęcenia przyniosło oczekiwany przez nas efekt" - dodał Sherzad. Radosne "al-Hamdu-liLlaah" (Chwała Bogu) ogarnęło od północy cały afgański kraj! "Amerykańscy żołnierze opuścili lotnisko w Kabulu, a nasz naród uzyskał pełną Niepodległość po 20-latach zbrodniczej okupacji" – oświadczył przedstawiciel talibów Kari Jusuf. Ostatni amerykański samolot ze znienawidzonymi przez cały Naród Afgański okupantami odleciał z Kabulu o 23.59 czasu lokalnego (godz. 21.29 w Polsce) czyli tuż przed 31 sierpnia 2021. Ostatni cywile opuścili lotnisko około 12 godzin przed opuszczeniem ostatniego amerykańskiego samolotu. Tuż po oderwaniu się ostatniego amerykańskiego samolotu (C-17) terrorystycznych sił okupacyjnych od płyty międzynarodowego lotniska w Kabulu nad miastem rozbrzmiały radosne salwy z karabinów maszynowych jako umówiony znak do świętowania. Na nagraniach z pierwszej wolnej afgańskiej nocy widać również, że nad stolicą Afganistanu rozbłysły fajerwerki, a na ulicach jawnie świętowały setki tysięcy mieszkańców miasta. - To zwycięstwo "wszystkich" Afgańczyków, zwycięstwo całego Narodu Afgańskiego - powiedział rzecznik talibów Zabihullah Mudżahid. - Gratulacje dla Afganistanu (...). To zwycięstwo jest nasze, całego Narodu, wszystkich sił niepodległościowych. Chcemy mieć dobre relacje z USA i światem - zadeklarował Mudżahid na lotnisku w Kabulu. Według rzecznika talibów "klęska Amerykanów to lekcja dla innych, którzy chcieliby nas pokonać". Ponad 300 obywateli amerykańskich, zwykle z podwójnym obywatelstwem i zakorzenionych w Afganistanie od dawna zrezygnowało z ucieczki, czują się pewnie, mają gwarancje ochrony od Talibanu, nie chcą uciekać jak okupacyjne szczury. Amerykańskie przedstawicielstwo dyplomatyczne w Afganistanie poinformowało, że ambasada USA w Kabulu zawiesza swoją działalność. Amerykańska armia opublikowała wykonane z użyciem noktowizji zdjęcie ostatniego żołnierza amerykańskiego opuszczającego Afganistan - był nim gen. Chris Donahue, dowódca 82-ej Dywizji Powietrznodesantowej wojsk okupacyjnych. 

Talibańscy komandosi kontrolują lotnisko i Pierwszy Dzień Wolności w Kabulu

* Krótkie Podsumowanie Okupacji Afganistanu 


Amerykanie w czasie 20-letniej okupacyjnej obecności wojskowej w Afganistanie stracili ponad 2.400 żołnierzy, a całe NATO ponad 3,5 tysiąca, a wymordowali przynajmniej 170 tysięcy Afgańczyków, rannych i okaleczonych jest ponad 350 tysięcy. Misja okupowania górzystego Afganistanu kosztowała USA około 2,5 biliona dolarów, podczas gdy w USA ponad 60 milionów ludzi mieszka w slamsach lub kanałach ulicznych oraz rezerwatach jak malpy i zwierzęta, nie ma pracy, często głoduje lub umiera z głodu, nie ma opieki ani pomocy lekarskiej. Według opublikowanego w lipcu 2021 roku raportu Rady Bezpieczeństwa ONZ Państwo Islamskie Prowincji Chorasan ma w Afganistanie od 1,5 do 2,2 tysiąca bojowników, skupionych głównie w prowincji Kunar na wschodzie kraju. Liczebność bojówek al-Kaidy oceniana jest na dwa razy więcej bojowników. W Afganistanie działa szereg skrajnie islamistycznych organizacji, według cytowanego już raportu ONZ w ich skład wchodzi 8–10 tysięcy  bojowników spoza Afganistanu. Szacunki zachodnie mogą być jednak zaniżone, tak jak zaniżone były szacunki o ilości bojowników talibańskich, którzy jednak pokazali swoją potęgę i wyzwolili Ojczyznę. Amerykanie i ich sojusznicy opuszczają Afganistan upokorzeni i przegrani. Od Waszyngtonu przez Londyn, Warszawę i Berlin sporządzany jest bilans - i wszędzie jest on równie druzgocący. Dwadzieścia lat działań wojennych - była to najdłuższa wojna okupacyjna, jaką kiedykolwiek prowadziły USA i ich zachodni sojusznicy. W misję zaangażowanych było 36 państw NATO, w tym Niemcy i Polska. Od 2002 roku rząd RFN na potrzeby misji w Afganistanie wydał łącznie ponad 18 miliardów euro. Największą część tej kwoty (około 12,5 mld) przeznaczono na rozbudowę zdolności okupacyjnych Bundeswehry. Łącznie w Afganistanie służyło około 160 tysięcy niemieckich żołnierzy, 59 straciło życie w związku z misją, z czego 35 z przyczyn takich jak ataki czy zamachy partyzantów walczących o wolność Afganistanu. 125 żołnierzy niemieckich zostało rannych podczas misji okupowania kraju, a wielu wróciło z niej z traumatycznymi przeżyciami, stresem pourazowym czy chorobami psychicznymi powodującymi inwalidztwo wojenne. W trakcie misji w Afganistanie poległo lub zmarło także 43 polskich żołnierzy okupacyjnych i jeden pracownik cywilny wojska. W działania zaborcze zaagażowanych było łącznie 33 tysiące żołnierzy i pracowników MON. Portal-mundurowy.pl szacuje polskie wydatki na misję w Afganistanie na przynajmniej 8 mld złotych. Społeczeństwo Afgańskie, w ponad 99 procentach muzułmańskie, sunnickie i szyickie, najbardziej zbulwersowane jest nachalnym misjonarstwem chrześcijańskich kaznodziejów oraz propagowaniem zachodniej prostytucji, pornografii, genderyzmu, a także dewiacji i zboczeń homoseksualnych (sodomia, pederastia, lesbijstwo) oraz gwałceniem i wykorzystywaniem seksualnym afgańskich dziewcząt oraz młodych chłopców przez obce okupacyjne żołdactwo. Nachalna pedopropaganda, tworzenie burdeli z miejscowych dziewcząt dla wojska okupacyjnego oraz niszczenie struktur tradycyjnego systemu władzy plemiennej i klanowej poprzez rakietowe egzekucje i pacyfikacje całych wiosek spowodowało masowy bunt przeciwko okupacji i w rezultacie ogólnonarodowe powstanie przeciwko zboczonej i zbrodniczej obcej okupacji. Wraz z tak zwaną ewakuacją, kilka tysięcy osób związanych z ekstremistycznymi ugrupowaniami, takimi jak al-Kaida (al-Qaeda) oraz Państwo Islamskie ISIL-Daesh wyjechało z Afganistanu, głównie do USA i państw NATO czy UE, gdzie mają za zadanie dokonywać zamachów terrorystycznych, w tym kilkuset, którzy planują ataki samobójcze. Każdy uchodźca z Afganistanu, mający nawet bardzo przyjazną gębę, obawiający się prześladowań przez Taliban, to potencjalny terrorysta, który może dokonać ataku samobójczego - mają okazję zaatakować odwetowo Zachód, to przecież zrobią to, a jedyne pytanie brzmi: "Kiedy zaatakują?". Światowe organizacje chrześcijańskie, takie jak Open Doors i International Christian Concern szacują, że liczba chrześcijan różnych denominacji w Afganistanie wynosi zaledwie 8-12 tysięcy, a to mniej niż 0,1 procent czyli mniej niż promil z 38 milionów wszystkich Afgańczyków (1 promil to 38 tysięcy ludzi, a 1 procent to 380 tysięcy). Misjonarskie próby szerzenia chrześcijaństwa przez okupacyjne wojska przyniosły jedynie wzmożoną niechęć i agresję do chrześcijan i chrześcijaństwa, gdyż USA i państwa NATO są tam postrzegane jako chrześcijańscy zboczeni krzyżowcy. Rząd USA jednakże, pomimo wysiłków kilku organizacji humanitarnych, a nawet członków Kongresu, nie zgodził się na przyznanie chrześcijanom Afgańskim specjalnego statusu, który umożliwiłby im wjazd do Stanów Zjednoczonych AP (SZAP=USA). 

* Artykuł będzie uzupełniany o ważniejsze zdarzenia z kolejnych dni... 

Królewski, Islamski Emirat Afganistanu - reaktywowany w sierpniu 2021 roku

Ewakuacja niemiecka 


Podejście niemieckie do ewakuacji z Afganistanu jest jednym z bardziej oryginalnych i śmiesznych. Niemcy w dniu 19 sierpnia 2021 ewakuowały dziesiątki tysięcy litrów piwa i wina z Afganistanu! Rząd Niemiec zamówił dodatkowe samoloty transportowe, aby przywieźć do kraju 340 butelek wina i prawie 65 tysięcy małych beczek piwa. Całkowita objętość alkoholu wynosiła 22 500 litrów czyli 22,5 tony alkoholu. Zwraca się uwagę, że eksportowane napoje to pozostałości alkoholu używanego w bazie Bundeswehry w mieście Mazar-i-Sharif. I tak skończyła się niemiecka okupacja Afganistanu, a przecież Niemcy miały być całkiem zdemilitaryzowane po II wojnie światowej, aby żadna niemiecka, hitlerowska lub neohitlerowska, nazistowska okupacja innego kraju przez Niemców, nigdy więcej nie miała już miejsca. Aktualne hasło jakie pozostaje, to "nigdy nie mów nigdy". Ewakuacja piwa i wina pokazuje, co jest priorytetem niemieckiej polityki zagranicznej! 


Kongresmeni z USA w Kabulu 


Dwóch kongresmenów w tajemnicy poleciało do Kabulu, by ocenić sytuację panującą na lotnisku. Wizyta kongresmenów w dniu 24 sierpnia 2021 wzbudziła wściekłość urzędników i wojskowych, którzy musieli zapewnić im bezpieczeństwo i informacje wśród panującego na lotnisku chaosu. Przylecieli oni do Afganistanu bez wcześniejszego uzgodnienia ze służbami. Spędzili oni kilka godzin na lotnisku w Kabulu odciągając żołnierzy od pilniejszych zadań. Reprezentujący Partię Demokratyczną Moulton i republikanin Meijer przylecieli do Kabulu na pokładzie samolotu czarterowego. Jeden z wysokich urzędników powiedział agencji Associated Press, że niezapowiedziana wizyta dwóch członków Izby Reprezentantów: Petera Meijera i Setha Moultona w oczach administracji była "manifestacyjnie nieprzydatna". Inni przekazali AP, że kilkugodzinna obecność kongresmenów na lotnisku w Kabulu odwracała uwagę żołnierzy i dowódców, którzy toczą wyścig z czasem, by ewakuować tysiące zagrożonych atakami Amerykanów i ich Afgańskich kolaborantów. Celem wizyty miało być zebranie na miejscu informacji o toczącej się ewakuacji i wywarcie nacisku na prezydenta USA Joe Bidena, by przedłużył termin ostatecznego wycofania się wojsk z Kabulu i zarazem wydłużył akcję ewakuacyjną, na co nie zgadzają się talibowie, którzy po 31 sierpnia nie będą już ochraniać lotniska przed mniejszościowymi watażkami, którzy w aktach pomsty chcieliby jednak wybić jak najwięcej amerykańskich okupantów. 

Przywódcy ruchu talibańskiego 


Najwyższym przywódcą politycznym, religijnym i wojskowym talibów (emirem) jest mułła Hajbatullah Ahundzadeh. W ścisłym kierownictwie ruchu znajduje się również najstarszy syn jego założyciela mułły Omara oraz przywódca sprzymierzonej z talibami siatki partyzanckiej klanu Hakkanich - Siradżuddin Hakkani. Hajbatullah jest trzecim emirem ruchu afgańskich talibów; wybrano go na to stanowisko w 2016 roku. Jego poprzednikami byli mułła Omar - założyciel ruchu i jego wieloletni przywódca, który w latach 1996-2001, gdy talibowie poprzednio rządzili Afganistanem, był też głową tego państwa - oraz mułła Mansur - zamordowany w amerykańskim ataku w 2016 roku. Najwyższy przywódca talibów jest szanowanym duchownym i znawcą prawa koranicznego, uważa się, że ma około 60 lat. Hajbatullah pochodzi z Kandaharu, nigdy nie był partyzantem. Lata 80-te ubiegłego XX wieku, czas inwazji ZSRR na Afganistan, spędził na wygnaniu w Pakistanie, gdzie wraz z ojcem, również muzułmańskim duchownym, założył kilkanaście szkół religijnych (medres) dla afgańskich uchodźców. Wrócił do Afganistanu w latach 90-tych i przystał do organizacji muzułmańskich talibów, którzy toczyli wówczas wojnę domową o władzę w Kabulu. 

Po barbarzyńskiej inwazji USA na Afganistan w 2001 roku i upadku rządu talibów Hajbatullah Ahundzadeh ponownie udał się do Pakistanu i stał się jednym z najważniejszych autorytetów religijnych i prawnicznych talibów, którzy generalnie są po prostu muzułmanami sunnitami. Mułla Mansur wyznaczył go na swojego zastępcę i następcę. Po przejęciu władzy Hajbatullah Ahundzadeh skonsolidował podzielony po śmierci Mansura ruch. Niewiele wiadomo o życiu i działalności Hajbatullaha, jego aktywność publiczna zazwyczaj ogranicza się do wydawania corocznych przesłań w najważniejsze święta muzułmańskie religii islamu. Muzułamnin oznacza osobę wierzącą w Boga po arabsku zwanego Allah, tego samego Boga, w które wierzą wyznawcy nauk biblijnych, Starego i Nowego Testamentu, którego Żydzi czytają jako Eloah lub El, po aramejsku Allaha lub Ellah, a chrześcijanie nazywają po prostu Bogiem, z grecka w Biblii Theos. Stosunkowo młody jak na talibskich przywódców (ma około 30 lat) mułła Mohammed Jagub (Jakub) kieruje wojskowym skrzydłem organizacji Talibanu. Przewodniczy komisji, która nadzoruje sieć dowódców polowych. Jako syn mułły Omara jest symboliczną postacią jednoczącą ruch talibów i sprzymierzeńców. Siradżuddin Hakkani jest synem Dżalaluddina Hakkani (Haqqani) - bohatera wojny z armią radziecką w latach 80-tych i założyciela silnej grupy mudżahedinów, znanej później jako siatka klanu Hakkanich. Kierowana obecnie przez Siradżuddina (Światła Wiary) grupa z czasem sprzymierzyła się z talibami, a w 2012 roku została uznana przez USA bezpodstawnie za organizację terrorystyczną. Siatka jest odpowiedzialna za liczne ataki na okupacyjne siły USA i koalicji NATO (ISAF), według niektórych ekspertów to klan Hakkanich wprowadził do Afganistanu taktykę zamachów samobójczych z dużą ilością ofiar po stronie okupantów. Siradżuddin jest formalnie zastępcą Emira (Króla) Talibów, ocenia się, że podległe mu oddziały kontrolują niedostępne górskie tereny wschodniego Afganistanu, przy granicy z Pakistanem. 

Mułła Abdul Ghani Baradar, który kieruje politycznym skrzydłem muzułmańskiego Ruchu Talibów jest jednym ze współtwórców ruchu, który ramię w ramię walczył z mułłą Omarem. Mieszka w stolicy Kataru Dosze. W lutym 2020 roku w imieniu organizacji talibów podpisał w tym mieście porozumienie pokojowe z USA. Według umowy Amerykanie mieli wycofać się z Afganistanu ostatecznie do końca kwietnia 2021 roku, a talibowie zrezygnować z działań terrorystycznych i podjąć negocjacje z reżimowym maruionetkowym rządem w Kabulu. Konserwatywny muzułmański duchowny Mawlawi Abdul Hakim Hakkani stoi na czele religijnych struktur talibów, kieruje również wymiarem sprawiedliwości organizacji. Jest także głównym negocjatorem talibów w rozmowach z marionetkowym afgańskim rządem zainstalowanym przez USA-NATO. Według telewizji Al-Dżazira duchowny jest najbardziej zaufanym współpracownikiem Hajbatullaha. Talibowie, którzy w niedzielę 15 sierpnia 2021 roku zajęli Kabul i przejęli kontrolę nad praktycznie całym Afganistanem, od czasu wywołanego inwazją USA upadku ich rządów w 2001 roku walczyli z prozachodnim reżimowym rządem tego kraju. W latach 1996-2001 po raz pierwszy sprawowali władzę w Afganistanie, do której doszli pokonując inne grupy w trwającej w latach 90-tej poradzieckiej wojnie domowej. Formalnie założony w 1994 roku ruch talibów wywodzi się z grupy skupionych wokół mułły Omara studentów szkół koranicznych w położonym na południu kraju Kandaharze. Podczas swoich rządów talibowie wprowadzili w Afganistanie prawo oparte na surowej interpretacji prawa koranicznego, co oznacza rządy prawicowych konserwatystów muzułmańskich. 

Talibowie 24 sierpnia 2021 roku powołali swoich pierwszych ministrów - poinformowała afgańska agencja prasowa Pajhwok. Trzej nowi urzędnicy islamskiego emiratu talibów to minister finansów, spraw wewnętrznych oraz szef wywiadu. Finansami zajmie się Gul Agha, sprawami wewnętrznymi Sadr Ibrahim, a szefem wywiadu został Nadżibullah (pełnego imienia i nazwiska nie podano do wiadomości, jak przystało na tajne służby). Z informacji afgańskiej agencji wynika również, że powołano gubernatora stołecznej prowincji Kabul Mullaha Szirina, a burmistrzem samej stolicy kraju zostanie Hamdullah Nomani

Taliban jako ruch deobandystów w islamie 


Deobandyści do których zalicza się ruch talibów, to sunnicki nurt islamu oparty na szariacie szkoły prawnej hanafi, do której należy większość talibów. Ruch ten pochodzi z Indii, z miejscowości Deoband (inaczej Devaband) w stanie Uttar Pradesh, a powstał na tamtejszym uniwersytecie muzułmańskim znanym jako Darul Uloom. Ruch deobandystów powstał w Indii w 1866 roku! Polityczne skrzydło deobandystów, Jamiat Ulema-e-Hind, powstałe w 1919 roku aktywnie walczyło o wyzwolenie Indii od kolonialnej okupacji reżimu brytyjskiego, i było bardzo szanowane przez władze Republiki Indyjskiej. Od lat 70-tych XX wieku, ruch deobandystów w Afganistanie i Pakistanie ulega wpływom saudyjskich wahabitów. Ruch deobandystów aktywny jest głównie w Pakistanie, Indii, Bangladeszu, Kaszmirze, Afganistanie, Południowej Afryce oraz w Wielkiej Brytanii, skąd płyną ogromne pieniądze do krajów pochodzenia. Ruch deobandystów jest bardzo zróżnicowany w swoich aktywnościach, gdyż jedni członkowie ruchu zajmują się wręcz pacyfistyczną działalnością, modlitwą i pracą, a inni działają w formacjach militarnych, nawet skrajnych, co jednym i drugim nie przeszkadza, gdyż wzajemnie szanują swoje powołania. Uczelnia, Darul Uloom Deoband ciągle wspiera duchowo i popiera ruch deobandystów, a co za tym idzie Taliban. Ruch deobandystów w Indii stanowi jedną z największych formacji wpływów wśród liczącej około 300 milionów muzułmanów społeczności Indii. Deobandi Islam jest najpopularniejszą formą pedagogiki, wychowywania i kształcenia dzieci oraz młodzieży w Afganistanie, ale o tym raczej nie wiedzą amerykańskie oraz NATOwskie służby wywiadowcze, gdyż zwykle nie raczą się konsultować ze specjalistami posiadającymi wiedzę w takiej tematyce jak szkolnictwo islamu. Ponad 600 z około 1500 meczetów brytyjskich w Wielkiej Brytanii pozostaje pod wpływem ruchu deobandystów, a ponad 80 procent imamów brytyjskich to uczniowie ze szkoły imamów w medresach deobandystów czyli talibów

Niestety, ruch deobandystów nie jest przychylny ani przyjazny dla szkół sufickich oraz dla wielu form tradycyjnych sufickich praktyk, w tym dla celebracji urodzin Proroka Muhammada czy obchodzenia Urs sufickich mistrzów przy ich grobach. Deobandyści sprzeciwiają się także ceremoniom Sema i tańcom derwiszów oraz głośnej recytacji dhikrów. Mamy zatem silne wpływay wahabizmu i salafizmu, obce na terenach indyjskich, gdzie od początku rozkwitał właśnie sufizm oraz sufi-islam w wielu swoich nurtach. Nie przeszkadza to jednak niektórym z liderów deobandystycznych aby wprowadzać wybrane praktyki sufickie do swojego programu nauczania, szczególnie takie, które są oparte na analizie Hadisów czy logicznym rozumowaniu w interpretacji Koranu i Hadisów. Jeśli ktoś chce zmniejszyć wpływy talibów czy ogólnie deobandystów powinien silnie wspierać propagowanie szyizmu oraz rozmaitych nurtów sufickich w islamie, inaczej silnie wspierane finansowo przez bogate monarchie naftowe ruchy podobne do wahabitów i salafitów, jak deobandyjski taliban, zdominują cały islam wszędzie na świecie. 

Wieści z frontu narodowego wyzwolenia Afganistanu 


Rosjanie nie zdecydowali się na ewakuację personelu ambasady, nie było takiej potrzeby. Placówka pracuje ochraniana przez samych talibów. Także sojusznicy Kremla w regionie mają pozostać nietknięci. Podobnie ma ambasada Chin czy Indii. Tymczasem aktywiści z zachodnich ambasad uciekają w popłochu, gdyż obawiają się odwetów za zbrodnie których się dopuszczali jako okupancji Afganistanu w latach 2001-2021. Władze Rosji z demonstracyjnym spokojem obserwują rozwój sytuacji w Afganistanie po wycofaniu amerykańskiego kontyngentu z tego kraju. Po zajęciu Kabulu przez talibów Rosjanie nie zdecydowali się na ewakuację personelu ambasady. Placówka pracuje jak gdyby nigdy nic ochraniana przez… talibów. Od 2003 roku talibowie są uznawani przez Rosję za organizację terrorystyczną, a więc niebezpieczną, wrogą. Każda wzmianka w prasie musi być oznaczona przypisem „organizacja terrorystyczna, zabroniona na terytorium Rosji”, za niestosowanie się do tego przepisu grozi kara. Mimo że talibowie nie mieli wstępu na polityczne salony, Moskwa mniej lub bardziej oficjalnie utrzymywała kontakty z emisariuszami tego ugrupowania. Poszukiwała ludzi, z którymi można się porozumieć lub tych, którzy mogą pomóc w wyperswadowaniu afgańskim radykałom zbyt brutalnych działań wobec Kremla i jego sojuszników w Azji Centralnej. Bodaj najbardziej spektakularne kontakty miały miejsce w 2018 i 2019 roku, kiedy z delegacją talibów spotykał się minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow. Twierdził, że nie ma w tym nic złego, bo to jedynie rozmowy z „częścią afgańskiego społeczeństwa”, i zapewniał, że widzi głęboki sens w prowadzeniu dialogu ze wszystkimi siłami politycznymi Afganistanu. Decydujące były kontakty talibów z Moskwą kilka tygodni temu. Jak mówi ekspert ds. Azji Centralnej Arkadij Dubnow, chodziło o uzyskanie przez Rosję gwarancji, że szykujący się do przejęcia władzy talibowie zapewnią bezpieczeństwo rosyjskiej placówce dyplomatycznej w Kabulu, a także, że nie popędzą w stronę swych północnych rubieży, aby połączyć siły z islamistami Tadżykistanu, Kirgistanu i Uzbekistanu. Sojusznicy Rosji w regionie mają pozostać nietknięci. To zakulisowe ustalenia, oficjalnie rosyjski MSZ nie informował, że doszedł do porozumienia z organizacją uważaną za terrorystyczną. 

Talibowie coraz częściej podkreślają, jak mocno się zmienili w stosunku do lat 1996-2001 i na każdym kroku mówią, że chcą „inkluzywnego” rządu, nawet z kobietami na niektórych ministerialnych stanowiskach. Czy to jeszcze propaganda, czy już polityka, tego nie wie nikt, przynajmniej w sierpniu 2021 roku, po upadku reżimu okupacyjnego w Kabulu. Upadek Afganistanu reżimowego okupanta i powstanie Afganistanu talibskiego czyli islamskiego, jawi się obserwatorom jako zapaść, historyczna zmiana i klęska zachodniej hubris, nietamowanej pychy przenoszenia czy kolportowania wzorców europejskich tam, gdzie nie znajdą przyjaznego środowiska, gdyż od wieków panuje zgoła odmienna kultura i religia, chociaż z pochodzenia wyrosła na gruncie judaizmu i chrześcijaństwa, bo islam to po prostu reformacja podupadającego na półwyspie arabskim judaizmu i chrześcijaństwa z VI wieku ery chrześcijańskiej. Sceny są rzeczywiście szokujące: reżimowy okupacyjny prezydent Aszraf Ghani uciekł rzekomo do Tadżykistanu lub Uzbekistanu – z workami pieniędzy, jak zauważają rosyjskie i chińskie media. Okazało się, że zaginiony marionetkowy prezydent Aszraf Ghani odnalazł się w Katarze, w mieście Doha, gdzie razem z rodziną i workami pieniędzy czuje się bezpiecznie. Armia i policja rozpływają się w powietrzu w ciągu dziesięciu dni, a talibowie, którzy tydzień wcześniej zdawali się być zaledwie grupami lokalnych watażków, nagle stają się regularnym i dobrze zorganizowanym wojskiem nacierającym karnie i jednocześnie na wszystkie miasta Afganistanu, w tym na liczącą ponad pięć milionów czy już bardziej około sześć milionów ludzi stolicę - Kabul. 

Wojsko afgańskiej armii marionetkowego reżimu ustanowionego przez USA i NATO nie rozpierzchło się pod presją przeciwnika, to nie była widoczna klęska wojskowa, ani paniczny odwrót. Widziano żołnierzy tej armii w działaniu i nie daje się wiary opowieściom, że to wszytko przez upadek morale i korupcję, chociaż trzeba przyznać, że tak zwany prezydent okupacyjnego marionetkowego reżimu uciekł z dużą ilością zdefraudowanych pieniędzy. Od momentu, kiedy prezydent USA Biden potwierdził wycofanie okupacyjnych wojsk amerykańskich z kraju Afganów, talibowie przygotowywali się intensywnie do rządzenia, propagandowo i politycznie, a kampania wejścia do miast była perfekcyjnie przygotowana przez powstańców, partyzantów, którzy od 2001 roku walczyli o wyzwolenie Afganistanu spod obcej okupacji amerykańskiej. Jedna władza znika, druga wchodzi na jej miejsce i zaczyna rządzić, a tą władzą są przedstawiciele ludu Afgańskiego mający wysoki poziom moralności i rzeczywisty autorytet w społeczeństwie Afganistanu. 

Nie wiemy, co się naprawdę stało w ciągu kilkunastu dni lipca i sierpnia 2021 roku, od zdobycia Nimrozu na południowym zachodzie kraju aż do wejścia talibów do Kabulu bez jednego wystrzału w dniu 15 sierpnia 2021 roku. To nie tak, jak mówią rzekomi eksperci, ale też różni dziwaczni i nieudacnzi politycy z Joe Bidenem oraz Donaldem Trumpem na czele, że afgańska armia ustanowiona przez okupacyjny reżim USA-NATO została zdruzgotana, że zdradziła, że przeszła na stronę wroga, chociaż kilka tysięcy żołnierzy rzeczywiście się poddało wobec przewagi powstańców w uzbrojeniu i sprzęcie militarnym oraz wobec masowego poparcia ludności miast i wsi dla muzułmańskich powstańców narodowej armii wyzwoleńczej Afganistanu. Rzekoma armia reżimowa ustanowiona przez militarną dyktaturę USA-NATO po prostu rozpłynęła się w powietrzu i nikt tak dokładnie nie wie, co się z nią stało. Nie było żadnych poważnych walk oprócz sporadycznych strzelanin wokół Heratu. Narodowo-wyzwoleńcze siły militarne znane jako Talibowie w kolejnych miastach pojawiali się nie wiadomo skąd, nie jako zwarty front, tylko różne lokalne grupy w poszczególnych prowincjach - wychodzili jakby z ukrycia, z podziemia, ujawniali się w każdej wiosce i w każdym miasteczku, w każdej dzielnicy większych miast. Wchodzili do niektórych miast i zaczynali kierować ruchem drogowym, sterować energetyką miejską, utrzymywać szpitale, przejmować urzędy, policję i jednostki wojskowe. To wyglądało jak miękkie przejęcie władzy lub czasem także zmianę mundurów i barw pod którymi pracują. 

Interwenci czy okupanci amerykańscy i NATOwscy, którzy tę już niewidzialną armię dezerterów i uciekinierów budowali przez 15 lat, kosztem ponad 80 do 96 mld dolarów oraz życia wojskowych i cywilów, uciekają z lotniska w Kabulu jak niepyszni, podobnie jak uciekali z Sajgonu w Wietnamie w 1975 roku. Afgańscy pracownicy zachodnich ambasad, dewianckich i misjonarskich zachodnich NGO-sów i kontyngentów wojskowych rzucają się pod koła startujących samolotów, próbując wydostać się z kraju przejmowanego przez muzułmańską armię Świętego Proroka Muhammada. Wrażenie chaosu i zerwania ciągłości jest nieodparte. A jednak wśród scen chaosu i załamania rzucają się w oczy zdjęcia i oświadczenia polityków uznawanego dotychczas przez świat rządu reżimowego. Dr Abdullah Abdullah, wiecznie niespełniony tadżycko-pasztuński kandydat na prezydenta, oraz były prezydent Hamid Karzaj pozostali w Kabulu zdobytym przez islamskich talibów. Obaj są ojcami założycielami prozachodniego Afganistanu, powiązani w przeszłości rywalizacją, a teraz połączeni misją zapewnienia przetrwania resztek tego projektu, który przynosił im wielkie zyski. W 2009 i 2014 roku  Abdullah startował przeciw Karzajowi, a później przeciwko Aszrafowi Ghaniemu i przegrywał w nieuczciwej i sfałszowanej walce wyborczej (choć i jego zaplecze głosy fałszowało). Karzaj odebrał mu zwycięstwo w 2009 roku przy cichej akceptacji Amerykanów, którzy, choć dostrzegali liczne fałszerstwa wyborcze, to przesądzili szalę na stronę swojskiego dla nich Karzaja, wierząc w zasadę, że „tylko Pasztun może rządzić Afganistanem” (Pasztuni to większość narodowościowa kraju). Teraz obaj konkurenci, wsparci w swoistym triumwiracie przez Gulbuddina Hekmatyara, pasztuńskiego warlorda, pozostali w Kabulu, by kontynuować negocjacje ze zwycięskimi już talibami z nurtu deobandystów (system nauki powstał w Indii w mieście Devaband odczytywanego z perska i afgańska jako Deoband. Kontynuować – ponieważ obaj, Karzaj i Abdullah, od co najmniej pięciu lat systematycznie latali do Kataru, budowali więź negocjacyjną z talibskimi dyplomatami, którzy w Dosze w 2012 roku otworzyli swoje przedstawicielstwo za zgodą tamtejszego emira, który chętnie pomaga zwaśnionym wojnami stronom negocjować porozumienia na neutralnym gruncie. Obaj politycy stanowili w tych negocjacjach jedyny i dość wątły łącznik między rządem reżimowym a rebeliantami talibańskimi. Jednak ich rola była nie do przecenienia, ponieważ talibowie zdecydowanie i mimo zachęt USA odrzucali ofertę kontaktu z samym prezydentem Ghanim, którego uważali za skorumpowaną i niemoralną amerykańską marionetkę (to były profesor uniwersytetu Johna Hopkinsa w USA, specjalista od, nomen omen, upadłości państw), a Abdullah i Karzaj to jednak partnerzy z rzeczywistą siłą i zapleczem afgańskim. Talibowie nie chcieli negocjować z "fałszywi ludźmi", co przypomina trochę historię z filmu fantastycznego znanego jako "Avatar". 

Amerykański inspektor ds. odbudowy Afganistanu co kwartał publikował te same powody, czemu armia reżimowa jest słaba: bo skorumpowana, bo niedoinwestowana, bo służą tam martwe dusze. Ale to wciąż nie tłumaczy jej praktycznie nieomal całkowitego zniknięcia w obliczu rewolucyjnego powstania talibów, a generalnie powstania całego narodu Afgańskiego przeciwko dewastującej życie i moralność ludności okupanta. Tak, to trzeba sobie przyswoić, że Polska, doświadczona II wojną światową i zaborami - uczestniczyła w haniebnej krucjacie krzyżowej i krzyżackiej, w bandyckim najeździe na państwo z gruntu muzułmańskie, niepodatne na dzialność misjonarzy chrześcijańskich oraz demagogów szerzących ideologię LGBTQPedo. Okupacja innego kraju, do tego kraju, który nigdy na Polskę nie napadał ani nie najeżdżał to zaiste haniebne dzieło, które upadla cały Naród Polski. Udział w militarnym napadzie na inny kraj, tylko dlatego, że jacyś gangsterzy się tam ukrywają, to szkaradna działalność o bardzo szkodliwym charakterze, nieuchodzi w cywilizowanych krajach, ale Polska to przecież barbarzyńska dzicz średniowieczna żądna wypraw krzyżowych z ich wszelkim nieludzkim okrucieństwem - taki widać mamy poziom cywilizacyjny, i w USA, i w NATO i w samej Polsce, która pewnie zasłużyła sobie pod niebem na kolejną porcję rozbiorów i nową hitlerowską okupację, za swoje okrutne barbarzyńskie krzyżackie wojny napastnicze - takie jak okupacja Afganistanu. 

Mamy różne sygnały z Afganistanu, chociażby taki, że były prezydent Hamid Karzaj oraz numer dwa w ostatnim rządzie, Abdullah Abdullah pozostali w Kabulu. Mimo że przez blisko 20 lat byli najważniejszymi twarzami ostrej walki z muzułmańskimi sunnickimi talibami, i uważano ich za naczelnych wrogów bo kolaborowali z okupantami i najeźdźcami – i nagle ci dwaj zostają w stolicy i mówią coś o negocjacjach oraz wspólnym tworzeniu rządu jedności narodowej. A przecież Karzaj ma małe dzieci i przeżył jakieś pięć lub może więcej zamachów talibskich oraz alkaidowych (z rąk al-kaidy), a Abdullahowi jeszcze w marcu talibowie lub al-kaidziści próbowali się wysadzić pod domem. Politycy ci muszą sympatyzować lub być dobrze dogadani z ruchem narodowo-wyzwoleńczym jakim są sprzymierzone siły powstańców talibańskich, z którymi negocjacje pokojowe prowadzi rząd amerykański w mieście Doha w państwie-emiracie Katar pod nadzorem władcy czyli samego emira naftowego Kataru. Talibowie informują publicznie i zapisano to w umowach z rządem USA, że kobiety będą chronić przed wojennym gwałtem, że szariat muzułmański, generalnie sunnicki, oczywiście będzie, ale edukacja dla wszystkich chętnych zostanie, że będzie amnestia dla byłych sługusów reżimu okupacyjnego i koniec wojny. Władze talibańskie ogłosiły nawet koniec wojny z niedzieli na poniedziałek, z dnia 15/16 sierpnia 2021 roku, a także przejęcie Kabulu, stolicy Afganistanu, w tym Pałacu Prezydenckiego. 

Niewątpliwie, od momentu, kiedy amerykański prezydent Biden potwierdził wycofanie wojsk z okupowanego przez USA i NATO Afganistanu, talibowie przygotowywali się intensywnie do rządzenia, propagandowo i politycznie, a kampania wejścia do miast została perfekcyjnie przygotowana, najpewniej przez dobrze wykształconych specjalistów albo z pomocą innych państw w większości muzułmańskich, jak Pakistan, Katar czy Arabia Saudyjska, a także Iran bo szyici to jakieś około 20 procent ludności afgańskiej, i też kontrolują swoje rejony Chorasanu, jak z perska zwana jest cześciowo szyicka część Afganistanu. Jedna władza znika, druga wchodzi na jej miejsce i zaczyna rządzić, a do tego ma masowe poparcie liczącego około 36 milionów lub nieco więcej ludności Afganistanu, bo to kraj terytorialnie prawie dwa razy większy od Polski, w większości górzysty, gdzie najwyższe góry to siedmiotysięczniki afgańskiego Hindukuszu, a ludnościowo, chociaż dawno nie było dokładnych spisów ludności mniej więcej 36 milionów ludzi. 

Od 15 sierpnia 2021 ciągle trwają zatem negocjacje w samym Kabulu - stolicy Afganistanu. Znaczące jest to, że obaj politycy, Karzaj i Abdullah mają prawo czuć zagrożenie ze strony muzułmańskich talibów jako symbole poprzedniej władzy i ich nieustępliwi wrogowie. Talibowie w czasie wojny nieustannie próbowali ich zabić, wysyłając na nich samobójców i ostrzeliwując ich domostwa z rakiet. Teraz jednak Karzaj i Abdullah poczuli się wystarczająco bezpiecznie, by pozostać. Obaj mają bowiem to, czego potrzebują talibowie: uznanie społeczności międzynarodowej, a zwłaszcza Zachodu oraz poparcie w niektórych lokalnych plemionach. Talibowie co prawda intensywnie budują swoje relacje ze światem: ostatni rok to właściwie pasmo ich wizyt w Moskwie, Pekinie, Istambule, państwach arabskich i szereg zdjęć z tamtejszymi dyplomatami. Jednak ostatecznie rzekomo tylko Zachód ma wystarczające pieniądze, by afgańska władza, jakakolwiek ona będzie, mogła utrzymać miasta afgańskie na minimalnym poziomie stabilności. A rządzenie po zdobyciu władzy to nie tylko szariat i ideologia, potrzebny jest budżet państwa. Trzeba też utrzymać dostawy prądu i wody w prawie sześciomilionowym Kabulu, kierować ruchem drogowym, dbać o szpitale. Sytuacja niemalże jak z wiersza Herberta „Tren Fortynbrasa”: „Żegnaj, książę, czeka na mnie projekt kanalizacji i dekret w sprawie prostytutek i żebraków”. Do tej pory miejska infrastruktura Kabulu i kilku innych miast współfinansowana była przez Bank Światowy, który ufał, że nie wszystkie dotacje zostaną rozkradzione i że powolny postęp Afganistanu jest wciąż możliwy, jeśli będą w nim obecni tacy właśnie politycy jak Karzaj czy Abdullah. Chińczycy i Rosjanie, choć propagandowo i z uciechą prezentują amerykańską klęskę, do płacenia się nie kwapią, wolą inwestować i dzielić zyski. Rosjanie do tej pory cieszyli się z amerykańskiej odpowiedzialności za Afganistan, a Chińczycy chcieli po prostu robić interesy z sąsiadami. Jednakże  finansowanie rozwoju Afganistanu to inny wymiar polityki zagranicznej, gdzie liczy się jedynie Zachód z jego – mimo wszystko – propagandowo szlachetnym poczuciem misji pomocy i pieniędzmi na tę pomoc. Niestety, prezydent Ghani uciekł z ogromną ilością pomocowych i budżetowych pieniędzy oraz kosztowności. 

W polskich oraz zachodnich mediach czytamy, że Afganistan na pewno nie stanie się "demokracją" na wzór zachodni chcieli okupanci z USA i NATO, a podstawą ustroju będzie normalny muzułmański szariat. I chociaż to brzmi "strasznie" w zachodnich i dewianckich uszach, ale dla tamtejszych elit już niekoniecznie, a jeszcze bardziej normalnym jest dla ponad 99 procent ludności, która jest od wieków muzułmańska, wyznaje islam, w tym sunnizm i szyizm w proporcji ich występowania na świecie. Abdullah Abdullah mówił wprost, że konstytucję, można zmieniać i poprawiać w parlamencie nawet co rok! Zresztą szariat już teraz jest podstawą aksjologiczną systemu społecznego, jest zapisany w dotychczasowej konstytucji Afganistanu. bo to nawet pod obcą okupacją, ale przecież to dotąd była „republika islamska”! Zachodni, w tym polski system rządów, w tym ten w Polsce po 1989 roku, nie jest systemem demokratycznym, to tak zwany brytyjski parlamentaryzm, gdzie wybierać władze teoretycznie mogą wszyscy, ale być wybieranymi mogą być jedynie osoby bardzo bogate lub mające poparcie kół biznesowych, gdyż kampanie wyborcze są bardzo drogie. W demokracji lud rządzi poprzez swoich przedstawicieli, głosowania są obowiązkowe, a w parlamentaryzmie typu anglosaskiego, lud może sobie głosować, ale kandydatów wystawia bogata arystokracja oraz bogate kręgi wpływów biznesowych, które na to stać, w tym bardzo majętne osoby. Faktycznie zatem nie ma demokracji, a takie rządy, jak w USA czy krajach NATO oraz UE, to nie jest demokracja, to są rządy ologarchii biznesowej lub arystokratycznej (w Wielkiej Brytanii, ponad 80 procent ziemi jest w rękach nielicznej arystokracji, a w samej Szkocji nawet 93 procent). Oligarchizm nawet nie stał obok demokracji, w której rządzi Wiec czyli demonstracja oraz instytucja referendum, jak w Szwajcarii, gdzie rząd w każdej sprawie musi ogłaszać referendum i każdy obywatel kantonu lub całego kraju bierze udział w głosowaniu, którego wynik jest obligatoryjny dla rządu i parlamentu. Demokracja to wykonywanie woli społeczeństwa wyrażonego w czasie Wiecu, Demonstracji lub Referendum, a nie samowolki politycznej sitwy zwanej oligarchią. W Afganistanie zadziałała demokracja wiecowa ludu, narodu afgańskiego, który kieruje się naukami islamu i doktryną Ummy, która ma prawo wybierać swoich lokalnych i krajowych przywódców, nie musi być posłuszna narzuconym przez obcych, szczególnie przez niemuzułmanów, rządom okupacyjnym. Umma - społeczność muzułmańska w Afganistanie, w ponad 99 procentach popiera różne nurty tak zwanego Talibanu, i koniec dyskusji zachodnich oligarchii na temat demokracji. W Afganistanie prosty lud życzy sobie Króla czyli Emira oraz islamu i szariatu, a także wolności dewiacji i zboczeń oraz amoralnego zwyrodnienia zachodniego z USA i NATO. 

Na razie widać, że oprócz demonstracji amerykańskich i NATOwskich kolaborantów oraz chrześcijańskich misjonarzy i ideologów LGBTQPedo występujących pod szyldem Praw Człowieka, nie ma poważniejszych działań skierowanych przeciw talibom, choć mówi się, że w Dolinie Panczsziru, tradycyjnym ośrodku antytalibskim z lat 90-tych XX wieku, były szef wywiadu Amrullah Saleh z byłym szefem sztabu generalnego armii afgańskiej Bismillahem Chanem oraz dotychczasowym wiceprezydentem rządu okupacyjnego próbują zawiązywać jakieś lokalne milicje, by bronić swej ziemi czy raczej swojego wąwozu, w którym mieszka od 140 do 360 tysięcy sztuk ludności, zależnie od tego czy liczyć sam wąwóz, czy trochę przyległej okolicy. Całkiem mozliwe, że wywalczą czy wynegocjują lokalną autonomię, tak jak to bywa w wielu innych krajach. Kabul to pięciomilionowe miasto, które lubią jego mieszkańcy, głównie muzułmanie. Jest rozświetlone i bardzo ruchliwe, pełne ludzi, którzy prowadzą swoje biznesy, każdego ranka otwierają sklepy i bazarki. Do 1996 roku, Kabul był zrujnowany wojnami politycznymi, ale Talibowie w znacznym stopniu odbudowali Kabul w latach 1996-2001 kiedy legalnie rządzili Afganistanem. Teraz jest metropolią azjatycką, dużą, ludną, głośną i dość wesołą. Dziś znów talibowie jako wyzwoliciele Afganistanu pierwsze kroki kierują do stołecznego zakładu energetycznego, gdzie zachęcają inżynierów, by kontynuowali pracę zapewniania dostaw prądu elektrycznego, który, notabene, pod amerykańską okupacją, kupowany jest z zagranicy i finansowany częściowo z donacji międzynarodowych, bo w Afganistanie nie ma elektrowni na paliwo stałe. Jest tylko kilka elektrowni wodnych, ale dość przestarzałych i zawodnych – dużo ważniejsza jest linia wysokiego napięcia poprowadzona z Tadżykistanu do Kabulu i potem na południe. Reżim USA-NATO, przez 20 lat okupacji nie wybudował nawet jednej elektrowni, żeby zjednać sobie lokalną ludność i afgańskie społeczeństwo. 

Talibowie od wejścia do Kabulu, zapowiadają amnestię dla dotychczasowych kolaborantów USA-NATO, jeden z przywódców muzułmańskich talibów spotyka się z dziennikarką stacji telewizyjnej, bardzo nowoczesnej i trochę nieobyczajnej jak na kraj islamu i wysokich wartości moralnych, takiego afgańskiego Polsatu czy TVN. Główna legitymacja władzy talibańskiej dziś płynie z tego, że są Afgańczykami, którzy walczyli nie przeciw Tadżykom czy Karzajowi, tylko przeciw Amerykanom i NATO, przeciwko obcym okupantom, by wyzwolić swój kraj, by wyzwolić swoją Ojczyznę od obcej okupacji. Talibowie to wierni swojej Ojczyźnie patrioci, reprezuntują kilka głównych narodowości, w tym większościowy lud czyli naród pusztuński. Wielu przywódców talibańskich to ludzie wszechstronnie wykształceni, na dobrych wyższych uczelniach w Pakistanie, Iranie, w Indiach, w Tadżykistanie oraz w Katarze czy ZEA. Afganistan to nie jest już kraj rolników analfabetów, chociaż okupanci nie zbudowali tam ani szkół ani uniwersytetów, jedynie kursy języka angielskiego dla kolaborantów prowadzili. Nikt nie zaprzeczy, że więzi plemienne i klanowe mają duże znaczenie, zwłaszcza na wsi w Afganistanie, zwłaszcza na terytoriach pasztuńskich. Tyle że kilka milionów ludzi napływowych mieszka w samym Kabulu, milion w Heracie, 800 tysięcy w Mazar-i Szarif, pół miliona w Kunduzie. Jak niby ma wyglądać życie plemienne w jakiejś metropolii, że niby na jednej ulicy plemię Orakzaj, na drugiej Barakzaj, a na trzeciej może Karimzajowie? I wszyscy stosują własny kodeks plemienny, reguły gościnności i wykluczenia? Nie, ta tradycyjna tkanka społeczna się zrywa w dużych metropoliach, chociaż możliwe są enklawy w postaci dzielnic. I nie może być inaczej, skoro dochodzi do masowych migracji ludności wiejskiej do miasta, wymuszonych wojną i terrorem okupantów, ale też po prostu ekonomicznej, za pracą. 

Karzaj i Abdullah mogą więc islamistycznym talibom zapewnić choć minimalne uznanie i kontynuację wpłat do budżetu państwa. Talibowie za to coraz częściej podkreślają w swojej propagandzie, jak mocno się zmienili i jak bardzo pragną pokoju i dobra dla całego kraju. Ich nowo mianowani urzędnicy w poniedziałek po wyzwoleniu Kabulu odwiedzili urząd energetyczny w Kabulu i wezwali do kontynuacji jego pracy. Jeden z nich, Abdulhaq Hamad odpowiedzialny za media, udzielił wywiadu dziennikarce afgańskiej stacji Tolo. Na każdym kroku muzułmańscy talibowie podkreślają, że chcą „inkluzywnego” rządu, współpracy i pokojowego nastawienia. Czasami na pytania o udział kobiet parskają śmiechem (jak w wywiadzie dla HBO), ale coraz częściej podkreślają, że będą strzegli ich pozycji w zgodzie z islamskim prawem. Zachód wciąż traktuje te deklaracje jako szlifowanie wizerunku, ale warto się przyglądać, czy propaganda na naszych oczach nie zamienia się w politykę. Choć konkluzja tego procesu może być zaskakująca, gdyż talibowie od 20 lat nieustannie głosili, że ich celem jest usunięcie barbarzyńskich okupantów amerykańskich i zmiana ustroju zachodniej dyktatury na system islamski (Ummah). Zachodnia opinia publiczna oczywiście skupiała się na tej drugiej części, bo dla Zachodu Afganistan był źródłem lęków tożsamościowych. Tym, czego się obawiał: miejscem naruszeń praw kobiet i miejscem, które nie przystawało do wyobrażeń zachodnich o jakości społeczeństwa, gdzie likwiduje się homoseksualistów. Słowo „okupacja” było zakazane, woleliśmy używać neutralnej i sprawczo brzmiącej „interwencji”. Aktualnie w Afganistanie można już otwarcie mówić o okupacji przez najeźdźców reżimowych z USA i NATO. A jednak okazało się, że błyskawiczne zwycięstwo talibskich partyzantów narodowych i względny spokój w Kabulu (poza strefą lotniska i awanturniczych kolaborantów żądnych ucieczki do USA i UE) oraz wciąż brak oznak odnowienia wojny domowej możliwe są wyłącznie dlatego, że Amerykanie zdecydowali się na opuszczenie tego kraju. Stronnictwa afgańskie jakby czekały na to, że z „trójkąta konfliktu”: rząd reżimowy w Kabulu – talibowie powstańcy – Amerykanie jako okupanci, wypadnie jeden z wierzchołków, by konflikt zmienił się w inną sytuację. 

Kontekst regionalny aktualnego Afganistanu jest zupełnie inny, gdyż w latach 1996-2001 było wokół cały szereg rebelii: Tadżykistan tłukł się z Uzbekistanem o wodę, pogranicze pakistańskie było zrewoltowane na tle Kaszmiru i konfliktów pakistańsko-indyjskich, byli jeszcze Beludżowie na południowym zachodzie Pakistanu, których spacyfikowano dopiero w 2006 roku. Całe otoczenie Afganistanu wrzało wówczas, pełno było separatyzmów, przecież za jego wschodnią granicą jest też ujgurska prowincja Sinciang. To tworzyło korzystną atmosferę do stałej wojny domowej. Stabilność szyickiego Iranu jest niezakłócona, w republikach poradzieckich nie ma większych niepokojów, separatyzm ujgurski został znacząco spacyfikowany, na pograniczu pakistańskim wojsko wycięło swoich radykalnych talibów i watażków rzezimieszków. Al-Kaida, chociaż istnieje, została znacząco przetrzebiona lub wyginęła na wojnie w Syrii i Iraku, jako że wspierała czynnie tak zwane Państwo Islamskie w Iraku i Syrii. Teraz umiarkowana talibska rebelia gładko weszła w rolę siły państwowej ze społecznym poparciem i wysokim moralnym autorytettem, i to też ma związek z odmiennością otoczenia, które będzie wpływało na ich zachowanie. 

Rosyjscy eksperci, oceniający sytuację po upadku rządu w Kabulu i przejęciu tam władzy przez talibów, zgodnie twierdzą, że Moskwa nie będzie się spieszyć z oficjalnym uznawaniem ich rządów. Uważnie będzie patrzeć na poczynania Pakistanu i Chin w Afganistanie, ale czy będzie w stanie sama też przystąpić do gry? Momentem, w którym może nastąpić militarne zaangażowanie Rosji w regionie, może być ewentualna (choć nieprędka) wyprawa talibów do postsowieckiej Azji Centralnej. Kreml może natomiast wykorzystać zmianę rozkładu sił wokół Afganistanu do założenia nowych baz wojskowych w Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie. Na razie zorganizowano tam demonstracyjnie ćwiczenia, które miały pokazać, że Rosja nie zamierza oddać w regionie ani guzika. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Nikołaj Patruszew zapewniał, że Moskwa realizuje wyłącznie cele pokojowe i będzie wzywać do dialogu wszystkie strony polityczne Afganistanu. Zaznaczył, że rozmowy wewnątrzafgańskie mogą się toczyć w ramach tzw. moskiewskiego formatu konsultacji. Rosja miłuje pokój, więc na pewno wszystko się uda.

Niemniej cywilni obserwatorzy dostrzegają pewne zagrożenia wynikające z nowej sytuacji. Zdaniem Andrieja Kazancewa z MGIMO istnieje zagrożenie wzmożonym napływem migrantów. Uciekający z Afganistanu będą też trafiać do Rosji, choć będą traktować jej terytorium jedynie jako obszar tranzytowy. Jeśli faktycznie uchodźcy ruszą masowo do Rosji, Moskwa może zyskać cenny instrument w rozgrywaniu sytuacji z migrantami z Zachodem – kontrolować strumień, zwiększać go, zmniejszać i tym sposobem szantażować potencjalne kraje docelowe itd. Jednym z ważnych aspektów rozwoju sytuacji w Afganistanie jest triumfalne ogłaszanie w rosyjskich mediach porażki polityki Stanów Zjednoczonych. Nie tylko w regionie, ale także w globalnej rozgrywce o demokrację w rzeczywistości będącą oligarchią. Zdaniem wypowiadających się w programach telewizyjnych rosyjskich publicystów i polityków, USA odsłoniły w Afganistanie swoją prawdziwą twarz: okazały słabość i nie dotrzymały umowy sojuszniczej. W związku z powyższym ostrzeżenia wygłaszane są w rosyjskiej telewizji pod adresem… Ukrainy. Cóż, ukraińska koszula jest bliższa rosyjskiemu ciału niż dalecy talibowie, a marzeń o zawróceniu Kijowa z marszu na Zachód Kreml ani na chwilę nie pogrzebał, ale to temat na inną opowieść. 

Afganistan posiada bardzo dużo kopalnych bogactw naturalnych, a same złoża metali ziem rzadkich oceniane są ponad bilion dolarów (na rok 2021). Tylko w Afryce można bardzo łatwo wydobywać złoża naturalne, w Afganistanie trzeba naprawdę dużo zainwestować politycznie i finansowo, żeby to się opłacało. W Afganistanie nie ma rurociągów naftowych, nie ma też szyn kolejowych ani porządnych dróg czy autostrad, którymi można by te rudy ziem rzadkich przewozić i wywozić na eksport. Nie ma też siły roboczej zdolnej je wydobywać, czyli kasty górników zdolnych obsługiwać bardziej skomplikowane maszyny górnicze. Chińczycy mogliby zainwestować w pomoc rozwojową dla Afganistanu, gdyby mieli gwarancję, że w kilka lat będą mogli wydobywać miedź, której są tam drugie największe złoża na świecie. Trzymają na nich rękę od 2007 roku, kiedy wygrali kontrakt, wybudowali nawet chroniony obóz dla swoich inżynierów, ale praktycznie nie wbili łopaty w ziemię, właśnie ze względu na trudności infrastrukturalne no i brak stabilności politycznej okupowanego przez USA i NATO Afganistanu. Rosja nie utrzymuje dużych krajów, poza pomocą wojskową, jak w przypadku Syrii Assada wyzwolonej od terroryzmu rozmaitych grup destabilizacyjnych. Nie wyobrażamy jej sobie jako patrona płacącego po kilkaset mln euro rocznie, żeby chociażby energetyka w Kabulu działała. Oczywiście, Rosjanie jak i cały wolny od wpływów i okupacji USA-NATO świat mają uciechę ogromną, bo nie dość, że to symboliczne odwrócenie sytuacji z 1989 roku, gdy to oni musieli opuścić kraj, ale do tego mogą mówić chociażby Polakom: patrzcie, Amerykanie zdradzili Afgańczyków, was też porzucą, przecież nie będą za wasz naród ginąć. Chińczycy mówią to samo Tajwańczykom, a głupkowata polska prawica to chętnie kupuje. Prawda jest taka, że amerykańska ewakuacja z Kabulu wygląda prawie tak samo żałośnie jak ewakuacja armii okupacyjnej USA z Sajgonu na zakończenie zbrodniczej okupacji i terroryzowania Wietnamu, który ciągle jest demokratyczną republiką, krajem wolności i socjalizmu naukowego. 

Całkowicie zrozumiałe sa powody polityczne, dla których prezydent USA Biden z Afganistanu się wycofał, wykonując wcześniejszą decyzję Donalda Trumpa. Amerykańskie społeczeństwo jest tą wojną zmęczone, nie popierało obecności wojsk w tym kraju, nie rozumiało jej, a do tego wielomilionowe demonstarcje pokojowe w samych USA, o jakich się nie szczeka w Polsacie czy TVN, rujnują gospodarczo samo USA, które ma coraz większe problemy z terroryzmem lokalnym u siebie, który spowodowany jest nastrojami oraz absurdalnym prawem do posiadania broni. Niechęć do kontynuowania globalnej i zarazem fikcyjnej „wojny z terrorem” jest zrozumiała i uzasadniona, więc sama decyzja nie miała alternatywy ani nawet dobrych kontrargumentów. W swej istocie, nie ma żadnego uzasadnienia dla okupowania jakiegoś kraju przez inne mocarstwo, tak samo jak nie ma żadnego uzasadnienia stosowanie tak zwanej wojny sankcyjnej przeciwko krajom, które nie podobają się USA i NATO, bo nie pozwalają sobą pomiatać, bo nie pozwalają na propagandę ideologiczną działaczy LGBTQPedo czy misjonowanie agresywnym ideologiom pseudoreligijnym o szkodliwym charakterze. Amerykanie, w ramach swojej ewakuacji, bardzo przyspieszonej, uciekli w popłochu z bazy Bagram, chociaż byłaby idealnym hubem transportowym dla wycofywania wojska USA-NATO, zachodnich dyplomatów, misjonarzy chrześcijańskich i elgiebetowskich, a także wszystkich tych skorumpowanych nieszczęśników, którzy chcą stamtąd uciec, gdyż się obawiają prywatnego odwetu ze strony rodzin swoich zamordowanych czy zgwałconych ofiar. Każda okupacja to wiele morderstw oraz gwałtów i rabunków, które domogają się wyrównania rachunków krzywd (są w Ojczyźnie rachunki krzywd). A jednak Amerykanie, w obawie o militarny atak muzułmańskich wojsk powstańczych nocą zgasili światło uciekając, zostawili tysiące sztuk sprzętu wojskowego, broni i amunicji, i nie wręczyli nawet kluczyków lokalnemu generałowi swojej przecież reżimowej afgańskiej armii (upadłej 15 sierpnia). 

Amerykanie wierzyli jeszcze w lipcu 2021, że ten ustanowiony przez nich reżim okupacyjny aż tak szybko się nie zawali, szacunki ich wywiadu mówiły o miesiącach lub latach. CIA przekazywała prezydentowi USA Bidenowi, że zdobywanie Afganistanu przez talibów potrwa nawet pół roku, a były polski ambasador z Afganistanu mówił dwa tygodnie przed zajęciem Kabulu, że Mazar-i Szarif czy Hezrobił się dla USA w Kabulu, podważa kompetencje prezydenta Bidena w polityce zagranicznej, a CIA w wywiadzie – a on ma przecież wybitne doświadczenie w tych sprawach, które właśnie okazało się jego obciążeniem i niesprawnością. Amerykanie mogą się poczuć jak w 1975 roku, kiedy w pośpiechu opuszczali Sajgon, acz tym razem wynegocjowali jako termin ostateczny datę 31 sierpnia 2021 roku. Odgrażają się, że jak im się nie uda, to może go przedłużą do 16 września 2021. Symboliczny wydźwięk tego schrzanionego wycofania wojsk na wzór ucieczki z Sajgonu w Wietnamie jest bardzo zły. Patrząc z realistycznego punktu widzenia, jeśli chcesz być imperium i okupantem, to musisz wydawać te miliardy dolarów czy euro na obecność wojskową w newralgicznych miejscach. Można to robić dronami, można wysyłać komandosów, którzy czasem zginą i wtedy ich pięknie przywitasz i będziesz się opiekować ich rodzinami. Jako imperator okupacyjnego reżimu takiego jak USA czy Wielka Brytania, nie wycofujesz się w taki sposób jak armia USA z Sajgonu czy Kabulu, nie wycofujesz się z tak ważnego regionu świata, który został podbity i jest okupowany. 

Na początku XXI wieku Rosjanie wypchnęli Amerykanów z Azji Centralnej, z Tadżykistanu i Uzbekistanu. Nie chodzi tylko o bazy wojskowe, ale też wpływy amerykańskich ambasad w krajach, które przez chwilę flirtowały z Zachodem, zwanym tam zgniłym zachodem, od zgniłej moralnosci i nachalnego promowania kilku wiadomych dewiacji, których normalni ludzie nie akceptują, i nigdy nie zaakceptują, gdyż normalne reakcje fizjologiczne nie pozwalają na akceptowanie czy tolerowanie obrzydliwości, tego co jest wstrętne, tego na co normalny człowiek ma po prostu zwyczajną awersję. Amerykanie już nie flirtują z wieloma krajami Azji Centralnej, stracili nawet Pakistan, który stał się w 20 lat całkowicie prochiński, Iranu nie mieli już od 1979 roku. Afganistan był ostatnim miejscem, z którego mogli jakoś kontrolować sytuację w regionie i grać na emocjach, tworzyć siatki agenturalne, ale jako nieobecni nie mają nic do powiedzenia przy stole, zdołali zaledwie wynegocjować w miarę spokojną i bezpieczną dla nich ewakuację w stylu sajgońskim czy tam wietnamskim, jak kto woli. Ten ponad bilion dolarów (tysiąc miliardów dolarów) wydany na Afganistan brzmi szokująco, ale chodzi o kwotę z 20 lat, więc rocznie to wychodzi kilkadziesiąt miliardów, chociaż licząc wszystkie koszta wielu specjalistom wychodzi ponad 2,3 biliona dolarów (bo korumpowanie kolaborantów to też są spore koszta, ale to nie są koszta stricte wojskowe). Przy budżecie Pentagonu rzędu 750 mld rocznie to nie jest strasznie dużo, sporo mniej niż jedna dziesiąta. Do tego ten bilion poszedł na wszystko razem, na afgańską armię wydali „zaledwie” około 90 mld dolarów przez 20 lat czyli po 4,5 miliarda dolarów rocznie. Oczywiście, jest jeszcze kwestia rannych i poległych, ale te straty też w ostatnich latach nie były duże, bo od kilku lat Amerykanie właściwie przestawali ginąć poza wypadkami lotniczymi i kołowymi, gdyż głównie siedzieli w bazach i strzelali z dronów. Trzytysięczny kontyngent sił specjalnych oraz dronów i samolotów można było utrzymać. 

Powrót wojny domowej i al-Kaidy czyli w tłumaczeniu Bazy nie jest niewykluczony, gdyż al-Kaida nie zniknęła niczym reżimowa okupacyjna armia afgańska, raczej wżeniła się w talibskie rodziny, robi z nimi interesy, głównie przemytnicze. Stała się częścią tej rebelianckiej i powstańczej tkanki społecznej i nie sposób jej tak po prostu odciąć. Nawet, jeśli talibowie zapewniali Donalda Trumpa, że nie będą popierać al-Kaidy i wyrzucą ją z kraju, to się nie może stać, i wcale nie przez tradycyjną pasztuńską gościnność, tylko wspólne biznesy, życie rodzinne i pokrewieństwo znacznej części przekonań, tych konserwatywnych i fundamentalistycznych, jako że sunnizm to takie fundamenty islamu, calego islamu, także szyickiego. Sunna to taka podstawowa, uniwersalna podstawa, fundamenty całego islamu, ogólne podstawy religii muzułmanów. Jeśli tylko pojawi się żyzna dla al-Kaidy gleba, czyli chaos, niestabilność i brak kontroli nad różnymi terytoriami, to Amerykanie oraz atlantydzkie NATO bez dronów i bez sił specjalnych na miejscu, a przede wszystkim bez agentów i danych podsyłanych przez afgański wywiad NDS nie rozpoznają, czy jej siatka się znowu rozbudowuje. Przecież nie dlatego udawało im się dotąd zabijać tak dużo jej członków z dronów, bo jakiś James Bond się przebrał za Pasztuna i szedł w góry, tylko bo NDS oraz pakistańskie ISI im podawały cele i namiary grup i osób niewygodnych dla swojej reżimowej władzy. Kiedy minie pierwszy szok po zwycięstwie muzułmańskich talibów i sytuacja się ustabilizuje, zapewne zwiększy się afgańska emigracja ekonomiczna, bo tak normalnie, to zasadnicza część emigrantów stamtąd szuka po prostu lepszego życia i wyjeżdża za chlebem. Powrót wojny domowej na pewno zwiększyłby liczbę osób uciekających do Iranu, do Pakistanu i także do Rosji czy Tadżykistanu – i to te kraje z pewnością przyjmą ich najwięcej. 

Oczywiście, to hipoteza, że Afgańczycy się dogadują i dogadają pomiędzy sobą, choć przesłanki do jej udowodnienia są zachęcające. Sytuacja w kolejnych dniach i tygodniach po 15 sierpnia 2021 i zajęciu Kabulu może się jednak diametralnie zmienić, jeśli negocjacje wewnątrzafgańskie zdominuje logika stref wpływów i obrony terytorium za wszelką cenę. Na razie na lotnisku trwał chaos, a z Afganistanu uciekają ludzie, chociaż to tylko kilka/naście tysięcy osób, głównie kolaborantów sił USA i NATO (większość ewakuowana to cywilny personel zagraniczny, misjonarze chrześcijańscy i rodziny wojskowych). Amerykanie skupieni są na obrazach „Sajgonu 2021” i zastanawiają się, ile na tym straci prezydent Joe Biden przed zbliżającą się 20-ą rocznicą zamachów w Nowym Jorku i Waszyngtonie. Kiedy minie pierwszy szok, liczne w Afganistanie grupy interesów społecznych i demokratycznych (działacze praw człowieka, wolne media, kobiety czy może raczej tamtejsze feministki) zaczną podnosić ręce w proteście przeciw opresji, co łatwo może zdestabilizować sytuację. Zachód – wciąż tylko on się liczy jako tak zwany sponsor Afganistanu – musi blisko się przyglądać nowemu rządowi i podjąć decyzję o jego akceptacji lub izolacji, chociaż izolowanie i sankcje to najgorsze działanie w polityce, lansowane przez politologicznych nieuków i szkodników. Każdy scenariusz, nawet uznania, że muzułmańscy talibowie współrządzą z tym ich całym okrutnym w pojęciu krajów zgnitego Zachodu, USA i NATO, bagażem, musi wchodzić w rachubę, jeśli można zapobiec jeszcze krwawszej wojnie domowej - a krwawa wojna domowa zawsze jest możliwa, jeśli zawiodą negocjacje i porozumienia. 

Biały Dom nie wie, co się stało z amerykańskim sprzętem w Afganistanie 


Nie mamy pełnego obrazu tego, co stało się z każdym elementem amerykańskiego wyposażenia wojskowego, które przekazaliśmy wojsku afgańskiemu - powiedział doradca ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta USA Jake Sullivan. Podczas wtorkowego briefingu prasowego w dniu 17 sierpnia 2021, Sullivan przyznał, że wojsko amerykańskie nie jest w stanie namierzyć "sporej ilości" wartego miliardy dolarów wyposażenia militarnego, które było przeznaczone dla reżimowej okupacyjnej armii afgańskiej zmontowanej z kolaborantów przez USA i NATO. "Natomiast z pewnością spora jego ilość musiała trafić w ręce muzułmańskich talibów i oczywiście nie spodziewamy się, że nam je chętnie oddadzą na lotnisku" - dodał. Armia afgańska znacznie się zmniejszyła w ostatnich dniach podczas konfrontacji z talibami opanowującymi kraj do połowy sierpnia 2021 roku, przez co mogli oni przejąć drony, wojskowe, odporne na miny, samochody terenowe oraz helikoptery Black Hawk - zauważył dziennik "the Independent". Oczywiście, muszą się nauczyć na Black Hawkach latać. 

Afgańska Armia Narodowa - ustanowiona przez USA, zwana także reżimową lub okupacyjną, a wśród Afgańskich Szyitów także armią Wielkiego Szatana - dysponowała licznym lotnictwem śmigłowcowym i przeciwpartyzanckim, w skład którego wchodziło 19 samolotów przeciwpartyzancych A-29B Super Tucano i 10 przeciwpartyzanckich Cessna AC-208B Combat Caravan, 68 lekkich śmigłowców bojowych MD530F, osiem Mi-25, 39 maszyn rodziny Mi-8, 10 UH-1H, trzy S315 Lama i dziewięć starej wersji Black Hawków UH-60A. Z kolei w skład lotnictwa transportowego wchodziły cztery C-130H Hercules, dwa Y-12, 18 Pilatusów PC-12NG i 24 lekkie Cessny 208 Caravan. Afgańska Armia Narodowa ustanowiona przez zachodnich najeźdźców i okupantów miała też na wyposażeniu między 600 a 700 nowoczesnych wozów opancerzonych M1117, 173 transportery M113, tysiąca samochodów Humvee różnych wersji, 165 MRAP-ów MaxxPro, 24-y haubice M114 i liczne samochody ciężarowe i terenowe. Do tego dochodzi używany od lat i odziedziczony z wojny z lat 80-tych sprzęt produkcji radzieckiej. Według wcześniejszych informacji jeszcze w trakcie aktywnych działań bojowych część tego sprzętu była niszczona w nalotach prowadzonych przez władze USA w pierwszej połowie sierpnia 2021 (z pomocą m.in. BSP Reaper, bombowców B-52 i samolotów AC-130 - oczywiście z baz poza terenem Afganistanu). NBC News pisał 12 sierpnia 2021 o zniszczeniu m.in. licznych czołgów i haubic D-30 oraz pojazdów MRAP i Humvee, niepotwierdzone informacje mówią też o atakach bombowców B-52 na bazy lotnicze, gdzie pozostał sprzęt lotniczy przejęty przez talibów. Część sprzętu wartego miliardy dolarów została zatem zapewne zniszczona lub poważnie uszkodzona, jak to bywa przy pośpiesznej ucieczce z okupowanego kraju. Jest to taktyka zostawiania spalonej ziemi. 

"Black Hawki nie były przeznaczone dla talibów, tylko dla narodowych sił bezpieczeństwa Afganistanu, żeby mogły się bronić. Przekazano je na specjalne życzenie prezydenta Aszrafa Ghaniego, który przybył do Gabinetu Owalnego i poprosił m.in. o dodatkowe wsparcie wyposażenia lotniczego" - tłumaczył Sullivan. Reżimowy prezydent Ghani opuścił w niedzielę 15 sierpnia 2021 roku Afganistan po tym, jak talibowie wkroczyli do Kabulu, zabierając ze sobą głównie rodzinę i tony dolarów. W tygodniu poprzedzającym opanowanie Kabulu, islamscy bojownicy i powstańcy przejęli wart miliardy dolarów amerykański sprzęt militarny z lotniska w Kunduzie. Dziennikarz "Bilda", Julian Roepcke, opublikował zdjęcia elementów wyposażenia wojskowego, które trafiło w ręce muzułmańskich talibów. Znalazły się tam m.in. drony ScanEagle, bojowe wozy opancerzone MaxxPro, oraz Hummvee, czyli wielozadaniowe pojazdy terenowe. Były prezydent USA Donald Trump w ostrych słowach ocenił we wtorek 17 sierpnia 2021 roku sytuację w Afganistanie, twierdząc, że Ameryka nigdy wcześniej nie została tak upokorzona militarnie. Trump bronił też zawartej przez niego umowy z talibami. Okazuje się jednak, że umowy umowami, a USA jako państwo jest militarnie coraz słabsze i nie chodzi tutaj tylko o rosyjskie i chińskie rakiety hipersoniczne czołgi typu Armata-14 czy nowe okręty podwodne. 

"Przez wszystkie lata, nasz kraj nie został tak upokorzony. Nie wiem, czy nazwać to porażką militarną, czy porażką psychologiczną, nigdy nie było dotąd tego, co się zdarzyło [w Afganistanie]" - powiedział Trump w wywiadzie dla telewizji Fox News. Były prezydent twierdzi, że mimo zawartej przez niego umowy z talibami w lutym 2020 roku, która wyznaczała datę wycofania wojsk USA z Afganistanu do maja 2021 roku, nigdy nie pozwoliłby na dopuszczenie do sytuacji, która jest obecnie. Podkreślił, że w momencie ataku talibów na miasta uderzyłby na nich „z wielką siłą”. Wyznał też, że wielokrotnie rozmawiał z przywódcą talibów mułłą Baradarem i ostrzegł go, że jeśli zaatakuje Amerykanów, uderzy na jego rodzinną wioskę i zrówna ją z ziemią. Baradar został wypuszczony w 2018 roku z więzienia na wniosek administracji Donalda Trumpa w ramach prób rozmów pokojowych. "Oczywiście, że trzeba było się spotkać z talibami, z nimi trzeba było negocjować (...) mieliśmy świetną umowę" - stwierdził były konserwatywny prezydent USA. Przyznał jednocześnie, że muzułmańscy talibowie, których ruch powstał w 1994 roku, są "dobrymi wojownikami, którzy walczą od ponad tysiąca lat". Jednocześnie źle ocenił stan afgańskich sił, a także byłego prezydenta Ghaniego, którego "nigdy nie lubił" i którego określił mianem oszusta. Trump ocenił, że chaotyczne wyjście USA z Afganistanu "będzie miało wpływ na relacje Ameryki na przestrzeni dekad". "Kiedy Chiny oglądają to, są takie szczęśliwe i śmieją się z nas (...)" - powiedział Donald Trump. Powtórzył przy tym swoje nieudowodnione oskarżenia, że ubiegłoroczne wybory prezydenckie z listopada 2020 zostały sfałszowane, a Chiny "mogły w tym pomóc". Obecność wojsk USA w Afganistanie była w dużej mierze korzystna dla Chin. Teraz Pekin musi wypracować skuteczne relacje z talibami – ocenił w rozmowie z PAP ekspert z Uniwersytetu Harvarda dr Anthony Saich. Jego zdaniem rząd chiński chce się też upewnić, że muzułmańscy talibowie z Afganistanu nie udzielą wsparcia Ujgurom w Sinciangu (którzy mają silnie rozwinięte struktury zwane na Zachodzie terrorystycznymi, jednak więzienie terrorystów przez Chiny uwazane jest na Zachodzie i w USA za łamanie praw człowieka, podczas gdy obóz koncentracyjny USA w Guantanamo nie jest tak oprotestowany). 

Zdaniem Saicha o zabiegach na rzecz porozumienia się z muzułmańskimi talibami w Afganistanie świadczy aktywna dyplomacja, w tym lipcowe (z lipca 2021 roku) spotkanie talibskiej delegacji z szefem chińskiego MSZ Wangiem Yi w Tiencinie niedaleko Pekinu. Komentatorzy oceniali je z jednej strony jako przydające prestiżu talibom, a z drugiej – przygotowujące grunt pod oficjalne uznanie ich rządu przez Pekin. Niektórzy także podejrzewają, że być może Chiny dozbroiły talibów, w zamian za umożliwienie wydobycia miedzi i metali ziem rzadkich w Afganistanie, które są bardzo potrzebne w zaawansowanej technice. „Głównym interesem Chin jest stabilność w regionie. To może być lepiej zagwarantowane przez muzułmańską władzę umiarkowanych talibów. Jednak drugim interesem Pekinu jest upewnić się, że żaden islamski kraj nie udzieli wsparcia, materialnego lub duchowego, ekstremistycznym skrajnie islamistycznym grupom w Sinciangu” – ocenił Saich, który jest dyrektorem Centrum Demokratycznych Rządów i Innowacji im. Roya i Lili Ashów na Uniwersytecie Harvarda. „Jednak dotychczas islamistyczne reżimy nie pomagały raczej Ujgurom w Sinciangu w ich niedoli. Co ważne, nowy reżim (talibów w Afganistanie) sam będzie potrzebował znacznego wsparcia, by odbudować swój zniszczony kraj. Wsparcia, którego Zachód raczej nie udzieli, więc takie kraje jak Chiny i Rosja będą dla niego ważne” – ocenił Saich. 

Pekin ogłosił, że zależy mu na rozwoju „przyjaznych, dobrosąsiedzkich relacji” z talibami, albowiem Afganistan graniczy z Chinami wąskim przesmykiem. Po zajęciu przez talibów Kabulu chińska ambasada nie przerwała pracy w Afganistanie, ani się ni ewakuuje. Chińskie władze wyrażały też skłonność do pomocy w powojennej odbudowie Afganistanu. Według Saicha przemiany w Afganistanie mogą się okazać korzystne dla Chin, ale niekoniecznie tak będzie. „Myślę, że jest to przede wszystkim zarządzanie gwałtownie zmieniającą się sytuacją, a przecież sporo zbyt fundamentalistycznych i wojujących Ujgurów można będzie wysłać do pracy w Afganistanie i mieć w Chinach święty spokój. W perspektywie mogą być korzyści, ale są też potencjalne wyzwania” – ocenił ekspert z Uniwersytetu Harvarda. Prokomunistyczne władze Chin Ludowych mierzą się z coraz większą krytyką Zachodu w związku z kampanią zwalczania terroryzmu, separatyzmu i ekstremizmu religijnego w regionie Sinciang na zachodzie ChRL, gdzie znaczny odsetek ludności stanowią Ujgurzy wyznający islam. USA oskarżają Pekin o ludobójstwo i wykorzystywanie pracy przymusowej w tym regionie. System chińskich aresztów i więzień zezwala na pracę przymusową osób aresztowanych i więzionych oraz przebywających na detencji administracyjnej. Na Zachodzie, w tym w UE, więziennictwo zezwala na lenistwo i niepracowanie, a odbywanie kar aresztów i więzienia mocno obciąża budżet państwa i system podatkowy. W Chinach więzienia są dochodowe w budżecie państwa, gdyż są to obozy obowiązkowej pracy, obozy reedukacji i resocjalizacji poprzez pracę. 

Ateistyczne chińskie władze odrzucają zagraniczną zachodnią krytykę i przekonują, że stanowcze działania są konieczne, by uchronić Sinciang przed wpływem religijnego ekstremizmu i separatyzmu oraz terroryzmu w wydaniu tamtejszej al-Kaidy i podobnych ugrupowań. Twierdzą też, że prowadzona przez nie kampania wyzwala tamtejszą ludność, w tym kobiety, z okowów islamskiego fundamentalizmu i skrajnych ideologii oraz zachowań aspołecznych. Gdzie osoby zwolnione z więzień w Sinciangu pojadą szukać pracy, to wiadomo, że na pewno chętnie do swojskiego Afganistanu, gdzie także jest protalibańska mniejszość narodowa Ujgurska. To częściowe rozwiązanie problemu dla Chin Ludowych, taka emigracja najskrajniejszego elementu. Według analityków Pekin obawia się, że zwycięstwo muzułmańskich talibów w Afganistanie zachęci do walki innych islamistycznych bojowników w regionie, w tym w Pakistanie, gdzie chińskie interesy są większe. Doszło tam w ostatnich tygodniach do szeregu zamachów na pracujących tam Chińczyków. Talibowie deklarowali, że pod ich rządami Afganistan nie będzie zagrożeniem dla okolicznych państw. Obiecali szefowi chińskiego MSZ, że nie pozwolą, aby terytorium Afganistanu wykorzystywane było do podważania interesów ChRL. Komentatorzy wyrażali jednak wątpliwości, na ile talibskie władze będą potrafiły kontrolować swoich bojowników oraz lokalne małe klany, plemiona i ugrupowania. 

Hidżab to minimalna norma dla kobiet w każdym muzułmańskim kraju...

Posypał się amerykański domek z kart w Afganistanie


Ekspert do spraw międzynarodowych Patryk Gorgol ocenia, że porządek reżimowy budowany przez Amerykanów i NATO w Afganistanie posypał się jak „domek z kart”. – Amerykanie – od co najmniej paru lat – mieli tylko taki wybór: albo opuścić Afganistan i oddać go muzułmańskim talibom (narodowym siłom oporu partyzanckiego) albo trwać na posterunku i ponosić coraz większe koszty związane z terrorystyczną wojną – pisze. Do historii przejdzie nagranie rozmowy z prezydentem USA Bidenem, który zapowiadał, że armia afgańska ma 350 tysięcy żołnierzy i lotnictwo, a talibowie to nie Północny Wietnam i nie ma szansy na to, że powtórzą się wydarzenia z Wietnamu i że nie będzie takich obrazków jak z Sajgonu. Jak to mówią, nagranie się brzydko zestarzało, ewentualnie że talibowie je „wyjaśnili”. Warto wziąć tutaj pod uwagę, że Amerykanie – od co najmniej paru lat – mieli tylko taki wybór: albo opuścić Afganistan i oddać go talibom albo trwać na posterunku i ponosić koszty związane z wojną. Donald Trump dokonał tego pierwszego wyboru już wcześniej, a Joe Biden po prostu kontynuował jego decyzję, przy czym sposób jej wdrożenia jest katastrofalny dla wizerunku USA (w samym USA Biden będzie atakowany, ale większość społeczeństwa chciała wycofania z tej barbarzyńskiej wojny i zbrodniczej okupacji). Miliony ludzi rocznie w USA od wielu lat prostestuje przeciwko okupacji Afganistanu przez armię USA, tak jak protestowali przeciwko zbrodniom USA w Wietnamie. Dom bez fundamentów się nie ostoi, ale islam talibów to bardzo mocny fundament... 

Każdemu polecamy obejrzenie dokumentu „Wojna wietnamska” (można obejrzeć nawet na TVP VOD), który pokazywał ten konflikt z każdej strony – Amerykanów, Wietnamczyków z Północy, Wietnamczyków z Południa, partyzantów, cywilów, pacyfistów, rekrutów itd. Na filmie doskonale ukazane zostało, jak pozbawienie wsparcie skompromitowanego w społeczeństwie reżimu z Sajgonu doprowadziło do tragedii Wietnamu. Co więcej, może nawet by się po raz kolejny udało zatrzymać armię Północnego Wietnamu, gdyby Amerykanie dotrzymali słowa w kwestii bombardowań i wsparcia z powietrza. Tam też były wcześniej rozmowy pokojowe i też dotyczyły m.in. amerykańskiego zaangażowania. Przyznano nawet Nagrody Nobla za zawarte porozumienia, a po bodajże dwóch latach od ich zawarcia padł Sajgon zdobyty przez wolnościowych partyzantów z czerwoną flagą socjalizmu czyli dobrostanu dla wszystkich i pokoju. 

Wracając jednak do Afganistanu, to wygląda na to, że Amerykanie podjęli decyzję już wcześniej, gdy ułożyli się z talibami, a sygnał jaki poszedł do wszystkich aktorów był jasny – spadamy stamtąd. Teraz widać, jak ten domek z kart się posypał – żołnierze i siły bezpieczeństwa marionetkowego reżimu, często nieopłacane, nie chciały umierać za porządek utworzony przez Amerykanów i NATO, a sami talibowie nie popełniają – jak dotąd – większych błędów, nie chcąc postawić Waszyngtonu w sytuacji, w której musiałby rozważyć zmianę swojej decyzji, wręcz zapewniając, że tym razem będzie inaczej, a co najwazniejsze humanitarnie. Nie było słychać o wielkich bitwach, o obronie każdej ulicy – po prostu przyjmowano ofertę talibów „oddajcie broń i odjedźcie, a nie stanie się wam krzywda”, gdyż była i jest dotrzymywana. Kabul też poddał się bez walki, a na tym tle Armia Południowego Wietnamu była bitna, karna i stawiała rzeczywisty opór zbrojny. Przez 20 lat w Afganistanie nie udało się stworzyć stabilnego rządu prozachodniego, który bez potężnego wsparcia amerykańskiego byłby w stanie wytrzymać nawet parę miesięcy. Przegrana wojna pokazuje, że ten rząd nie miał autorytetu i poparcia w społeczeństwie, a liderzy plemienni uznali, iż warto reorientować się w stronę tych, którzy właśnie zajęli Kabul, bo wyznają dobre tradycyjne wartości muzułmańskie. 

Polityka płata figle i tak jak Wietnam był amerykańską porażką (chociaż bardziej z uwagi na nieudaną operacją samą w sobie, a nie z uwagi na upadek Sajgonu, być może wkalkulowany już w czasie rozmów pokojowych z Północą), a teraz Amerykę z Wietnamem może połączyć wspólny nieprzyjaciel, a więc Chiny, a parę lat temu Barack Obama odwiedził nawet Wietnam, tak nigdy nie wiadomo, co będzie z nowym Afganistanem. Czy to koniec wojny domowej tego jednak nie wiadomo, ani tego czy talibowie wrócą do koncepcji eksportu rewolucji – zwłaszcza do sąsiadów – czy może jednak przyjmą zachowawczą postawę? Czy – pomimo wizerunkowej porażki – Amerykanie pozbędą się problemu czy może przerzucą go na kogoś innego? W Afganistanie wszystko musiało się zmienić, żeby sytuacja wróciła do statusu politycznego sprzed interwencji NATO w 2001 roku. Dla tych, którzy się zastanawiają, czy należy ewakuować afgańskich współpracowników czy tam kolaborantów Polaków i ich rodzin sugeruje się, żeby zastanowili się, dlaczego deklarują to m.in. Czesi czy Niemcy i czy ktoś w przyszłości będzie chciał współpracować z państwem, które nie zapomina o swoich, czy o takich, które zostawia ich na pastwę losu lub nieprzyjaciela. 

"USA, ale też inne kraje, których żołnierze byli obecni w Afganistanie, przecenili morale afgańskich sił rządowych i policji. Zainwestowano ogromne pieniądze w ich szkolenie i wyposażenie, ale nie wszystko da się osiągnąć przy pomocy pieniędzy" - mówi szef niemieckiego wywiadu z lat 1998-2005. "Nie da się na przykład kupić lojalności wobec rządu, który przez wszystkich - ludność, wojsko i policję - był uważany za siedlisko korupcji i marionetkę NATO. Nikt nie chciał o niego walczyć i ryzykować życie. Stąd taka, a nie inna sytuacja po wycofaniu się Amerykanów" - podkreśla Hanning. Nie udało się reżimowi hitlerowskiemu podbić Afganistanu, chociaż było to planowane w Berlinie w czasie II wojny światowej na czas po zajęciu ZSRR, nie udało się reżimowi niemieckiemu Angeli Merkel podbicie Afganistanu u boku USA i reszty NATO. Wola ludu Afgańskiego aby wywalczyć swoją wolność i niezależność jest silna i zdeterminowana. Jego zdaniem łatwość, z jaką talibowie podporządkowali sobie cały kraj pokazuje tylko, że władza prezydenta Afganistanu, Aszrafa Ghaniego, który uciekł za granicę, była jedynie fasadowa, marionetkowa. Pytany, czy Afganistanowi grozi teraz wojna domowa, jak po wycofaniu się żołnierzy radzieckich w roku 1989, Hanning wykazuje ostrożny optymizm. 

"Mam nadzieję, że wszyscy - w tym talibowie - wyciągnęli wnioski z tamtego doświadczenia. Przynajmniej na razie, talibowie starają się działać w sposób umiarkowany. W rezultacie nie ma walk z Uzbekami i Tadżykami na północy. Kabul został wzięty niemal bez wystrzału. 'Przejęcie władzy' odbywa się w relatywnie spokojny sposób. Jesteśmy świadkami tylko sporadycznych walk" - wylicza. "Pozwala to mieć nadzieję, ze kierownictwu talibów uda się zaprowadzić porządek i uniknąć powtórki wojny domowej wszystkich przeciwko wszystkim. Jeśli dotrzymają obietnic i powstrzymają się od masakr i odwetu, to może im się to udać. Źródłem potencjalnych problemów jest oczywiście to, że talibowie nie są ruchem jednorodnym: poszczególne jego odłamy mają różne pomysły na to jak ma wyglądać najbliższa przyszłość. Na obecne kierownictwo bojowników duży wpływ wywiera Pakistan, który nie jest zainteresowany, żeby mieć w swoim sąsiedztwie reżim jak przed 2001 rokiem" - zwraca uwagę August Hanning. Jednocześnie zastrzega, że kryzys migracyjny, jako konsekwencja przejęcia władzy przez talibów, to realne zagrożenie. "Oczywiście jego skala zależy od konkretnych działań nowych władców kraju, ale na pierwszy rzut oka wydaje się, że właśnie tworzy się fala uchodźców. Większość Afgańczyków, którzy uciekną z kraju pozostanie w sąsiednich państwach - Pakistanie i Iranie, ale część - poprzez Turcję - uda się w stronę Europy. Stoimy zatem przed zagrożeniem falą migracyjną" - konkluduje były szef BND. 

* Afgańczycy nie uważają, że trzeba walczyć na śmierć i życie, do upadłego. Najważniejszą wartością jest przetrwanie, życie, rodzina, wydanie potomstwa. Kiedy przeciwnik jest silniejszy i nie ma szans go pokonać, to lepiej mu ulec, udawać poddanie i podporządkowanie. Przynajmniej na jakiś czas, poczekać na lepsze czasy i okazję. Tak też się stało w roku 2001 podczas nagłej zmasowanej inwazji na biedny kraj mający dziesięć razy mniej ludności niż USA. Przeciwnicy okupacji amerykańskiej położyli po sobie uszy. Aż do teraz czekali, obserwowali jak rozwinie się sytuacja i w stosownym momencie wzniecili powstanie, od razu na połowie terytorium kraju, a drugą połowę szybko opanowali wzmacniając lokalnych powstańców czy jak kto woli partyzantów. Ponad 70 procent tak zwanej reżimowej armii i policji kompradatorskiej to byli powstańcy skierowani tam na wojskowe i policyjne przeszkolenie, a swój islam talibański, deobandyjski, skutecznie ukrywali przed otoczeniem. Ogólnonarodowe powstanie przeciwko amerykańsko-NATOwskiej okupacji pod kierunkiem przywódców talibów w liczącym jakieś 38-39 milionów mieszkańców kraju (niektórzy odliczają 1-2 miliony tych, co są na emigracji lub pracują zarabiając na rodzinę w innych krajach, chociażby w Pakistanie czy Iranie) uwolniło w pierwszym tygodniu od przejęcia władzy (15-21 sierpnia 2021) jakieś przynajmniej 5 tysięcy więźniów okupacyjnego reżimu, których jako więźniów politycznych kabulski reżim przetrzymywał praktycznie bez wyroków sądowych, niejako na administracyjnej detencji w obozach koncentracyjnych i miejscach internowania. Większość z nich przystała do oddziałów bojowych pospolitego ruszenia muzułmańskiego celem wyzwolenia swojej Ojczyzny od obcej okupacji. Generalnie, muzułmanie są pokojowi, jednak nie należy ich atakować, pomawiać, oczerniać, pluć na ich religię, nawracać, gdyż na agresję odpowiedzą uderzeniem. 

Szef afgańskiego banku centralnego uciekł z Kabulu 


Szef afgańskiego banku centralnego uciekł z Kabulu. Zakwestionował przy tym lojalność afgańskich sił bezpieczeństwa i obwinił prezydenta Aszrafa Ghaniego oraz jego niedoświadczonych doradców za szybki upadek kraju na rzecz talibów. – W niedzielę rozpocząłem pracę. Przez cały ranek doniesienia były coraz bardziej niepokojące. Wyszedłem z banku i zostawiłem zastępców pod opieką. Czułem się okropnie, zostawiając pracowników – powiedział szef afgańskiego banku centralnego, Ajmal Ahmady. Dodał, że jego zdaniem “to nie musiało się tak skończyć”. Uważa, że winę za tak szybką porażkę ponosi prezydent Ashraf Ghani, który już w niedzielę 15 siernia 2021 roku uciekł z kraju razem z rodziną. Zasugerował on również, że afgańska armia mogła być zamieszana w spisek. – Trudno w to uwierzyć, ale pozostaje podejrzenie, dlaczego Narodowe Siły Bezpieczeństwa tak szybko opuściły stanowiska – stwierdził Ahmady. 

"Po wpompowaniu w tamtejszą gospodarkę ponad 830 mld dolarów, Stany Zjednoczone i NATO zostawiają Afganistan biedny i bez szans na rozwój w najbliższym czasie" - tak o sytuacji ekonomicznej pogrążonego w chaosie kraju pisze Bloomberg. Gospodarka państwa, w którym talibowie właśnie przejęli władzę, jest w opłakanym stanie. Afganistan to kraj, który opiera się przede wszystkim na rolnictwie. Większość wyprodukowanej żywności trafia na rodzimy rynek. Eksport praktycznie nie istnieje, a jeśli już, to tylko do pobliskich Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy Pakistanu. Około 580 dolarów - tyle wynosi PKB per capita (na głowę mieszkańca) Afganistanu według najnowszych dostępnych danych. To plasuje kraj między 170-tym a 180-tym miejscem w rankingach, przygotowywanych choćby przez Bank Światowy czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Według parytetu siły nabywczej pieniądza jest niewiele lepiej - około 2 tysiące dolaróœ.

Dla porównania - wysokość nominalnego PKB per capita (na głowę) w Polsce jest blisko 30-krotnie wyższa. Mimo trwającej prawie 20 lat obecności wojsk amerykańskich i NATO w okupowanym kraju, gospodarka nie odbiła się od dna. Według danych Bloomberga USA zainwestowały w tym czasie ponad 800 mld dolarów w Afganistanie. Efektów jednak nie widać, a niektóre źródła podają, że wpompowano nawet bilion dolarów. Z pozytywnych zmian, które w ostatnich dekadach zaszły w jednym z największych krajów regionu, wymienić można walkę z bezrobociem. Według danych portalu statista.com jeszcze w 2009 roku wynosiło ono ponad 35 procent. Dziś dane CIA mówią o tym, że bez pracy pozostaje co piąty mieszkaniec kraju, choć niektóre źródła szacują bezrobocie nawet na 11 procent - wszak ponad połowa mieszkańców żyje z rolnictwa. Mieszkańcy żyją tam głównie z rolnictwa, a jak zauważa Adrian Zwoliński, analityk Instytutu Boyma, 60 procent społeczeństwa uzyskuje dochody właśnie z tego źródła. 

Potężny import, bogactwo surowców i bieda 


Afganistan jako kraj opiera się przede wszystkim na imporcie. W 2020 roku wartość towarów sprowadzonych z innych krajów przekroczyła 6,5 mld dol. Jednocześnie eksport to zaledwie 770 mln dolarów. Dominują w nim owoce, orzechy czy tradycyjne afgańskie dywany. Trafiają głównie do Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Pakistanu. Polska mogłaby sprowadzać chociażby bardzo tanie jabłka, a trzydziestokrotna przebitka w handlu solidny gwarant długotrwałych zysków na każdym towarze. Dywany też są w Polsce potrzebne.  W Afganistanie produkuje się przede wszystkim żywność (nie licząć plantacji opium i innych używek narkotycznych). Rocznie rolnicy wytwarzają około 3,6 mln ton pszenicy. Do tego dochodzi blisko milion ton winogron, co czyni kraj 18-tym największym producentem tego owocu na świecie. Nieco mniej popularne są ziemniaki i pozostałe warzywa, których co roku produkuje się w Afganistanie około 600 tysięcy ton. Kraj dzięki swojemu położeniu może liczyć na spore bogactwo zasobów naturalnych, w tym miedzi i metali ziem rzadkich. Amerykanie odnaleźli tam m.in. warte przynajmniej bilion dolarów złoża minerałów. Z kolei w prowincji Logar we wschodniej części kraju funkcjonuje jedna z największych na świecie kopalni miedzi. Eksperci szacują, że znajduje się tam nawet 11 mln ton surowca. W wydobyciu Afgańczykom pomagają Chiny, z którymi tamtejszy rząd podpisał odpowiednią umowę w 2008 roku. Mimo takich zasobów afgańska gospodarka jest jedną z najsłabszych na całym świecie, chociaż duch bojowy pozwala przepędzić barbarzyńskich okupantów. 

Dane Banku Światowego mówią o nawet 54 procentach Afgańczyków, którzy żyją poniżej krajowej granicy ubóstwa. Nie ma też mowy o jakiejś poważnej przedsiębiorczości. Kraj w światowym rankingu Doing Business zajmuje bowiem dopiero 173-cie miejsce pośród 190 sklasyfikowanych krajów. Paradoksalnie jednak samo założenie biznesu jest tam, stosunkowo proste. Pod tym względem Afganistan jest na 52-im miejscu na świecie. Schody zaczynają się, gdy trzeba uzyskać pozwolenie na budowę, wyegzekwować zapisy umowy czy zarejestrować własność nieruchomości. Pod tym względem kraj jest w światowym ogonie. Podobnie zresztą jak w przypadku skomplikowania systemu podatkowego. 

Afganistan to państwo, którego ponad 80 procent powierzchni zajmują góry, co już samo w sobie jest dużym utrudnieniem podczas budowy infrastruktury komunikacyjnej, w tym sieci telefonicznych i internetowych. To od niej w dużym stopniu zależy, jak zaawansowany technicznie jest dany kraj i jego mieszkańcy. W przypadku Afganistanu duży wpływ na poziom technologiczny ma też bardzo burzliwa historia, pełna wieloletnich wojen i rządów reżimowych, oraz samych talibów którzy wcześniej niezbyt przychylnie patrzyli na różnego rodzaju nowinki pochodzące ze zgniłego zachodu. Co ciekawe, obecnie ich pogląd na tego typu rozwiązania, w tym choćby zachodnie serwisy społecznościowe, mocno się zmienił. Zacznijmy więc od kwestii telekomunikacyjnych, gdyż do 2001 roku Afganistan miał całkiem rozbudowaną kablową sieć, pokrywającą najważniejsze części państwa. W wyniku działań wojennych USA i NATO została ona właściwie doszczętnie zniszczona. Osoby, które chciały komunikować się ze swoimi bliskimi w kraju lub za granicą wykorzystywały opcję nagrywania wiadomości na kasetach magnetofonowych lub korzystały z telefonów w krajach ościennych. Sieć kablowa nie została odbudowana do tej pory. Według statystyk dostęp do niej ma tylko 150 tysięcy  abonentów. Dla porównania, w Polsce z telefonu stacjonarnego korzysta nadal 6,8 mln użytkowników, chociaż mogłoby znacznie więcej, gdyby Polska zainwestowała bardziej w światłowody niż szkodliwą dla organizmów żywych technologię telefonii komórkowej. 

Problemy z łącznością kablową przyczyniły się do szybkiego rozwoju platform komórkowych. Już w 2002 roku  powstało Afghan Wireless Communication Company, będące pierwszym autoryzowanym dostawcą mobilnym w Afganistanie. Od tego czasu dołączyły do niego też takie firmy jak AWCC, Roshan, Etisalat i MTN, a także 60 mniejszych operatorów. Ponad 51 procent wszystkich połączeń to połączenia szerokopasmowe, głównie 3G, zdecydowanie mniej LTE, ale i tutaj widoczny jest duży postęp. Raporty z ostatnich dwóch lat wskazują, że w Afganistanie jest od 22,6 mln do 27 mln subskrybentów telefonii komórkowej, co stanowi maksymalnie 68 procent całej afgańskiej populacji. Co istotne, usługi telekomunikacyjne są dostępne dla ponad 90 procent  wszystkich mieszkańców, więc wskaźnik penetracji pozostaje na stosunkowo niskim poziomie. Afgańczycy niechętnie podchodzą do tematu abonamentu, bo aż 91 procent stawia na anonimowy model pre-paid. Ponad 85,5 procent ruchu w sieci generowanego przez urządzenia mobilne pochodzi ze smartfonów z Androidem, a 12,1 procent z iPhone’ów i iPadów. Nie wiadomo na ile Huawei zdobywa Afganistan ze swoim HarmonyOS. 

Dużo gorzej wygląda natomiast statystyka dotycząca liczby użytkowników internetu. Według danych ze stycznia 2021 roku łączna liczba Afgańczyków korzystających z sieci na dowolnych urządzeniach przekroczyła 8,6 mln, co stanowi 22 procent całej populacji. Należy tutaj zaznaczyć, że wartość ta różni się w zależności od badania i w części nieco starszych materiałów wynosi tylko 7,3 mln osób. Aż 70 procent połączeń z internetem pochodzi ze smartfonów, co oznacza wzrost o prawie 20 procent względem statystyk z grudnia 2019 roku. Na drugim miejscu z wynikiem 27,7 procent (spadek aż o 28 procent rok do roku) znajdują się laptopy i desktopy, a na trzecim tablety. 

Obalony właśnie przez talibów marionetkowy rząd afgański przyjął pomoc Banku Światowego i wielu innych państw, w celu budowy superszybkiej sieci światłowodowej. Pierwszym jej elementem był Wakhan Corridor Fibre Optic Survey Project, dzięki któremu Afganistan został przyłączony do infrastruktury chińskiej. Brak dostępu do światłowodu powoduje, że ogólna szybkość połączenia z internetem nie jest zbyt wysoka. Bazując na danych serwisu Speedtest.net, w lipcu 2021 roku średnia szybkość mobilnego transferu danych wynosiła 6,71 Mb/s dla pobierania i 2,9 Mb/s dla wysyłania. Łączność kablowa była nieco szybsza – odpowiednio 10,28 Mb/s i 13,48 Mb/s. Pod względem szybkości internetu mobilnego Afganistan plasuje się na 139-tej pozycji na świecie, a w przypadku łączności kablowej na 171-ym miejscu. Stosunkowo mała penetracja rynku w tym segmencie prowadzi do ciekawych zjawisk. Jednym z nich jest działalność „handlarzy treścią”, czyli przedsiębiorców sprzedających na ulicach materiały cyfrowe pobierane z sieci. Ich oferta kierowana jest do osób, które nie mają szybkiego połączenia z internetem. Klient zamawia przy małym stoisku konkretny plik audio czy film, który następnie kopiowany jest na jego urządzenie przenośne. 

Cały czas rosnąca liczba osób łączących się z siecią przekłada się również na wzrost zainteresowania serwisami społecznościowymi. Obecnie swoje konto na Facebooku ma około 4,4 mln Afgańczyków, czyli około 11 procent całej populacji kraju. Użytkowników przybywa w bardzo szybkim tempie, bo obecny wynik jest aż o 22 procent wyższy niż rok wcześniej. Podobnie jak w przypadku dostępu do sieci, większość osób korzysta z portali społecznościowych na smartfonach. Nie będzie żadnym zaskoczeniem, że aż 83,3 procent wszystkich facebookowych kont zostało założonych przez afgańskich mężczyzn – kobiety nadal są w dużym stopniu wykluczone cyfrowo. Wróćmy teraz do tematu talibów i ich podejścia do nowych technologii. Podczas trwającej kampanii przejęcia państwa chętnie korzystali z takich platform jak Twitter czy ostatnio także WhatsApp na którym są ostro banowani. Inna sprawa, że sam Facebook w swych zapędach cenzorskich zadeklarował banowanie treści Talibanu i niewykluczone, że w przyszłości pójdą za nim również inni zwolennicy demagogii LGBTQPedo. 

Afgańczycy przeglądają sieć przede wszystkim przy pomocy przeglądarki Chrome, której ogólny udział w rynku to 68,4 procent. Dalej jest Safari (9,6 proc.) i Opera (9,4 proc.). Wśród najczęściej otwieranych witryn znajdziemy oczywiście Google.com i Facebooka. Afgańczycy chętnie wyszukują też informacje o pogodzie oraz korzystają z translatorów. Należy pamiętać, że właściwie tak jak wszędzie na świecie, najlepszy dostęp do nowoczesnych technologii mają mieszkańcy miast. Wskaźnik urbanizacji w Afganistanie wynosi tylko 26 procent, a to oznacza, że zaledwie 26 procent obywateli mieszka na terenach miejskich. Plasuje to państwo na 173-cim miejscu w światowym rankingu. Dla porównania, poziom urbanizacji w Polsce to 60 procent, co i tak jest wartością stosunkowo niską na tle średniej europejskiej. Po części to stanowi problem w cyfryzacji Afganistanu, bo zapewnienie dostępu do szybkiej łączności na trudnych terenach wiejskich jest niezwykle drogie i trudne logistycznie, chyba, że zbudować solidną sieć telefonów stacjonarnych i intermetu w oparciu o światłowody. 

Pasztunwali - Kodeks Pasztuński 


Pasztunwali to świecki, przedislamski kodeks honorowy Pasztunów. Jednym z głównych zaleceń Pasztunwali jest dbałość o przybyszy, o ich honor i dobrobyt, absolutny zakaz zabijania kobiet i dzieci oraz bezwzględny nakaz brania odwetu za wszelkie krzywdy wyrządzone komukolwiek z bliskich, rodziny, plemienia czyli klanu pasztuńskiego. Pasztunwali lub Pachtunwali to  istniejący od kilkuset lat kodeks honorowy Pasztunów, sięgający swoimi korzeniami feudalizmu i przypominający częściowo Prawo Mojżeszowe. Pasztuńskie rozumienie sprawiedliwości odbiega od europejskiego. Morderstwo musi być ukarane śmiercią, przy czym odpowiedzialność za wykonanie wyroku spoczywa na rodzinie zamordowanego. Jeżeli wykonanie wyroku na sprawcy nie jest możliwe, zastępczo wykonuje się wyrok na mężczyźnie spokrewnionym z zabójcą. Praktykę tę określa się mianem zemsty rodowej lub słusznej pomsty. Gościnność Pasztunów bywa powodem, dla którego są oni oskarżani o wspieranie terroryzmu. W rzeczywistości zasady pasztunwali nie pozwalają na odtrącenie cudzoziemca proszącego o azyl, a atak na takiego cudzoziemca jest traktowany jako atak na klan udzielający mu azylu. Pasztuni dzielą się na około 400 klanów rodowych. Główne zasady Pasztunwali to: 

+ jedność Pasztunów
+ sprawiedliwość (badal) – zemsta wobec wrogów, przebaczenie dla tych, którzy przyznają się do winy
+ niezależność (chpelwaki) – nikt nie ma prawa zmuszać Pasztuna do zmiany własnych przekonań
+ współpraca między przyjaciółmi (aszar)
+ zakaz współpracy z nieprawą władzą (okupacją) 
+ dobre czyny i myśli (zasada mazdaizmu i zaratusztrianizmu) 
+ zaufanie do przyjaciół, rodziny i Allah Boga 
+ honor (nang) - Pasztun ma obowiązek ochraniać słabszych; 
+ współczucie dla słabszych (uga warkawel)
+ szacunek dla wszelkich form życia
+ równość (sijali) 
+ odwaga, dzielność, męskość (tureh) - walka z tyranią i okupacją 
+ lojalność, wierność (sabat) 
+ prawość (imandari) - dobre myśli, słowa i życzenia 
+ zaufanie do Boga (isteqamat) - Khudai-ta-Allah w języku pasztuńskim
+ poczucie godności i honoru czy dumy (ghayrat) 
+ honor i cześć kobiet (namus) 

Trzy najważniejsze zasady to: 

+ gościnność (melmastia, melmastyā́) - nawet dla wrogów 
+ udzielanie azylu (nanawatai, nənawā́te) - przyjmowanie uchodźców 
+ sprawiedliwość i słuszna pomsta (nyāw aw badál) 

21 wybranych zasad Kodeksu Pasztunwali 

1. da watan mina au difa - Miłość i obrona Ojczyzny - zarówno mężczyźni jak i kobiety staną do obrony kraju, bez względu na to jaką cenę przyjdzie im zapłacić.
2. mili istiklal - Niepodległość narodowa - Pasztun nie ugnie się przed nikim, posiada ogromne poczucie wolności, której będzie bronił do ostatniej kropli krwi.
3. da nasl au rewajato sotena - Ochrona nacji i tradycji - nakazuje czuć i respektować pokrewieństwo między sobą. Wydanie za mąż kobiety ze swojej rodziny uważane jest za niewłaściwe.
4. dijanat - Religijność - w kwestii religii Pasztun jest fanatyczny. Nie powinien jednak mieszać się do praktyk innowierców.
5. qaza - Wojna za wiarę - różni się od innych wojen tym, że jest prowadzona za wiarę. Polec w niej jest dla Pasztuna zaszczytem. 
6. hpelwaki - Niezależność - nikt nie ma prawa zmuszać Pasztuna do zmiany własnych przekonań.
7. badal - Sprawiedliwość - zemsta wobec wrogów.
8. ahd au wafa - Obietnica i wierność - jest to obowiązek dotrzymywania i wypełniania obietnic.
9. imandari - Uczciwość - nie można od niej odstąpić ze strachu, z chęci zysku, odwetu, ani podłości przeciwnika.
10. sabit au istiamat - Wytrzymałość i niezłomność - pożądane w walce. Pasztun wobec silniejszego jest nieustępliwy.
11. hamkare kawol de na mashroh hokomat sara - Zakaz współpracy z nieprawą władzą.
12. etemat pa dostano, famil au khuday taiala bandi - Zaufanie do przyjaciół, rodziny i Boga.
13. nang - Honor. 
14. meranah - Rycerskość.
15. turah - Odwaga lub miecz.
16. uga warkawel - Współczucie dla słabszych.
17. mussawwat - Równość - Pasztunowie nie są zwolennikami ceremonii i skomplikowanych grzeczności, nie lubią ich.
18. nomus - Reputacja - Pasztun dba o reputację swoich kobiet i swoją. Bez niej nie jest Pasztunem.
19. ninawati, nanawate lub nanawatej - Przebaczenie - dla tych, którzy przyznają się do winy (nawet dla wrogów).
20. dżirga - Rada - zgromadzenie starszyzny, które podejmowało decyzje w ważnych sprawach dla społeczności. Postanowienia były przyjmowane przez aklamację, a od decyzji dżirgi nie było odwołania - tylko dżirga mogła ją zmienić. 
21. malmastia - gościnność większa od tej sarmackiej opisywanej maksymą "zastaw się a postaw się". Gość jest chroniony przez gospodarza, nawet za cenę życia mieszkańców domu. Przyjezdny korzysta z prawa azylu.

Gdziekolwiek Pasztuni są na świecie, nie tylko w Afganistanie czy Pakistanie, stosują zasady swojego kodeksu narodowego (ludowego) - taka to silna tradycja. Każda osoba jest wojownikiem, politykiem i teologiem. Każdy dom jest rodzinną feudalną fortecą, a każda rodzina dokonuje wendety na wrogach. Każdy klan lub duży ród posiada własnego Khana (Chana), bogatego i wpływowego przywódcę. Pasztuni zarówno ci z Afganistanu jak i ci z Pakistanu są jednocześnie niesamowicie gościnni dla ludzi, którzy są honorowi, uczciwi i mają dobre zamiary oraz dostosowują się do lokalnych norm przywoitości i zasad dobrego zachowania. Podstawową doktryną Pasztunwali jest honor człowieka mierzony posiadaniem trzech dóbr: zar (złoto), zamin (ziemia) oraz zan (kobiety). Dalej kodeks definiuje warunki, jakie spełnić powinien honorowy mężczyzna, by móc cieszyć się szacunkiem. Są to melastia (gościnność), nanawati (obowiązek udzielenia schronienia) oraz badal (sprawiedliwość lub zemsta). Honor Pasztuna rośnie proporcjonalnie do  jego gościnności. Gdy w progu domu pojawia się nieznajomy, niezaproszenie go do środka może skutkować plamą na honorze. Jeżeli mężczyzna poniesie straty w ziemi i złocie albo jego kobietę spotka krzywda, kodeks narzuca mu obowiązek zemsty na winowajcy. Mężczyzna bez honoru jest jak człowiek bez cienia, mienia i godności. 

Struktura społeczna Pasztunów opiera się na kodeksie Pasztunwali , który jest mieszanką plemiennego kodeksu honoru i lokalnych interpretacji. Wymaga on oczywiście mówienia w paszto i przestrzegania pewnych, ustalonych zwyczajów. Gościnność, ochrona krewnych, obrona mienia oraz honor rodziny – są to jedne z najważniejszych zasad kodeksu Pasztunwali. Główny aspekt kodu Pasztunwali podkreśla osobisty autorytet i wolność. Ważne decyzje podejmowane są przez loja dżirga – czyli radę starszyzny plemienia. Kobiety muzułmańskie są oczywiście zobowiązane do noszenia odzieży, przykrywającej całe ciało, nam powszechnie znanej jako burka, a także hidżabów. Pasztunwali to kodeks honorowy i w całości opiera się na słowie honoru, rzecz nie do zrozumienia dla typowego Europejczyka. Aby zrozumieć postępowanie talibów należy zapoznać się z Pasztuńskim Kodeksem Etycznym - Pasztunwali, który zawiera ponad czterdzieści filarów dotyczących zachowania i postawy prawdziwego Pasztuna. Nie wszyscy talibowie są Pasztunami, ale Kodeks kształtuje światopogląd zdecydowanej większości Afgańczyków. 

W Pakistanie, przez wiele wieków podstawowym zbiorem zasad postępowania Pasztunów także jest kodeks honorowy pasztunwali, zbiór świętych zasad, ważniejszych niż jakiekolwiek prawo pisane, kodeksy czy ustawy. To podstawowe prawo Pasztunów na terenach plemiennych administrowanych federalnie, gdzie nie sięga aparat władzy Pakistanu (a wcześniej władz brytyjskich). Układ jest prosty – terytoria te są integralną częścią państwa, zamieszkujące je plemiona obowiązane są nie dokonywać napadów ani innych nieprzyjemności na drogach krajowych przecinających te terytoria, a w zamian zamieszkujące je plemiona cieszą się całkowitą autonomią w zapewnianiu bezpieczeństwa swoim mieszkańcom i wymierzaniem sprawiedliwości. Nie ma tutaj pakistańskich wojskowych, jest tylko policja plemienna, i podobnie jest w Afganistanie, gdzie rządy narzucane przez obcych nie są tolerowane. Ewentualne spory są rozpatrywane na jirga, zebraniach sądów plemiennych, które rozstrzygają znakomitą większość lokalnych spraw. Chociaż wydaje się to niesamowite, terytoria te są jednymi z bezpieczniejszych w całym kraju, a liczba przestępstw jest o wiele niższa niż w innych częściach Pakistanu. 

Jak ubierają się Pasztunowie? 

Jako ludność wiejska i plemienna, strój Pasztunów w Afganistanie jest zazwyczaj wykonany z lekkiej bielizny – a więc, jest szyty luźno po to, aby ułatwić ruch. Ubrania Pasztunów są inaczej wykonane dla mężczyzn, a jeszcze inaczej dla kobiet. Tradycyjny strój męski to zazwyczaj kufi, czapka Peszawari, turban, czapka sindhi lub pakul – oczywiście, jako tradycyjne nakrycie głowy. Przywódcy Pasztunów czasami noszą czapkę karakul – zupełnie tak samo, jak były prezydent Hamid Karzaj i byli monarchowie Afganistanu. Tradycyjna kobieca sukienka to partūg firaq. Kobiety noszą też czasami spodnie w jednolitych kolorach bądź długą, kamisową koszulę z paskiem. Często na to wszystko nakładają również burkę. Bardziej wyszukane i fantazyjne stroje etniczne wykończone są złotymi nitkami, złotymi koralikami i są dostępne w wielu różnych kolorach na jedwabnych tkaninach. Te sukienki są zwykle noszone na specjalne okazje i wesela. Uzupełnia się je również orientalną biżuterią. 

Pasztuńska poezja, taniec i śpiew

Pasztunowie są znani ze swojej… poezji. Tappa jest najstarszą i najpopularniejszą formą poezji afgańskiego plemienia Pasztunów. Pierwsza linijka jest wówczas krótsza niż kolejna, ale odzwierciedla wszystkie ludzkie uczucia. To jedyna piosenka, która śpiewana jest w czasie smutku i przy okazji… małżeństwa. Jest też charbetta, na którą składa się epicki wiersz ze specjalnymi rytmami. W nim omawia się wszystkie aspekty życia, ale też heroizm legendarnych postaci. Tempo jest zwykle bardzo szybkie i jest śpiewane przez dwóch lub więcej śpiewaków w ramach refrenu – jeden z nich czyta pierwszą linię, podczas gdy inni podążają za pozostałą. Kobiety komponują też neemakai – będące zwykle bardzo krótkimi pieśniami. Najważniejszy taniec Pasztunów to z kolei attan. To taniec narodowy, wykonywany przez obie płci. Składa się z 2-5 kroków i kończy klaśnięciem skierowanym w stronę środka – po czym proces powtarza się ponownie. Ten taniec jest zwykle wykonywany z muzykiem, dyktującym czas trwania i szybkość. 

Przy okazji tańców i śpiewów, kobiety ubierają również tradycyjną biżuterię etniczną. Droższa biżuteria wykonana jest zazwyczaj z kamieni szlachetnych i litych metali – jak np. uroczystości plemienne. Orientalna biżuteria Pasztunów to przede wszystkim przepiękne, ręcznie wyrabiane naszyjniki, bransoletki, pierścionki i kolczyki wykonane ze starych monet, chwostów czy też koralików. Biżuteria potrafi pokreślić urodę kobiety z plemienia Pasztunów, ale także odpędzić… złe duchy! Nic więc dziwnego, że do tej pory jest tak ochoczo wkładana przez mieszkanki afgańskiego plemienia. 

Legendarne pochodzenie Pasztunów 

– Jesteśmy potomkami jednego z plemion starożytnego Izraela - powiadają legendy pasztuńskie. 

Tysiące lat temu królestwo Izraela zostało podbite przez Babilon, a dziesięć plemion Izraela, które tworzyło to królestwo dostało się do niewoli Babilonu (tak tylko przypominając, starożytny Izrael podzielił się na królestwo północne – Izrael, w którym żyło 10 plemion Izraela i królestwo południowe – Judę, w której żyły pozostałe 2 plemiona; Juda została w późniejszym okresie również podbita przez Babilon, a okres licznych wysiedleń znany jest nam z Biblii jako niewola babilońska. Co stało się z 10 plemionami północnego Izraela – do końca nie wiadomo). Wszystko to działo się około trzy tysiące lat temu. 

Nie wszyscy godzili się na los niewolnika pod jarzmem imperialistycznych babilońskich władców. Część Żydów z dawnego Izreala zdecydowało się na brawurową ucieczkę na wschód, w wysokie i niedostępne góry, znane jako Hindukusz. Władcy Babilonu nawet nie próbowali ich ścigać, bo wiedzieli, że pośród ośnieżonych szczytów i stromych górskich zboczy uciekinierów czeka tylko głód, chłód i niechybna śmierć. Byli w wielkim błędzie, bo uciekinierzy z jednego z plemion byli ludźmi hardymi i nieobawiającymi się przeciwności losu. Zostali zatem przodkami dzisiejszych Pasztunów. 

Islam przywędrował do Pasztunów razem z Abdurem Rashidem, uważanym za jednego z religijnych ojców narodu pasztuńskiego. Na wieść o narodzinach Islamu udał się na Półwysep Arabski, gdzie poznał Proroka Muhammada   i przyjął nową religię łączącą judaizm z chrześcijaństwem, przywracającą pierwotne nauki Proroka Abrahama (Ibrahim). Przez wiele lat towarzyszył Prorokowi Muhamamdowi podczas jego wędrówek i zasłużył się jako wybitny dowódca wojskowy, dzięki któremu wojska Świętego Proroka Muhammada odniosły liczne zwycięstwa podczas wielu walk z niewiernymi na Półwyspie Arabskim. Gdy zbliżał się jego czas, Abdur Rashid wrócił w rodzinne strony, gdzie przekazał swojemu ludowi słowa Proroka Muhammada i przekonał ich do przejścia na Islam. Abdur Rashid miał zostać pochowany na górze Takht-e-Sulaiman, zwanej górą Salomona. 

Zarzuty Afgańczyków wobec okupacji przez USA-NATO 

Niestety, w oczach prawie wszystkich Afgańczyków siły NATO są postrzegane jako wojska okupacyjne, a do tego łupieżcze i zbrodnicze. Politycy amerykańscy i europejscy popełnili taką ilość błędów, że włos się jeży na głowie. Od 2001 do 2002 roku wszystko wydawało się w porządku, ale potem, od 2003 roku  popularność "sił stabilizacyjnych" zaczęła gwałtownie spadać. O ile w latach 2003-2005 słyszało się w Kabulu nieśmiałe narzekania na zachowanie obcych żołnierzy okupacyjnych, to potem były to już głośne żale, pretensje i skargi. Po 2006 roku często widziało się większe protesty na ulicach afgańskich miast przeciwko: 

• konwojom rozjeżdżającym samochody zaparkowane na poboczu i potrącającym przechodniów, którzy znaleźli się na szosie - często ze śmiertelnym skutkiem;
• brutalnemu traktowaniu aresztowanych; 
• bestialskim torturom i gwałtom homoseksualnym na aresztowanych; 
• paleniu skonfiskowanych egzemplarzy Koranu lub Hadisów; 
• publikowaniu prymitywnych karykatur Świętego Proroka Muhammada;
• naloty oddziałów specjalnych na domostwa i nie poszanowanie miru domowego oraz nietykalnej dla obcych i gości kobiecej części domów (potem robiły to komandoski US-NATO). 
• pacyfikowaniu oraz rozstrzeliwaniu całych rodowych wiosek i osiedli za to, że jakaś rodzina udzieliła gościny przybyszowi z innej opcji islamu, w tym takim z ISIL-Daesh czy al-Kaidy etc. 
• przeciwko promowaniu i upowszechnianiu bacha bazi (chłopięcych wygłupów) czyli homoseksualizmu, który jest zakazany przez islam jak i przez kulturę narodową wszystkich ludów i plemion afgańskich. 

Te zarzuty są ciągle stawiane siłom USA-NATO, są faktami i odbierane są przez WSZYSTKICH Afgańczyków jako szarganie największych świętości w Islamie i deptanie ich godności osobistej oraz narodowej. Ilość zamachów bombowych i bezpośrednich ataków na posterunki policyjne i wojskowe stała się większa niż w pierwszych latach po usunięciu rządu talibów. Akty zbrojne talibów to zastosowanie prawa zemsty czyli siódmy z 21 punkt Kodeksu Pasztunwali. Na rok 2021 pewnie 95% Afgańczyków myśli jak talibowie: USA-NATO go home! Pozostałe pięć procent nawet mocniej: USA-NATO fuck out! Ewakuowani uchodźcy to kolaboranci reżimowi, którzy już nie są uważani za część narodu Afgańskiego, są wyrzutkami, banitami, wypędzonymi ze społeczeństwa za swoje zbrodnie przeciw narodowi, Ojczyźnie lub religii. 

Matki od kołyski wpajają synom zasadę meranah ‘rycerskość’, która zobowiązuje Afgańczyka do niesienia pomocy osobie znajdującej się w niebezpiecznej sytuacji, nawet za cenę własnego życia. Z meranah powiązane jest turah – „odwaga”. Każdy Afgańczyk musi być turjaleh – „odważny”. W przeciwnym wypadku wszyscy nazwą go bigajrat – „bez godności”. Nawet kobieta może odrzucić kawalera, który okazał się tchórzem (facet ma przechlapane na całej linii). Matki wpajają synom zalety bycia odważnym i przestrzegają przed hańbą braku honoru. Pasztunowie są dumni ze swego pojmowania godności. Efekt matczynego, a później ojcowskiego wychowania odczuwa się w Afganistanie na każdym kroku. Pragną być turjaleh, mieć gajrat oraz nang w swoim życiu! W Afganistanie mułłowie islamscy wszystkich opcji pomagają ludziom oraz wpajają wiernym kodeks Pasztunwali i koraniczne zasady - czyli szarijat. Szczególnie podkreślają świętość afgańskiej ziemi oraz qaza i dinjat czyli 5 i 6 punkt Kodeksu Pasztunwali. I jakieś dranie ze zgniłego zachodu nazywają to fanatyzmem, a oni nang - 18 punkt Kodeksu Pasztunwali. Jeżeli pojęcia i ideały: aszar, badal, hpelwaki, nang czy też mussawwat Afgańczyk od pierwszych chwil życia wysysa z mlekiem matki, a potem ojciec dba o dalszy rozwój pasztuńskiej osobowości syna, a do tego dochodzi nauka w medresie przez 10 lat, to efekt takiej szkoły życia może być tylko jeden - TALIB. Tylko, że takich talibów jest 28 milionów dorosłych, a jakieś 10 milionów to dzieci, w trakcie owej nauki. Każdy Afgańczyk, a już szczególnie Pasztun czy Pasztunka powie o sobie, że jest: człowiekiem honoru, niestrudzonym bojownikiem za ojczyznę, obrońcą Islamu i Ojczyzny, mścicielem krzywd wyrządzonych muzułmanom oraz narodowi, odważnym żołnierzem, potencjalnym męczennikiem za wiarę i apologetą tradycji swojego ludu oraz plemienia, klanu i rodu. 

Na Zachodzie widujemy na ekranach propagandowych telewizorów jednostronny obraz: brodaczy w turbanach i piżamach, potrząsających "kałachami" i pancerfaustami, obcinających ludziom głowy lub wysadzających jakieś pancerne rosomaki na drogach Afganistanu. Oni temu zaprzeczają i interpretują to jako egzekucje na zdrajcach Ojczyzny, a zniszczenie pojazdu pancernego traktują jako odwet za przejechanie chłopca lub kobiety na ulicy przez USA-NATOwskich okupantów czy zaborców. Afgańczycy mają swoją demokrację, demokrację rodową i wiecową w każdej wiosce, która nazywa się DŻIRGA. Ta Rada Starszych jest najbardziej demokratycznym organem na świecie - wszystkie jej decyzje muszą przejść przez aklamację, a zdrajcy, oszuści i złodzieje nie mają prawa decydować. Członkowie Rady Starszych naradzają się i przekonują tak długo, aż WSZYSCY wyrażają zgodę na wydanie werdyktu dotyczącego rozpatrywanego problemu. Pseudo demokracja zachodnia (a w swej istocie oligarchia) jest dla Afgańczyków niezrozumiała, szkodliwa i zła. Nie mogą jej zaakceptować, a tym bardziej zaadoptować, gdyż jest całkowicie nie zgodna z tamtejszą  kilkudziesięciowiekową tradycją (jeszcze przedislamską). Zachód powinien się uczyć demokracji pasztuńskiej od głównej narodowości Afganistanu oraz od Ummy (Wspólnoty) muzułmańskiej. Głosowanie Rady Starszych jest jawne, publiczne, na środku każdej wioski, a narada trwa aż do AKLAMACJI czyli inaczej Konsensusu. Wniosek zostaje przyjęty poprzez aklamację, gdy zostaje zaakceptowany jednomyślnie przez całe zgromadzenie bez organizowania głosowania (może zostać poparty okrzykami lub oklaskami) – oto sposób przyjęcia ustawy, wyroku lub wniosku w demokratycznych organach władzy ustawodawczej i sądowej. 

W czasie pierwszych rządów talibów w Afganistanie (1996-2001) był zakaz produkcji opium, eksport narkotyku w 2001 roku spadł do poziomu poniżej 185 ton, a mak produkowano głównie na potrzeby medyczne. Afganistan w 2011 roku wytwarzał ponad 5800 ton tego narkotyku, a ile jest w 2021 nikt dokładnie nie wie. Reżim USA-NATO przyniósł jedynie powszechne zaćpanie i tysiące gangów narkotykowo-makowych. 

Tradycyjna Dżirga - Krąg i Wiec Pasztunów - Narada lub Sąd - Demokracja Bezpośrednia

Proislamska rewolucja społeczna 


Przejęcie władzy przez talibów oznacza rewolucję na wielu płaszczyznach życia w Afganistanie. Kryzys dotknął już sektor finansowy, gdyż Afgańczycy na potęgę zaczęli wypłacać pieniądze, przez co bankowe sejfy zaczęły świecić pustkami. Grupą społeczną, która drastycznie odczuje zmiany w kraju, są z pewnością kobiety. Jak relacjonuje Ruth Pollard, korespondentka Bloomberga, już widać pierwsze symptomy spychania kobiet na drugi plan, chociaż talibowie obiecują w tej materii zachowanie statusu jaki część kobiet aktualnie posiada. Pollard pisze, że w niedzielę 15 sierpnia 2021 wykładowcy uniwersyteccy spotkali się ze swoimi studentkami, by powiedzieć, że "możemy się już nie spotkać" - chociaż było to tak na wszelki wypadek. Uniwersytety zostały zamknięte na trzy dni z powodu obaw, ale nawet jeśli zostaną ponownie otwarte, miejsca dla kobiet może już w nich nie być - tego nie wie nikt w połowie sierpnia 2021 roku. Dziennikarka przywołuje przykład studentki stosunków międzynarodowych, której zostały raptem dwa miesiące do końca studiów. - Teraz wydaje się, że nigdy ich nie skończę - miała powiedzieć. 

Mimo trudnej sytuacji w kraju jedna gałąź biznesu w Afganistanie zaczyna przeżywać boom. Mowa o sklepach z burkami dla kobiet, które osiągają wysokie ceny, bo podaż nie nadąża za popytem. Co prawda nie wszystkie kobiety zamierzają podporządkować się talibom. - Widzę wiele kobiet, które nie doświadczyły poprzedniego okresu talibów, które mówią: "nie przyjmiemy tej opresyjnej sukienki" – mówi wspomniana studentka, która w 2019 roku była przedstawicielem młodzieży afgańskiej przy ONZ. Przyznaje jednocześnie, że nie wie, co stanie się z młodym afgańskim pokoleniem tresowanym na modłę zachodnią przez marionetkowy reżim. Talibowie rozmawiają z dziennikarzami, także z dziennikarkami, używają dobrego dyplomatycznego języka, powtarzają okrągłe formułki o pokoju i dobrobycie oraz o pokoju. W sumie islam znaczy pokój i błogosławieństwo.  

Talibowie wygrali wojnę narodowo-wyzwoleńczą w Afganistanie, chociaż mniej krwawo niż Wietnamczycy w 1975 roku. Teraz będą próbowali przekonać zblazowane i zatrute dewiacjami społeczeństwo Zachodu, że nie są takimi ekstremistami, za jakich ich uważają prodewianckie zachodnie media pokroju TVN. Wykorzystają do tego memy i virale, a patrząc na sukces „normalizujących” filmików z Kabulu, jest to możliwe. I nie będzie to przypadek, żadne szaleństwo social mediów. To element przemyślanej strategii muzułmańskich talibów, którzy wiedzą, jak wykorzystać social media do walki o rząd dusz. Nawet w sytuacji, gdy oficjalnie wielkie platformy prodewianckie jak Facebook banują ich aktywność w mediach społecznościowych – ci puszczają w sieć swoją solidną narrację, i działają nie tylko w starych kanałach, takich jak dinozaur Facebook z masowym ich banowaniem, ale też na chińskim TikTok-u, który w ogóle nie planuje ich blokować, albowiem rząd Chin Ludowych wcale tego nie wymaga od tej sieci społecznościowej. Dodajmy do tego jakże przypadkową – i to ogłoszoną już w pierwszych godzinach urzędowania – krytykę faszystowskiej „cenzury” Facebooka, a ujrzycie brodatych spoko ziomków ze słabością do powłóczystych szat. W narracji nowych władców Afganistanu sprawa jest prosta. „My nie jesteśmy tacy źli, patrzcie, mamy luz w gaciach i na filmikach, źli to są Amerykańce i ten ich Facebook, co zbrodniczo banuje wszystko jak leci” – mogliby powiedzieć talibowie. 

„Mogli utopić Kabul we krwi niezależnie od tego, czy rządowe siły się poddały, czy nie. Woleli jednak, aby to zachodnie media same pokazały zawstydzające sceny ucieczki Amerykanów i przedstawicieli zachodnich państw z lotniska w Kabulu. Zapewne nie raz jeszcze wykorzystają w swoich materiałach promocyjnych rozpaczliwe próby chwytania się Afgańczyków za skrzydła samolotów i strzały ostrzegawcze Amerykanów. Dzięki social mediom ich klęskę widział cały świat, także ten arabski. Z drugiej strony tymczasowe władze afgańskie mówią otwarcie o wejściu kobiet do życia politycznego kraju. Wydaje się, że mogą być to jednak tylko pozory, a sami Talibowie doskonale wiedzą, ze dla świata zachodniego jakakolwiek forma szariatu jest w zasadzie kulturowo nie do przyjęcia” – wyjaśniał w swoim tekście Tomasz Jurczak. 

Talibowie w przestrzeni medialnej brzmią rozsądnie. Paradoksalnie dużo poważniej i bardziej umiarkowanie, niż liczni politycy z Zachodu, którzy walą na oślep inwektywami, wielkimi słowami, plotą co im ślina na język przyniesie. W porównaniu z takim Korwinem, jawią się jako ostoja demokratycznych zasad i etyki. Jakieś 20 lat temu byli nagrzanymi prymitywami, którzy na ulicach mordują ludzi, demolują muzea i wysadzają w powietrze starożytne monumenty, w tym nieodżałowane pomniki buddyjskie z listy zabytków UNESCO, bo przeszkadzały jakiemuś fatalnemu watażce. Dziś dalej są tacy konserwatywni, ale do mediów wysyłają zupełnie inny przekaz. Wiedzą, że jest prawda i prawda ekranu (smartfona), wiedzą, że nachalne i bezzasadne okrucieństwo nie jest tolerowane przez współczesny świat XXI wieku i muszą pokazać dobre, pokojowe i miłosierne oblicze islamu. 

W Iranie obowiązują surowe zasady Koranu i Hadisów. Podstawowe z nich to zakaz picia alkoholu, publicznego okazywania uczuć płci przeciwnej i ograniczenia dotyczące stroju kobiet. Irańskie kobiety muszą mieć zakryte włosy i biodra, a mężczyźni powinni nosić długie spodnie, niezależnie od temperatury. Zablokowany jest dostęp do zachodnich zepsutych mediów społecznościowych, a w telewizji lecą niemal non-stop modlitwy i programy kształtujące dobrego muzułmanina. W praktyce wielu młodych ludzi stara się żyć na modłę europejską czy zachodnią. Podczas domówek dziewczyny chodzą w obcisłych dżinsach, leje się alkohol i słucha się Lady Gagi. Na porządku dziennym jest nielegalne scrollowanie Facebooka i dzielenie się memami oraz filmikami. 

Nowy rząd afgański będzie zabiegał o międzynarodowe uznanie, a póki co Zachód sprzeciwia się fundamentalistom, ale talibowie dopną swego, gdyż w końcu chodzi o pieniądze z interesów. Wiedzą o tym doskonale Chińczycy, którzy jako pierwsi uznali nowe władze w Kabulu i dogadują się już z talibami. Chiny postawiły na biznes i przybiły stempel uznania nowej władzy talibańskiej, a to będzie będzie wywierać presję na pozostałe kraje. –  Chiny nigdy nie ingerowały w wewnętrzne sprawy Afganistanu i liczą na rozwój przyjaznych relacji sąsiedzkich z tym krajem – zapewniła już w poniedziałek po niedzielnej rewolucji i zajęciu Kabulu rzeczniczka chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Hua Chunying. Warto zauważyć, że Afganistan to wciąż niezbyt rozwinięty technologicznie kraj i wielu firmom może zależeć, by tam działać. Umieszczenie chińskiej technologii w Afganistanie może być wielkim sukcesem (patrząc, że spośród 35 milionów mieszkańców, dostęp do sieci ma ponad 13 procent; dane z 2019 roku). Cyfryzacja kraju leży też w interesie samych talibów i ich rządów. Są świadomi jak świetnym narzędziem propagandy jest sieć internetowa. Tworząc ją niemal od podstaw, na własną modłę, mogą umocnić swoją władzę bez broni.

Afganistan, Dolina Pandższeru 


Talibowie przekazali w niedzielę 22 sierpnia 2021 roku wieczorem, że kilkuset ich bojowników zostało wysłanych do Doliny Pandższeru czy Pandższiru, obszaru Afganistanu kontrolowanego przez wrogich wobec nich mudżahedinów. Dolina Pandższeru jest kontrolowana przez Ahmada Masuda, syna zabitego w 2001 roku przywódcy mudżahedinów i Sojuszu Północnego Ahmada Szaha Masuda, który walczył z radziecką inwazją i postkomunistycznym rządem Mohameda Nadżibullaha, a potem z talibami. Talibowie poinformowali w niedzielę, że wysłali do Doliny kilkuset bojowników. Ich zdaniem mudżahedini odmówili przekazania swoich terytoriów "w pokojowy sposób".  Dolina prowadzi poprzez teren górzysty, wśród gór mających często pomiędzy 5, a 6 tysięcy metrów wysokości, trudno uciec z tej doliny jeśli bojownicy talibańscy zajmą wyjścia z obu stron i zablokują wszelkie dostawy. 

W niedzielę 22 sierpnia 2021 roku Ahmad Masud powiedział, że gotów jest nawiązać dialog z talibami, ale jeśli odrzucą jego propozycję, wojna będzie "nieunikniona". Podkreślił także, że nie zamierza oddać kontrolowanych przez siebie terenów i on oraz jego sojusznicy są gotowi do walki. Kilka dni wcześniej na łamach "Washington Post" zaapelował do władz USA o pomoc. Oznajmił, że kontroluje część terytorium Afganistanu i zamierza walczyć z talibami. Zaapelował też do Stanów Zjednoczonych o pomoc. "Piszę z Doliny Pandższeru, gotowy do pójścia w ślady mojego ojca, z mudżahedinami przygotowanymi, by raz jeszcze zmierzyć się z talibami. Mamy zapasy amunicji i broni, które cierpliwie gromadziliśmy od czasów mojego ojca, bo wiedzieliśmy, że ten dzień nadejdzie" - napisał. Dolina Pandższeru jest tradycyjnym bastionem mudżahedinów. Jest tam również obecny dotychczasowy pierwszy wiceprezydent Afganistanu Amrullah Saleh, który ogłosił się prezydentem po ucieczce z kraju Aszrafa Ghaniego. 

Port Lotniczy w Kabulu 


Port lotniczy Kabul – międzynarodowy port lotniczy położony około 5 km od obrzeży, a 16 km od centrum Kabulu, stolicy Afganistanu. Jest największym portem lotniczym w Afganistanie i jest głównym portem przesiadkowym linii lotniczych Ariana Afghan Airlines, gdzie Ariana pochodzi od Aryan czyli dawnego perskiego ludu Ariów (Aryan). Dnia 16 sierpnia 2021 loty pasażerskie zostały zawieszone z powodu zajęcia Kabulu przez ruch narodowo-wyzwoleńczy talibów i wzmożenia ewakuacji uciekających armii USA-NATO, które okupowały prawie 6 milionowy Kabul od jesieni 2001 roku. Port lotniczy znany jest jako Hamid Karzai International Airport, co na polski można przełożyć jako Międzynarodowy Port Lotniczy imienia Hamida Karzaja. Lokalna narodowa nazwa to Khwaja Rawash Airport czyli Port Lotniczy Khwadźa Rawasza. Port lotniczy ma status zarówno cywilny jak i wojskowy, posiada wydzieloną część wojskową. Port został zbudowany w 1960 roku przez radzieckich inżynierów, w latach 2001-2021 zarządzany przez okupacyjne armie USA i NATO. Używany dla celów turystycznych szerzej od 1978 roku po tak zwanej Rewolucji Saurów. Od 1979 roku wykorzystywany jako lotnisko wojskowe dla interwencyjnej armii radzieckiej ZSRR, która dokonała zaboru i okupacji Afganistanu, ostatecznie uciekając w popłochu po 10-ciu latach, w 1989 roku. Od 2005 roku lotnisko posiada nowy amerykański system radarowy konieczny dla lądowania amerykańskich samolotów. W 2008 roku Japończycy wybudowali bardzo nowoczesny terminal dla obsługi przylotów i odlotów zagranicznych. Port obsługiwał jak dotąd maksymalnie jakieś 100 tysięcy pasażerów rocznie. Od 2012 radarowy system lotniska kontroluje całą przestrzeń powietrzną Afganistanu. Autobusy, taksówki i prywatny transport samochodowy obsługuje dojazd z Kabulu na lotnisko imienia Khwaja (Chładźa, Khładźa) Rawasza. 

Lotnisko w Kabulu widok z satelity - zobacz więcej na Twitterze (Maxar Technology Twitter)

Liczba ofiar okupacji


Okupacja USA-NATO spowodowała śmierć dziesiątek tysięcy osób. W trakcie 20 lat operacji wojskowych na terenie Afganistanu życie straciło 44 polskich żołnierzy wspierających misjonarsiką chrześcijańską okupację krzyżacko-krzyżową. W tym samym czasie zginęło oficjalnie 2443 żołnierzy sił amerykańskich z USA i 1144 żołnierzy sojuszniczych reżimów NATO. Łącznie miało zginąć ponad 3,5 tysiąca żołdaków sił okupacyjnych. O wiele bardziej wykrwawiały się ludy zamieszkujące Afganistan. Według danych Uniwersytetu Browna z 2019 roku, od października 2001 roku w interwencji zbrojnej zginęło ponad 64 tysiące wojskowych z sił marionetkowych. Liczba zabitych lub rannych cywilów według Misji Wsparcia Narodów Zjednoczonych w Afganistanie (UNAMA) wyniosła ponad 110 tysięcy osób, w tym ponad 48 tysięcy afgańskich cywilów zostało zamordowanych, a co najmniej 75 tysięcy poważnie rannych i okaleczonych. UNAMA zaczęła systematycznie zliczać ofiary konfliktu dopiero od 2009 roku. Ponad 110 tysięcy cywilów zamordowanych przez USA-NATO i ich reżim w Afganistanie wedle danych oficjalnych to masowe ludobójstwo za które wszystkich winnych powinno się skazywać na bezwzględne dożywocie. Zastanówmy się, co powiedzielibysmy o Szwedach, Niemcach albo Rosjanach, którzy wtargnąwszy do Polski jako obca siła okupacyjna i zaborcza wymordowałaby ponad 110 tysięcy cywilów i ponad 60 tysięcy naszych polskich żołnierzy? I tak należy oceniać potworne zbrodnie na Afgańskim Narodzie jakich dokonały inwazyjne siły okupacyjne USA-NATO. Warto domagać się wielomilionowych odszkodowań dla rodzin pomordowanych i okaleczonych trwale ofiar oraz dożywotnich rent na poziomie europejskim i amerykańskim dla dziesiątków tysięcy kalek i wdów oraz sierot jakie pozostawiła amerykańsko-NATOwska okupacja Afganistanu! Dodajmy, że dane oficjalne pochodzące od okupanta i jego marionetkowego reżimu bywają zaniżone, czasami bardzo znacznie zaniżone, a więcej zapewne dowiemy się więcej prawdy w wyniku jakiejś operacji typu Wiki-Leaks... 

Zauważyć wypada że nie jest to pierwsza próba ani pierwsza interwencja mająca uszczęśliwić innych, po drodze były: Libia, Irak, Syria, Somalia, Korea, Wietnam, Indochiny, bombardowanie Serbii, pucze w Ameryce Południowej i inne rozboje, wyniki wszędzie podobne - wzmożenie ruchu oporu przeciwko mrocznemu imperializmowi z USA-NATO. Jeśli wierzyć w dobre intencje to wniosek może być tylko jeden - USA ma dużą pięść, silną terrorystyczną agresję i niestety mały rozumek, o ile wogóle posiadają jakiś niewielki rozumek. 

Nie wolno wam zabijać dzieci, kobiet ani starców… 


Pierwszy Prawowierny Khalifa Islamu, Abu Bakr as-Siddiq powiedział do swej muzułmańskiej armii:

„Żołnierze, nauczcie się tych rozkazów na pamięć! Są to rozkazy według których macie postępować na polu walki. Nie bądźcie zdrajcami, i trzymajcie się drogi prostej. Nie wolno wam okaleczać martwych. Nie wolno wam zabijać dzieci, kobiet ani starców. Nie niszczcie drzew (plonów), nie podpalajcie ich, a w szczególności nie niszczcie drzew owocowych. Nie zabijajcie zwierząt, z wyjątkiem tego co wam służy jako pożywienie. Jeśli spotkacie tych którzy poświęcili się życiu zakonnemu, zostawcie ich w spokoju.” --- Abu Dża’far Muhammad ibn Dżarir at-Tabarî (zm. 310H – rahimahullah)

Nie wolno zabijać kobiet, dzieci, starców, niewidomych, ani ascetyków (mnichów itp.) którzy nie biorą udziału w wojnie. Faktem jest że walczymy jedynie przeciwko tym którzy walczą przeciwko nam. Tak właśnie Wysłannik Allaha obchodził się z ludźmi. Walczył tylko przeciwko tym, którzy walczyli przeciwko niemu, aż przyjęli Islam, albo podpisali traktat pokojowy, albo poddali się prawom Islamu płacąc dżizyah (podatek). To też Wysłannik nakazał swym armiom, co jasno wynika z hadisu o buraydah. --- Ibn-ul-Qaiyym al-Dżawziyyah (źródło:  ahkam udh-Dhimmah, tom 1, str.17) 

Czy Sûfiyyah (sufiści) należą do Ahl-us-Sunnah wal-Dżamâ´ah? 

Pytanie: Czy Sûfiyyah (sufiści) należą do Ahl-us-Sunnah wal-Dżamâ´ah?

Odpowiedź: Sufiści, ci szczerzy czciciele którzy trzymają się Koranu i Sunny, należą do Ahl-us-Sunnah wal-Djamâ´ah. 

Istnieją także zbłąkani Sufiśći. Niektórzy z nich stali się nawet ateistami. Do nich zalicza się Ibn ´Arabî i Ibn-ul-Fâridh. Wcześni umiarkowani sufiśći należą do Ahl-us-Sunnah wal-Djamâ´ah. Przykładowo al-Fudhayl bin ´Iyâdh, Ibrâhîm bin Adham i Biszr al-Hâfî. Oni trzymali się Koranu i Sunny, słynęli ze swego oddania Allahowi i swej pobożności. --- Imâm Sâlih bin Fawzân al-Fawzân 

Czy Salafici są przeciwni Sufizmowi? 

Nie jesteśmy przeciwko Sufiyyah (sufizm), oraz oczyszczaniu własnego wnętrza od grzechów serca i czynów, tak długo jak człowiek postępuje zgodnie z Szari’ah, oraz według właściwej metodologii (manhadź). --- Abdullâh ibn Muhammad ibn ´Abdil-Wahhâb (‘Abdullâh był drugim synem Imama Muhammada ibn ´Abdil-Wahhâba) 

Tasawwuf 

Godny pochwały Tasawwuf (tak zwany sufizm), to wstrzemięźliwość od życia doczesnego. To nie rozróżnianie między złotem a ziemią, obojętność względem krytyki i pochwały innych ludzi. Ktoś kto nieustannie wspomina (dhikr) Allaha i Go czci. Ktoś taki to prawdziwy Sufi. --- Muhammad asz-Szaukani 

Dhikr na głos po modlitwie (Salat, Namaz) 

Pytanie: Czy dhikr na głos po modlitwie jest sunną czy nie? Odpowiedź: Nie ma wątpliwości, że dhikr które zostały przekazane należy robić na głos. Chodzi o dhikr który został autentycznie przekazany jako dhikr który się robi po modlitwie. To miało miejsce za czasów Proroka (sall allahu alayhi wa sallam), i za czasów jego towarzyszy (sahabah). A dzieci i młodzi jak Ibn Abbas — niech Allah będzie z nich zadowolony — przekazali że „Wiedzieliśmy że modlitwa się skończyła, słysząc dhikr.” --- Szeich Sâlih bin Fawzân al-Fawzân 

************ 

* Artykuł będzie uzupełniany o nowe wydarzenia w miarę napływania wieści z frontu walki! Wszystkie informacje faktograficzne są ogólnie dostępne w mediach publicznych, polskich, angielskich, rosyjskich, katarskich oraz indyjskich! 

LINKI 


Afganistan i odrodzenie Państwa Islamskiego (ISIL-Daesh, IS-Kh): 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz